Mimo niewykorzystanego rzutu karnego, trzeciego w tym sezonie, a piątego z rozgrywkami pucharowymi, Chełmianka zainkasowała na boisku w Zabierzowie bezcenny komplet punktów. Inna sprawa, że podopieczni Tomasza Złomańczuka już do przerwy powinni prowadzić różnicą co najmniej trzech goli i w drugiej połowie spokojnie kontrolować mecz i szukać kolejnych trafień.

Szkoleniowiec, po przegranym spotkaniu z Wólczanką 0:1, w którym Chełmianka stworzyła sobie całe mnóstwo stuprocentowych okazji do zdobycia gola i zmarnowała rzut karny, dokonał kilku zmian w wyjściowej jedenastce. Na ławce posadził kapitana drużyny, Michała Wołosa, który meczu z Wólczanką nie wspomina mile oraz Huberta Kotowicza i Aleksieja Prytuliaka. Dwaj ostatni nieco obniżyli loty, ale z drugiej strony należy pamiętać, że potyczka z Jutrzenką dla chełmskiej drużyny była dwudziestym spotkaniem o stawkę w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Chełmianka w tym czasie rozegrała czternaście meczów ligowych i aż sześć pucharowych.

Od pierwszej minuty na prawej obronie zagrał młodzieżowiec Dawid Salewski, a do składu po kontuzji wrócił doświadczony Grzegorz Bonin. Imponująco w tym meczu natomiast wyglądała ławka rezerwowych drużyny trenera Złomańczuka. Oprócz Prytuliaka, Kotowicza i Wołosa, usiedli na niej jeszcze Tomasz Brzyski, Michał Maliszewski, Michał Wawryszczuk oraz Jakub Szymkowiak.

Na zmęczoną środowym zaległym meczem ze Stalą Stalowa Wola Jutrzenkę trener Złomańczuk miał pomysł i trzeba przyznać, że w pierwszej połowie gospodarze nie mieli nic do powiedzenia. Chełmianka była przede wszystkim dobrze zorganizowana w grze defensywnej na całym boisku. Widać było asekurację, a po stracie piłki szybki powrót i dążenie do jej odbioru. Dlatego też Jutrzenka w pierwszej połowie meczu nie stworzyła sobie ani jednej sytuacji do zdobycia gola. Na jej koncie były dwa dośrodkowania, które dobrymi interwencjami pewnie przerwał Sebastian Ciołek.

Mecz w Zabierzowie był rozgrywany w arcytrudnych warunkach, na grząskiej murawie, przy padającym deszczu. Chełmianka od pierwszej minuty starała się przejąć inicjatywę. Już w 3 min. powinno być 1:0 dla gości. Z prawej strony na dośrodkowanie zdecydował się Dawid Skoczylas, ale piłka uderzyła w ułożoną w nienaturalny sposób rękę, stojącego w polu karnym, obrońcy. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Nagranie filmowe z tego meczu dowodzi, że podjął słuszną decyzję. Niestety, Grzegorz Bonin, choć strzelił mocno i w róg, nie pokonał bramkarza gospodarzy, który rzucił się w tę samą stronę, w którą była skierowana piłka i skuteczną interwencją uratował swój zespół przed utratą gola. To była trzecia niewykorzystana przez Chełmiankę jedenastka w meczu ligowym w tym sezonie. Wcześniej pomylili się Paweł Myśliwiecki w starciu z KS Wiązownica oraz Krystian Wójcik w spotkaniu z Wólczanką. Gdy do tego dodać zaprzepaszczone jedenastki w meczach pucharowych, Michała Wołosa ze Startem Krasnystaw i Oleksieja Prytuliaka z Włodawianką, to śmiało można stwierdzić, że chełmski zespół jest na najlepszej drodze do pobicia rekordu niewykorzystanych karnych w jednej rundzie. – Na treningach przed meczem z Jutrzenką do znudzenia trenowaliśmy rzuty karne. Jakieś fatum nad nami ciąży, bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć tego, co się stało – mówił po meczu trener Złomańczuk.

Do wykonywania jedenastek wyznaczeni byli jako pierwszy Bonin, a drugi – Jakub Bednara. Zmarnowany karny mimo wszystko nie podłamał gości. Chełmianka zdominowała przeciwnika, dążąc do zdobycia gola. Sytuacji było kilka, ale znów szwankowały skuteczność i złe decyzje pod bramką rywali. W 25 min. bliski zdobycia prowadzenia był Paweł Myśliwiecki, który z 3 m uderzył piłkę głową, a ta minimalnie minęła poprzeczkę. W 36 min. goście w końcu osiągnęli cel. Wójcik ponad 40-metrowym podaniem uruchomił na lewej stronie Piotra Kożuchowskiego. Obrońca Chełmianki miał dużo wolnego miejsca, wbiegł w pole karne i zagrał wzdłuż bramki do Myśliwieckiego, który technicznym uderzeniem strzelił upragnionego gola. Podkręcona piłka jeszcze zatańczyła na poprzeczce, odbiła się od słupka i ostatecznie, ku radości chełmskiej drużyny, zatrzepotała w siatce.

W drugiej połowie Jutrzenka dążyła do odrobienia strat, ale nie poprzez zepchnięcie przeciwnika do obrony i ciągłe ataki. Starała się grać z kontry i długimi podaniami na dwóch napastników. Stworzyła sobie tylko jedną bardzo dobrą okazję do wyrównania, bo na więcej goście nie pozwolili. Obrona Chełmianki w opałach znalazła się w 56 min. Po szybkim kontrataku, zablokowanych strzałach, zamieszaniu podbramkowym, piłka spadła pod nogi dobrze ustawionego Macieja Balawandera, ale jego uderzenie pewnie obronił Ciołek. Goście mogli podwyższyć wynik i zamknąć spotkanie, lecz znów razili brakiem skuteczności. Najlepszą okazję w 74 min. zmarnował Prytuliak, który uderzał głową i do bramki nie trafił z 2 metrów. Minutę później w korzystnej sytuacji znalazł się Michał Grądz, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i obrońca Jutrzenki zablokował piłkę. Kilka minut później ten sam błąd popełnił Kotowicz. Zamiast przełożyć piłkę na swoją mocniejszą prawą nogę, szukał dryblingu i strzału lewą nogą. Końcówka była nerwowa, Chełmianka broniła jednobramkowej przewagi, a Jutrzenka za wszelką ceną walczyła o gola. Na szczęście defensywa gości nie dała się zaskoczyć i po ostatnim gwizdku bardzo dobrze prowadzącego zawody sędziego Alberta Bińkowskiego ze Skarżyska piłkarze Chełmianki mogli wznieść ręce w górę w geście triumfu.

Kolejny ligowy mecz zespół z Chełma rozegra u siebie na stadionie miejskim. Jego rywalem będą rezerwy Korony Kielce. Spotkanie odbędzie się w sobotę 24 października o godz. 15.00. Niestety, ze względu na pandemię koronawirusa i obowiązujące obostrzenia, mecz zostanie rozegrany bez udziału publiczności. Klub natomiast zapowiada bezpośrednią transmisję z pojedynku w Internecie na platformie Polsport Live.

JUTRZENKA GIEBUŁTÓW – ChKS CHEŁMIANKA 0:1 (0:1)

0:1 – Myśliwiecki (36).

ChKS: Ciołek – Salewski, Mazurek, Kanarek, Kożuchowski, Grądz (82 Dąbrowski), Bednara (79 Wawryszczuk), Wójcik, Skoczylas (46 Kotowicz), Bonin, Myśliwiecki (70 Prytuliak).