Klątwa przełamana. Chełmianka po 11 latach pokonała na własnym boisku Wisłokę Dębica i zainkasowała kolejne trzy punkty do ligowego dorobku.
Wisłoka od zawsze była dla Chełmianki niewygodnym rywalem. Świadczy o tym choćby fakt, że biało-zieloni od 11 lat nie zwyciężyli z tą ekipą na własnym boisku. Każda czarna seria ma jednak swój koniec.
Początek spotkania był wyrównany. Raz pod polem karnym Wisłoki była Chełmianka, raz atakowali goście. Konkretów jednak brakowało. Te przyszły w 19. minucie. Do rzutu rożnego podszedł kapitan Maksymilian Banaszewski, który precyzyjnie posłał piłkę w pole karne. Tam doskonale odnalazł się Jakub Kuzdra, który głową wpakował piłkę do siatki strzelając swojego drugiego gola w sezonie.
Po stracie bramki do przodu ruszyła Wisłoka. Zawodnicy z Podkarpacia oddali kilka strzałów, jednak albo na posterunku był czujny Adam Wilk, albo futbolówka mijała bramkę. Na przerwę Chełmianka schodziła z jednobramkowym prowadzeniem.
Rollercoaster po przerwie
Po zmianie stron, w początkowej fazie drugiej połowy, przewagę zyskała Chełmianki. Biało-zieloni mieli kilka okazji, stwarzali zagrożenie również po stałych fragmentach gry.
W 65. minucie spotkania po wrzutce w pole karne strzał głową w spojenie słupka z poprzeczką oddał Maksymilian Cichocki, a po chwili, po dobitce Chełmianki, piłkę ręką zagrał defensor Wisłoki - Franz Gaubert. Sędzia się nie zawahał i wskazał na "wapno".
Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Paweł Tomczyk i pewnie skierował ją do bramki. Dla "Pawki" było to trzecie trafienie w tym sezonie. Dwa poprzednie zaliczył podczas wyjazdowego starcia w Morawicy.
Po zdobyciu drugiej bramki Chełmianka dalej atakowała, jednak z czasem przewagę zaczęła zyskiwać Wisłoka, której gracze strzelili zarówno w słupek, jak i w poprzeczkę. Wreszcie padł gol, a jego autorem był Damian Łanucha, który trafił do bramki w 75. minucie spotkania. Od tego momentu zaczęła się nerwówka.
Zawodnicy z Dębicy postawili wszystko na jedną kartę i spychali Chełmiankę do defensywy. Ich groźne ataki rozbijała jednak obrona biało-zielonych lub dobrze interweniował Adam Wilk. Swoje okazje miała także ekipa Ireneusza Pietrzykowskiego, jednak Krystianowi Okoniewskiemu zabrakło skuteczności.
Ostatecznie Chełmianka dowiozła prowadzenie do końcowego gwizdka arbitra i może dopisać do swojego dorobku kolejne trzy punkty.
Chełmianka - Wisłoka 2:1 (1:0)
Bramki: Kuzdra (19.), Tomczyk (66. - karny) - Łanucha (75.)
Chełmianka: Wilk - P. Cichocki, M. Cichocki, Koncewicz-Żyłka (46. Urban), Bahonko (90. Wiatrak), Krawczun (78. Maszkowski), Kuzdra, Koziej (46. Kucharczyk), Tomczyk (68. Okoniewski), Banaszewski.
Wisłoka: Sokół - Gaubert, Kron, Paśko, Dubiel, Czuchra (62. Kulon), Kieraś (62. Gil), Feret, Żmuda (59. Łanucha), Bator (69. Żelich), Maik (59. Śliwa).
źółte kartki: Krawczun, Kucharczyk - Kulon, Kieraś.