Mecze Chełmianki z Wisłą Sandomierz zawsze były zacięte, a żadnej z drużyn nie udało się dotąd wygrać wyżej, niż różnicą jednej bramki. Przed niedzielnym meczem wiele wskazywało na to, że właśnie jeden gol może zadecydować o końcowym wyniku spotkania, bo obie drużyny zapowiadały, że z respektem podejdą do rywala. Jak się później okazało, padły cztery bramki, ale mogło być też ich więcej. Głównie, niestety, dla Wisły…

Podopieczni Jana Konojackiego doskonale wiedzieli, że Wisła u siebie jest zespołem bardzo groźnym, dlatego też mecz rozpoczęli od uważnej gry w defensywie. – Mamy swój plan na ten mecz, ale ważne jest, byśmy byli dobrze zorganizowani w obronie – mówił przed pierwszym gwizdkiem trener Konojacki.

Pierwsze minuty spotkania pokazały jednak, że obie drużyny w tym meczu interesuje pełna pula. W 7 min. po zagraniu Michała Grądza w polu karnym Wisły znalazł się Hubert Kotowicz, ale strzelił tuż obok słupka. Dwie minuty później Grzegorz Bonin dobrze dośrodkował w szesnastkę, jednak Paweł Myśliwiecki źle uderzył futbolówkę głową i gospodarze mogli odetchnąć. Wisła miała problem z wyjściem z własnej połowy i chwilę później Bonin po odbiorze piłki strzelał z 30 m, lecz niedokładnie. Po dziesięciu minutach gry Chełmianka miała na koncie już czwarty strzał. Ten ostatni, również niecelny, oddał Michał Wawryszczuk. W 21 min. poważnie bramce Sebastiana Ciołka zagroziła Wisła. Po strzale Jakuba Mażysza głową piłka odbiła się od słupka i z linii bramkowej wybili ją obrońcy. Gospodarze sugerowali, że całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Szybko odpowiedział Wojciech Więcaszek „bombą” z 30 m, ale Damian Pietrasik był na posterunku. W 39 min. powinno być 1:0 dla Chełmianki. Prawą stronę uciekł rywalom Kotowicz, ograł obrońcę i dośrodkował na głowę Pawła Myśliwieckiego. Napastnik Chełmianki w idealnej sytuacji posłał piłkę tuż obok słupka. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. W 41 min. po miękkiej wrzutce z rzutu wolnego piłkę głową do bramki gości skierował Marcel Tyl, który wbiegł w tempo i wyskoczył wyżej od chełmskich obrońców.

Drugą połowę Chełmianka rozpoczęła od okazji strzeleckiej Myśliwieckiego w 51 min., ale bramkarz Wisły był na posterunku. Goście dążyli do zmiany niekorzystnego wyniku, odkrywając się w obronie. Rywal kilka razy próbował skontrować, jednak na szczęście dla chełmskiej drużyny nie był dokładny pod bramką Ciołka. W 65 min. Pietrasik z najwyższym trudem obronił strzał Bonina z narożnika pola karnego. Z każdą minutą rosła przewaga Chełmianki. Niestety, w 67 min. sędzia podyktował jedenastkę dla Wisły. Po kontrataku Krzysztof Zawiślak uciekł Dawidowi Salewskiemu, a młody stoper chełmskiej drużyny podciął rywala w szesnastce. W tej sytuacji zawodnikowi gości zabrakło doświadczenia, bo akcja miała miejsce z boku pola karnego i najprawdopodobniej Zawiślak co najwyżej wywalczyłby rzut rożny. Karnego na gola pewnie zamienił Tyl. Prowadząc różnicą dwóch goli zespół z Sandomierza spokojnie organizował się w defensywie i po odbiorze piłki przechodził do szybkiego kontrataku, stwarzając kolejne sytuacje do zdobycia gola. Chełmianka walczyła jednak do końca i w 86 min. Kotowicz z ponad 20 m huknął nie do obrony. Odpowiedź Wisły nastąpiła w 90 min. Po kontrataku Kamil Bełczowski nie dał szans Ciołkowi, posyłając piłkę w długi róg zza szesnastki, tym samym ustalając wynik meczu.

WISŁA SANDOMIERZ – ChKS CHEŁMIANKA 3:1 (1:0)

1:0 – Tyl (41),

2:0 – Tyl (68 karny),

2:1 – Kotowicz (86),

3:1 – Bełczowski (90).

WISŁA: Pietrasik – Tyl, Sudy, Siedlecki (72 Wojcinowicz), Piątkowski (72 Matuszewski), Chorab, Kuśmierczyk, Kmiotek, Mażysz (59 Bełczowski), Kołoczek, Zawiślak (85 Klockowski).

ChKS: Ciołek – Wołos, Kanarek, Salewski, Brzyski, Kotowicz, Wawryszczuk (46 Bednara), Więcaszek (77 Skoczylas), Grądz (62 D. Brzozowski), Bonin, Myśliwiecki.