Obie drużyny w 10 meczach rundy wiosennej zdobyły po 22 punkty. Gdyby ułożyć tabelę wiosny, zarówno Chełmianka jak i Podlasie, plasowałyby się w ścisłej ligowej czołówce. Zespół z Białej Podlaskiej w niczym nie przypomina drużyny z jesieni, która grała słabo i pierwszą rundę zakończyła w strefie spadkowej. Zapowiadał się zatem ciekawy mecz, bo jedni i drudzy bardzo chcieli wygrać. Ostatecznie padł remis, a chełmianie po raz kolejny pokazali charakter, odrobili straty, zdobywając gola niemal w ostatnich sekundach. Tylko na wiosnę dzięki bramkom strzelonym w doliczonym czasie gry podopieczni trenera Tomasza Złomańczuka mają o pięć punktów więcej.

Podlasie u siebie jest bardzo groźne, o czym przekonało się już wiele drużyn. W 15 meczach zdobyło dotąd aż 31 pkt. Z kolei Chełmianka lepiej punktuje na wyjeździe, gdzie wywalczyła do tej pory 27 pkt. na 50, które posiada. Mecze z jej udziałem na boiskach rywali w tym sezonie zawsze były rozstrzygnięte.

Gospodarze zagrali bez swojego asa atutowego, Kamila Kocoła, najlepszego strzelca, który półtora roku spędził w Chełmiance. Goście natomiast przyjechali bez Dawida Skoczylasa, którego zatrzymały problemy zdrowotne.

Do przerwy lepiej radzili sobie gospodarze, którzy na sztucznej płycie czuli się jak ryba w wodzie. Po kwadransie gry, wzajemnym badaniu sił, pierwsi groźniej zaatakowali piłkarze z Białej Podlaskiej. W 18 min. Michał Grądz stracił piłkę w środkowej strefie boiska i po szybkiej kontrze w dobrej sytuacji znalazł się Maciej Wojczuk. Jego strzał z 12 m pewnie jednak obronił Sebastian Ciołek. Pięć minut później nie popisała się chełmska defensywa. Mateusz Golba przy biernej postawie obrońców wpadł w pole karne, dograł piłkę wzdłuż linii bramkowej, a Paweł Zabielski okazał się nieco szybszy od Dawida Brzozowskiego i z bliska trafił do siatki. Ten sam zawodnik za dosłownie 120 sekund mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Wojczuk miękko wrzucił piłkę w okolice bramki Ciołka, Zabielski musnął ją głową, a ta na szczęście dla gości minimalnie minęła prawy słupek.

Chełmianka dopiero w 28 min. stworzyła pierwsze poważniejsze zagrożenie pod bramką przeciwnika, jednak ani Krystian Wójcik, ani Grzegorz Bonin nie znaleźli sposobu na obronę Podlasia. W 33 min. powinno być 1:1. Bonin wypuścił w uliczkę Huberta Kotowicza. Skrzydłowy chełmskiego zespołu naciskany przez rywala uderzył z 15 m, lecz mocno niecelnie. Trzy minuty potem z boiska z powodu urazu zszedł Wójcik. W samej końcówce Ciołek obronił jeszcze groźny strzał z dystansu. Pierwsza połowa w wykonaniu podopiecznych Tomasza Złomańczuka była dość słaba, zatem nic dziwnego, że już w przerwie meczu szkoleniowiec zdecydował się na dwie zmiany.

W drugich 45 minutach Chełmianka wyglądała zdecydowanie lepiej. To goście prowadzili grę, mieli przewagę i stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki. Podlasie czekało na kontrataki, jednak ani razu poważnie nie zagroziło bramce Ciołka.

Po gwizdku rozpoczynającym drugą część meczu chełmianie zabrali się do roboty. Już w 48 min. bramkarz Podlasia – po akcji Bonina – udaną interwencją uratował swój zespół przed utratą gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego ładnym strzałem z półobrotu popisał się z kolei Jakub Bednara, ale piłka poszybowała metr nad poprzeczką. W 63 min. z 25 m mocno uderzył Oleksiej Prytuliak, jednak i tym razem górą był golkiper gospodarzy, który wybił piłkę na rzut rożny. Z rogu w swoim stylu dośrodkował Tomasz Brzyski. Podkręcona piłka uderzyła w słupek, następnie odbiła się od pleców bramkarza i wyszła za linię bramkową. Przewaga Chełmianki rosła, brakowało jednak konkretów. W 69 min. z 14 m strzelał Michał Wołos, choć mógł zagrywać do lepiej ustawionych Grądza i Pawła Myśliwieckiego. Ten ostatni w 74 min. miał najlepszą swoją okazję do zdobycia gola w tym meczu. Po wrzutce Brzyskiego uderzył głową, lecz piłka poszybowała nad poprzeczką. W samej końcówce trener Złomańczuk dokonał kilku roszad na boisku, między innymi do ataku przesunął Brzozowskiego. Już w 86 min. po dynamicznej akcji młody zawodnik gości mógł doprowadzić do remisu, ale bramkarz odbił piłkę po jego uderzeniu. Dopadł do niej jeszcze Wołos, strzelił silnie, lecz nie trafił w bramkę. Chełmianka w tym sezonie w każdym meczu stara się grać do końca i tym razem też nie rezygnowała z walki do ostatniego gwizdka sędziego o korzystny wynik. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Bonin idealnie dośrodkował na głowę Brzozowskiego, a ten z 8 metrów pokonał bramkarza Podlasia. Mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów, choć gdyby goście nie przespali pierwszej połowy i mieli lepiej ustawione celowniki, mogli pokusić się o ósmą wygraną na wiosnę.

W następnym meczu Chełmianka na stadionie miejskim w Chełmie zmierzy się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Początek spotkania w sobotę 8 maja o 17.30.

PODLASIE BIAŁA PODLASKA – ChKS CHEŁMIANKA 1:1 (1:0)

1:0 – Zabielski (23)

1:1 – Brzozowski (90+2)

ChKS: Ciołek – Brzozowski, Wołos, Mazurek, Kanarek (46 Budzyński), Kotowicz (46 Prytuliak), Brzyski, Bednara (83 Wawryszczuk), Grądz, Bonin, Wójcik (36 Myśliwiecki).