Po dobrym meczu Chełmianka wysoko pokonała we Włodawie miejscową Włodawiankę 5:0. Wszystkie gole padły w ostatnim kwadransie i doliczonym czasie gry. Nie mniej jednak przez cały mecz podopieczni Artura Bożyka byli stroną dyktującą warunki gry.

Choć wynik sugeruje bardzo łatwe zwycięstwo gości, dla piłkarzy lidera mecz nie był „spacerkiem”. Nastawiona defensywnie Włodawianka długo broniła się niemal całą drużyną na własnej połowie, dlatego też Chełmiance trudno było atakiem pozycyjnym zaskoczyć przeciwnika. Podopieczni Artura Bożyka w tym spotkaniu mieli zdecydowaną przewagę, a posiadanie przez nich piłki można ocenić na ponad 70 procent.

Początek meczu w wykonaniu gości był obiecujący. Chełmianka szybkimi atakami próbowała zaskoczyć włodawską obronę. W pierwszych trzech minutach piłkarze lidera egzekwowali dwa rzuty rożne, a dwa razy też na bramkę Daniela Polaka głową uderzał Michał Wołos. Po pierwszym ze strzałów bramkarz Włodawianki wybił piłkę na róg, drugie uderzenie było już niecelne. Wszystko wskazywało na to, że Chełmianka dość szybko strzeli gola, jednak z każdą minutą przyjezdnym grało się coraz trudniej. Co prawda akcje skrzydłowych Huberta Kotowicza z prawej strony i Michała Budzyńskiego z lewej były groźne, ale tylko do pola karnego. Dośrodkowania piłki w szesnastkę kończyły się na obrońcach Włodawianki. Gospodarze grali też dość ostro, czego efektem było wiele rzutów wolnych w okolicach ich pola karnego. Stałe fragmenty gry nie przynosiły jednak efektów. Dopiero w 30 min. Kotowicz huknął z wolnego z 25 metrów, ale Polak był na posterunku. W 40 min. bramkarz Włodawianki raz jeszcze popisał się skuteczną interwencją, broniąc nogą strzał Mateusza Kompanickiego z 12 metrów. Gospodarze natomiast próbowali grać z kontrataku, jednak w pierwszej części meczu nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Damiana Drzewieckiego. O tym, jak bardzo zależało im na co najmniej jednym punkcie, świadczy fakt, że już w pierwszej połowie bramkarz Polak kilka razy dość długo zwlekał z rozpoczęciem gry od bramki, starając się zaoszczędzić cenne sekudny.

W drugich 45-minutach obraz gry nie uległ zmianie. Chełmianka w dalszym ciągu była stroną przeważającą, ale niełatwo było jej rozbić szczelną obronę rywala, ustawioną w okolicach własnego pola karnego. Na domiar złego w ciągu pięciu minut dwóch piłkarzy gości, Paweł Jabkowski i Damian Falisiewicz musieli opuścić boisko na skutek kontuzji. To efekt ostrych wejść zawodników gospodarzy. Z każdą minutą wydawało się, że Włodawiankę stać na sprawienie niespodzianki, tym bardziej, że w przeciągu 5 minut gospodarze wyprowadzili trzy szybkie, a przy tym groźne kontrataki. Po jednym z nich Wojciech Więcaszek uderzył z ostrego kąta, jednak Drzewiecki nie dał się zaskoczyć. Dwie okazje wypracowała sobie też Chełmianka, ale Polak w dalszym ciągu zachowywał czyste konto. W końcu nadeszła 75 min. Goście wykonywali rzut rożny. Piłka spadła pod nogi Przemysława Kwiatkowskiego, który płaskim strzałem w krótki róg zdobył upragnionego gola dla Chełmianki. Trzy minuty później po kolejnych stałym fragmencie gry do siatki przeciwnika trafił Michał Wołos. To był jego szósty gol wiosną (pięć trafień w lidze, jedno w Pucharze). Dwubramkowe prowadzenie spowodowało, że piłkarze lidera zaczęli grać na luzie i stwarzać kolejne bramkowe sytuacje. W odstępie ośmiu minut klasycznego hat-tricka ustrzelił Mateusz Kompanicki, wykorzystując zagrania Daniela Chariasza, Dawida Greguły i Wołosa. – Byliśmy cierpliwi, bo wiedzieliśmy, że przyjdzie taka chwila, kiedy strzelimy gola. Wiedzieliśmy też, że po pierwszej bramce rywal będzie musiał zagrać inaczej, co stworzyło nam możliwość zdobycia następnych goli. Cieszy fakt, że do bramki rywala trzy razy trafił Kompanicki. Tak efektowne zwycięstwo to na pewno dobry prognostyk przed kolejnymi meczami – powiedział po spotkaniu trener gości Artur Bożyk.

Kolejne ligowe starcia zostaną rozegrane już w najbliższą środę 3 maja. Chełmianka u siebie o 17.30 zagra z Ładą Biłgoraj, z kolei w weekend, w niedzielę zagra w Piszczacu z Lutnią o 16.00.

WŁODAWIANKA WŁODAWA – ChKS CHEŁMIANKA 0:5 (0:0)

0:1 – Kwiatkowski (75), 0:2 – Wołos (78), 0:3 – Kompanicki (87), 0:4 – Kompanicki (90+1), 0:5 – Kompanicki (90+5).

WŁODAWIANKA: Polak – Smolik (74 Kiszyjew), Bartnik, Nielipiuk, Drahanchuk, Błaszczuk, Soroka, Kuczyński (83 Kędzierski), Chodziutko, Zdolski, Więcaszek.

ChKS: Drzewiecki – Falisiewicz (65 Kwiatkowski), Niewęgłowski, Maliszewski, Wołos, Jabkowski (60 Chariasz), Kobiałka, Uliczny, Kotowicz (74 Greguła), Budzyński (81 Krupski), Kompanicki.