Kacper Dereń: jesteśmy bogatsi o półroczne doświadczenia

  • Home
  • chevron_right
  • Kacper Dereń: jesteśmy bogatsi o półroczne doświadczenia
Kacper Dereń: jesteśmy bogatsi o półroczne doświadczenia
event_note 29 grudnia 2025

Przed zespołem Chełmianki Chełm powrót do przygotowań przed rundą wiosenną sezonu w Betclic III lidze grupie IV. O nadchodzącej pracy, a także minionej rundzie porozmawialiśmy z Kacprem Dereniem, asystentem trenera Ireneusza Pietrzykowskiego.


Damian Zieliński: Jak w Twojej ocenie wyglądała miniona runda w wykonaniu zespołu? Co sprawiło, że w pewnym momencie drużyna zaczęła nieco inaczej funkcjonować?


Kacper Dereń: Rundę oceniłbym pozytywnie, lecz jest w tym pozytywie delikatny niedosyt. Jesteśmy już po pierwszych analizach i obserwacjach dotyczących naszych mikrocyklów. Rzeczą, która mocno rzucała się w oczy było na pewno to, że w pewnym momencie dość mocno uprościliśmy – mówię to oczywiście bardzo oględnie, ponieważ nie chodzi o to, że zaczęliśmy robić „proste rzeczy” – działania w każdej fazie gry. Usystematyzowaliśmy je. Daliśmy zawodnikom jasne komunikaty, które przyniosły efekt w postaci tego, że zaczęliśmy lepiej funkcjonować czy to w działaniach z piłką, czy bez niej. Momentem przełomowym, o czym wspominał trener Pietrzykowski, był mecz z Wiślanami Skawina. Natomiast jeśli chodzi o treningi, zaczęło się to przed meczem ze Spartą Kazimierza Wielka, gdy dokonaliśmy zmian w procesie treningowym, co w końcowym rozrachunku dało pozytywny efekt.


Z jakiego meczu, jako sztab szkoleniowy, jesteście najbardziej zadowoleni? Mam na myśli kontekst, w którym zakładacie sobie coś przed spotkaniem, a to idealnie sprawdziło się na boisku.


Można powiedzieć, że najbardziej zadowoleni jesteśmy rzecz jasna ze spotkań, które wygrywamy. Natomiast jeśli chodzi o suche liczby, które pokazują nam to, w jakim kierunku zwrócił się mecz i jak wyglądał z naszej perspektywy, to – tak jak mówiłem – mecz z Wiślanami Skawina był rywalizacją, w której mieliśmy sporo tzw. „dużych szans” i dużą liczbą wejść w pole karne. Mimo, że było to spotkanie zakończone porażką oceniłbym je jako bardzo dobre z naszej strony. Mecz z Cracovią II także zaliczyłbym do tych, z których byliśmy zadowoleni. Z kolei spotkanie wyjazdowe z KSZO było starciem, które przyniosło nam wiele satysfakcji pod kątem tego, że udało się odbudować po słabszym okresie. Natomiast patrząc wyłącznie przez pryzmat aspektu piłkarskiego, a nie tego, co działo się dookoła, były to trzy spotkania: Wiślanie Skawina, Cracovia II i Sokół Kolbuszowa-Dolna w Mielcu. Wtedy wyglądało to najlepiej jeśli chodzi o suche liczby. Dodałbym do tego jeszcze rywalizację z rezerwami Wisły Kraków na początku sezonu.


Z kolei jeśli chodzi o fazy gry, gdzie dostrzegacie najwięcej pozytywów?


Myślę, że to, o czym mówił trener Pietrzykowski, czyli obrona pola karnego. To funkcjonowało na dobrym poziomie i musimy to zdecydowanie podtrzymać. Patrząc na suche liczby, przeciwnik tzw. „dużych szans” w meczach miał stosunkowo mało. Świadczy to więc o bardzo dobrej pracy całego zespołu w aspekcie obrony niskiej i obrony pola karnego. Z kolei jeśli bierzemy pod uwagę strzelone bramki, to jest to zdecydowanie element, nad którym musimy pracować. Patrząc statystycznie - mieliśmy bardzo wysoką średnią wejść w pole karne, średnią „dużych szans” również mamy sporą. Musimy więc pracować nad skutecznością i samą finalizacją. To prawdopodobnie sprawi, że tych goli będzie po prostu więcej.


