Zemściły się niewykorzystane okazje

Piłkarze Chełmianki, podbudowani zwycięstwem nad Avią Świdnik, pojechali do Oświęcimia po kolejne trzy punkty, choć wiedzieli, że rywal tanio skóry nie sprzedał, o czym niedawno przekonał się Motor na Arenie Lublin. I tak też było, Soła okazała się trudnym rywalem, zwłaszcza w drugiej połowie. Inna sprawa, że do przerwy Chełmianka powinna prowadzić różnicą kilku goli.

W ubiegłym sezonie bilans Chełmianki w starciach z drużynami z Małopolski na ich terenie, grającymi w trzeciej lidze grupie czwartej, był następujący: 5 spotkań, komplet 15 punktów, bramki 17-2 na korzyść chełmskiej drużyny. W ubiegłą sobotę podopieczni Artura Bożyka stracili pierwsze w lidze punkty na terenie Małopolski. Zapewne końcowy wynik byłby o wiele korzystniejszy dla gości, gdyby ci w pierwszej części meczu wykorzystali jeszcze jedną lub dwie okazje do zdobycia gola. 

Spotkanie dla Chełmianki rozpoczęło się bardzo dobrze. Już w 1 min. z rzutu wolnego groźnie uderzał Przemysław Koszel, a minutę później bardzo bliski wpisania się na listę strzelców był Krzysztof Zawiślak. Kopnął piłkę jednak zbyt lekko i w dodatku prosto w bramkarza. W 3 min. jeden z obrońców gospodarzy sfaulował we własnym polu karnym Kamila Kocoła i sędzia nie miał wątpliwości, podyktował jedenastkę. Mateusz Kompanicki kropnął z jedenastu metrów nie do obrony i Chełmianka objęła prowadzenie. Soła próbowała odgryzać się, miała kilka stałych fragmentów gry, ale nie oddała strzału, który sprawiłby Damianowi Drzewieckiemu problemy. Wydawało się, że ruszy odrabiać straty, ale oddała pole gry Chełmiance, która osiągnęła wyraźną przewagę. Gospodarze nastawili się na grę z kontry wykorzystując szybkość skrzydłowych i napastnika Eryka Ceglarza. Jedna z nich mogła źle zakończyć się dla chełmskiej drużyny na szczęście rywal źle rozegrał kontratak. Z kolei Chełmianka dość łatwo dochodziła do kolejnych sytuacji do zdobycia gola i równie łatwo je marnowała. Zawiślak, Kompanicki, Kocoł w pierwszej połowie mogli rozstrzygnąć losy spotkania na korzyść swojej drużyny. Najlepszą okazję miał Kocoł, ale zamiast uderzać na bramkę zdecydował się na podanie do wbiegającego w pole karne Pawła Ulicznego. Ten z kolei wdał się w pojedynek z obrońcami i z groźnego kontrataku nic nie wyszło. W 41 min. Chełmianka powinna otrzymać drugi w tym meczu rzut karny. Przy dośrodkowaniu obrońcy Soły w szesnastce ewidentnie popchnęli próbującego sięgnąć piłki Zawiślaka, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia.

Od początku drugiej połowy Soła przejęła inicjatywę. Chełmianka dała zepchnąć się do głębokiej defensywy. Coraz groźniejsze akcje gospodarzy powodowały, że zespół trenera Bożyka zaczął popełniać proste błędy w defensywie. W 55 min. Kompanicki źle zgrał piłkę na swojej połowie, przejęli ją rywale i po chwili był faul jednego z chełmskich obrońców. Bardzo dobre dośrodkowanie z prawego skrzydła przejął Chowaniec i ładnym strzałem głową zaskoczył Drzewieckiego. Chełmianka starała się odpowiedzieć przeciwnikowi, ale nie była tak groźna w ataku, jak w pierwszej części meczu. Poza strzałami z dystansu Ulicznego, Kocoła i Koszela z rzutu wolnego, nie zagroziła bramce Soły. Kontrowersyjną decyzję w 76 min. meczu podjął też sędzia Jabłoński. Drzewiecki mocnym wykopem piłki uruchomił Michała Budzyńskiego, ten wybiegł z własnej połowy, uprzedził rywali i znalazł się oko w oko z golkiperem Soły. Minął bramkarza, a ten złapał go za nogi i powalił na murawę. Wydawało się, że będzie rzut karny dla Chełmianka oraz czerwień dla zawodnika gospodarzy. Tymczasem arbiter główny po konsultacji z asystentem nakazał powtórzyć rzut od bramki, bo liniowy dostrzegł, że Drzewiecki kopnął piłkę, która toczyła się, a nie stała w miejscu. Szkoda tylko, że asystent tego faktu w ogóle nie zasygnalizował chorągiewką. Z kolei młodzi zawodnicy z Oświęcimia, uskrzydleni wyrównującym golem, nie zadowolili się remisem i próbowali Chełmiance wbić zwycięską bramkę. Ich sposobem na rozmontowanie chełmskiej defensywy była szybka gra piłką, na szczęście jednak obrońcy, jak i Drzewiecki rażących błędów nie popełnili. W 87 min. niepotrzebnie drugą żółtą kartkę zarobił Kocoł, faulując przeciwnika na jego połowie. Ostatecznie mecz zakończył się remisem

Przed Chełmianką w sobotę 8 września o 17.00 na stadionie miejskim mecz ze Spartakusem Daleszyce, który w miniony weekend powstrzymał faworyta – Stal Rzeszów.

SOŁA OŚWIĘCIM – ChKS CHEŁMIANKA 1:1 (0:1)

0:1 – Kompanicki (4 karny)

1:1 – Chowaniec (55)

ChKS: Drzewiecki – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Kwiatkowski, Koszel, Uliczny, Kompanicki, Kotowicz (46 Aftyka), Kocoł, Zawiślak (61 Budzyński).

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków). 

Żółte kartki: Kompanicki, Kocoł, Kursa, Budzyński (C). Czerwona kartka: Kocoł w 87 min. za dwie żółte kartki.