Po meczu z Wisłą II Kraków poprosiliśmy o komentarz trenera Ireneusza Pietrzykowskiego. Szkoleniowiec zauważa coraz lepszą grę swojej drużyny, ale dostrzega też mankamenty do poprawy.

– Za nami trzecie spotkanie i coraz więcej dobrych momentów. Długą część meczu kontrolowaliśmy przebieg gry. Zanotowaliśmy słabszy początek pierwszej połowy, ale już ok. 10 minut później to my więcej byliśmy przy piłce. I w pierwszej i w drugiej połowie konsumowaliśmy naszą przewagę. W pewnym momencie było już przecież 4:0 dla nas – mówi opiekun biało-zielonych.

Trener Pietrzykowski przyznaje, że i dla niego i dla sztabu była to sytuacja idealna. – Zacząłem się już zastanawiać, jak poprowadzić ten przyszły tydzień, ponieważ to wysokie prowadzenie mogło w nas wzbudzić przekonanie, że już jest dobrze. Za chwilę to jednak Wisłą pomogła nam zejść na ziemię strzelając dwie bramki. Gracze z Krakowa pokazali, że jeszcze trochę nam brakuje do tego, co chcemy osiągnąć – zauważa szkoleniowiec.

Ireneusz Pietrzykowski przyznaje, że dwie bramki stracone w końcówce meczu z Wisłą pokazują, że drużyna musi być jeszcze mocniej skoncentrowana i dawać z siebie na boisku jeszcze więcej. – Przestoje powodują, że z 4:0 robi się 4:2, a na to klasowy zespół nie może sobie pozwalać – podsumował.

Utrata dwóch bramek to nie kwestia zmian

Przy wysokim prowadzeniu biało-zielonych trener Ireneusz Pietrzykowski zdecydował się na przeprowadzenie roszad w składzie. Czy to mogło być powodem utraty dwóch goli przez Chełmiankę?

– Nie wydaje mi się. Mamy wyrównaną kadrę i w zasadzie każdy, kto wchodzi na boisko dokłada do tej drużyny coś pozytywnego. Nie wiązałbym tego więc z roszadami. Na pewno potrzebujemy po prostu więcej koncentracji, podejścia na sto procent. Przy wyniku 4:0 rozluźnienie naturalnie może wystąpić, jednak nie możemy sobie fundować takiej końcówki. Z punktu widzenia szkoleniowego istotne jest, aby zawodnicy cały czas byli w odpowiednim napięciu – mówi trener.

Gra się zazębia

Czy Chełmianka zaczyna grać to, co założył sobie sztab szkoleniowy przed sezonem? – Na pewno jest coraz więcej tych dobrych rzeczy i bez wątpienia jesteśmy coraz bliżej tego, co chcemy grać – przyznaje Ireneusz Pietrzykowski, który dodaje, że siła ofensywna zespołu nie bierze się wyłącznie z zawodników grających z przodu.

– My rozkładamy te akcenty zarówno w ofensywnie, jak i defensywie na cały zespół. Przez to właśnie jesteśmy w stanie konsumować naszą grę w postaci strzelanych bramek. Wczoraj w tym upale sposób, w jaki grali Korbecki, Babor czy Tomczyk, był dla mnie bardzo pozytywny. Nie mamy problemu z tym, żeby namówić zawodników ofensywnych do pracy w defensywnie, ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę, że jest z tego “chleb”. Proszę zauważyć, że mieliśmy przecież sytuacje po odbiorach, związane właśnie z pracą graczy ofensywnych, gdzie mogliśmy szybko zdobyć gola – podkreśla trener.

Szkoleniowiec wyraża zadowolenie z gry i bramek, które zdobyli napastnicy biało-zielonych. – To automatycznie powoduje, że oni czują się pewniej. Wymagamy od nich określonej pracy, ale gdy piłkarz czuje się pewniej, to jest skłonny podejmować ryzyko sam z siebie, a w wielu przypadkach zespół tylko na tym zyskuje – kończy Ireneusz Pietrzykowski.