Chełmianka odniosła czwarte z rzędu, a piąte w rundzie wiosennej zwycięstwo. Tak dobrą passę wiosną chełmianie ostatnio zanotowali przed trzema laty. Gdyby wziąć pod uwagę tylko wyniki spotkań rundy rewanżowej podopieczni Tomasza Złomańczuka mieliby tyle samo punktów, co Wisła Puławy i plasowali się na wysokim drugim miejscu w ligowej tabeli. Orlęta wiosną grają znacznie lepiej, niż jesienią i choćby dlatego zapowiadało się ciekawe spotkanie. W barwach gości z powodu żółtych kartek nie mógł zagrać były piłkarz Chełmianki, Michał Kobiałka.

Mecze Chełmianki z Orlętami Radzyń Podlaski zawsze należały do ciężkich i nie inaczej było też w sobotę. Szkoleniowiec od pierwszej minuty postawił na doświadczenie i personalnie ze składem trafił w samą dziesiątkę. Mecz z drużyną z Radzynia Podlaskiego kosztował chełmski zespół sporo sił. Chełmianie musieli się sporo napracować, by do ostatniego gwizdka sędziego utrzymać jednobramkowe prowadzenie. W drugiej połowie kontrolowali mecz, choć goście robili co mogli, aby zagrozić bramce Sebastiana Ciołka. Chełmianka, głównie dzięki doświadczonym piłkarzom, była jednak mądrze zorganizowana w grze defensywnej i Orlęta po zmianie stron tak na dobrą sprawę nie stworzyły sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia bramki. Takich spotkań, jak to, które odbyło się w sobotnie popołudnie, chełmski zespół wcześniej rozegrał już kilkanaście i chociaż w nich prowadził, na ogół tracił bramki, które decydowały o porażkach, lub remisach. Tym razem było odwrotnie. Gospodarze stanęli na wysokości zadania. Pięknej gry może było jak na lekarstwo, ale w tym spotkaniu liczyły się przede wszystkim trzy punkty.

W pierwszych minutach żadna z drużyn nie chciała się odkryć, popełnić błędu, który kosztowałby ją utratę gola. Dużo gry, męskiej walki, było w środkowej strefie boiska. W zasadzie do 30 minuty z boiska wiało nudą. W tym czasie Chełmianka tylko dwukrotnie zagroziła bramce przeciwnika. W 16 min. po stałym fragmencie gry główkował Michał Wołos, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. W 24 min. natomiast z rzutu wolnego z 20 metrów uderzył Tomasz Brzyski. Strzelił chytrze, technicznie nad murem, jednak Patryk Rojek nie dał się pokonać. Ostatnie 10 minut dostarczyło najwięcej emocji. W 36 min. pracowity w sobotnim spotkaniu Michał Grądz świetnie dośrodkował w pole karne do Grzegorza Bonina. Doświadczony pomocnik Chełmianki przyjął piłkę i huknął z 10 metrów. Rojek jakimś cudem odbił futbolówkę na rzut rożny. Z rogu, w stylu Kazimierza Deyny, dośrodkował Brzyski. Mocno podkręcona piłka sprawiła bramkarzowi Orląt mnóstwo problemów. Próbował ją złapać, ale zrobił to już za linią bramkową. Sędzia asystent zasygnalizował, że piłka całym obwodem wpadła do bramki, a arbiter główny wskazał na środek boiska.

Po stracie gola goście odważniej zaatakowali bramkę Ciołka i stworzyli sobie dwie bardzo dobre okazje do wyrównania. W 42 min. w poprzeczkę uderzył Karol Kalita, a minutę później z 10 m Maciej Welman posłał piłkę nad poprzeczką. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do Chełmianki. Znów z bardzo dobrej strony pokazał się Grądz, który w sobotę rozegrał chyba swój najlepszy mecz w biało-zielonych barwach. Dośrodkował w pole karne rywala i niewiele brakowało, a Norbert Myszka, który kiedyś grał dla Chełmianki, skierował piłkę do własnej bramki. Rojek w ostatniej chwili uchronił swój zespół przed utratą gola.

W drugiej połowie Chełmianka starała się trzymać przeciwnika z daleka od swojej bramki. Orlęta, poza stałymi fragmentami gry, z akcji nie były w stanie stworzyć sobie stuprocentowej okazji strzeleckiej. W 51 min. gospodarze mogli jednak podwyższyć rezultat. Szybki kontratak zakończył się zagraniem do dobrze ustawionego Pawła Myśliwieckiego. Napastnik chełmskiej drużyny okazji nie wykorzystał, ale piłka trafiła do Oleksieja Prytuliaka, który uderzył mocno, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Chełmianka wyprowadziła jeszcze kilka kontrataków, jednak albo zabrakło skutecznej finalizacji akcji, albo dokładnego zagrania do dobrze ustawionych kolegów z drużyny. Najlepszą kontrę zaprzepaścił Hubert Kotowicz. Kilka minut po wejściu na boisko dostał piłkę na prawe skrzydło i zamiast wykorzystać swoją szybkość w pojedynku biegowym ze zmęczonym rywalem, i wyjść na czystą pozycję, niepotrzebnie dogrywał do środka. Orlęta do końca starały się walczyć o wyrównującą bramkę, jednak kierowana przez Łukasza Mazurka i Michała Wołosa defensywa była skoncentrowana do samego końca i nie dała się zaskoczyć. Trener Tomasz Złomańczuk dokonał też trafionych zmian, bo zawodnicy, którzy weszli na boisko za rutynowanych piłkarzy, zapewnili drużynie odpowiednią jakość. Chełmianka tym samym wygrała z drużyną z Radzynia Podlaskiego czwarty ligowy mecz z rzędu.

Podopiecznych Tomasza Złomańczuka czeka teraz seria spotkań z bardzo wymagającymi przeciwnikami. W środę 14 kwietnia o 13.00 w Rącznej pod Krakowem zmierzą się z bardzo dobrze grającymi wiosną rezerwami Cracovii. W spotkaniu tym nie wystąpi Grzegorz Bonin, którego czeka pauza za cztery żółte kartki. W niedzielę 18 kwietnia na stadionie miejskim w Chełmie o 15.00 Chełmianka będzie podejmowała Stal Stalowa Wola. A w kolejną środę 21 bm. o 17.00 u siebie w zaległym meczu zmierzy się z Wisłą Puławy.

ChKS CHEŁMIANKA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 1:0 (1:0)

1:0 – Brzyski (37).

ChKS: Ciołek – Skoczylas, Wołos, Mazurek, Brzozowski, Grądz (90 Grądz), Brzyski, Wójcik (60 Bednara), Prytuliak (67 Kotowicz), Bonin, Myśliwiecki (67 Kanarek).