Ostatnio słuchałem podcastu Tomasza Ćwiąkały, w którym rozmawiał z trenerem Wisły Płock Mariuszem Misiurą. Szkoleniowiec mówił o swojej rywalizacji trenerskiej z Goncalo Feio. Podkreślał, że gdy grali przeciwko sobie, mecz wyglądał jak typowe szachy pod kątem starcia na poziomie taktycznym. Przeciwnik szybko reagował na ruchy swojego rywala. Czy mieliście takie mecze, w których oponent postawił Wam w tym aspekcie poprzeczkę bardzo wysoko?


Ja bym powiedział, że każdy mecz był rywalizacją na poziomie taktycznym. Na każdy mecz trzeba było odpowiednio zareagować w przerwie. Tutaj dużą rolę odegrał nasz trener-analityk, Michał Kułaga, który dostarczał materiał wideo w przerwie. Mogliśmy więc w łatwiejszy sposób przekazać zawodnikom te informacje, które były dla nas kluczowe i od razu odpowiednio reagować. Wracając do tego, co powiedziałeś – były mecze, w których przeciwnik funkcjonował w fazie z piłką naprawdę nieźle i wtedy trzeba było podejmować decyzje bardzo szybko. Były także spotkania, w których skupialiśmy sie tylko na detalach Indywidualnych, ponieważ całokształt zespołu funkcjonował bardzo dobrze.


Chciałbym na chwilę wrócić jeszcze do meczu w Kraśniku. Wielu kibiców zapewne do dziś zastanawia się, co tak naprawdę się tam wydarzyło. Porażka była wysoka, a w drużynie widoczna była niemoc. Na pewno analizowaliście to spotkanie. Co najbardziej rzucało się Wam w oczy?


Na to skąd wzięła się tak wysoka porażka złożyło się wiele czynników. Przeanalizowaliśmy w zasadzie wszystko, co było możliwe do przeanalizowania. Począwszy od treningów, tego w jakich fazach gry w nich funkcjonowaliśmy, jakie środki dobieraliśmy, jak wyglądaliśmy motorycznie podczas meczu oraz oczywiście personalia. W meczu ze Stalą Kraśnik dokonaliśmy kilku zmian kadrowych. Nie jesteśmy jednak w stu procentach przekonani, że miało to wpływ na wynik końcowy. Mogło mieć, ale nie jesteśmy w stanie z całą pewnością odpowiedzieć, że było to kluczowe. Na pewno było to jednak spotkanie, w którym wypadliśmy najsłabiej biorąc pod uwagę statystyki biegowe. Przebiegliśmy najmniej jeśli chodzi o całkowity dystans oraz biegi szybkie, co również stanowi pewną odpowiedź. Był to też nasz pierwszy krótki mikrocykl w tym sezonie, więc zawodnicy mogli na to trochę inaczej zareagować. Każdy, kto był na meczu widział, że płyta boiska również nie pomagała, a my, jako sztab, nieco źle dobraliśmy pomysł, który definiował to jak mieliśmy funkcjonować na tym placu gry i w tych warunkach. To chyba główne aspekty. Wniosków jest naprawdę wiele, ale ciężko jest odpowiedzieć stricte na pytanie, co miało główny wpływ na tak wysoką porażkę. Piłka nożna jest na tyle złożonym sportem, że trudno jest w takich sytuacjach odpowiadać wprost, bo na całość składa się naprawdę dużo czynników.


Przed Wami okres przygotowawczy, a co za tym idzie czas intensywnej pracy. Jakie są Wasze plany?


Każdy z nas chce pracować najlepiej jak potrafi. Ta praca na pewno będzie rzetelna i wykonywana w sposób wysoce profesjonalny. Patrząc na to, że jesteśmy bogatsi o półroczne doświadczenia pracując z tymi zawodnikami oraz, że nie planujemy wielu zmian w składzie, jest to dla nas duży plus. Zwyczajnie będzie nam łatwiej funkcjonować. Tak jak już wcześniej wspominałem – zebraliśmy dużo wniosków po tej rundzie, musimy teraz wybrać najważniejsze z nich i iść dalej do przodu. Przed nami ciężka rudna, jednak cieszy nas to, że mamy przed sobą dużo czasu, by przygotować zespół, ponieważ jest to około ośmiu tygodni. Dlatego jestem pozytywnie nastawiony. Idziemy z głowami do góry po to, by zrobić awans.

Udostępnij
  • Facebook
  • X