Nie udała się piłkarzom Chełmianka inauguracja rundy wiosennej w III lidze. Po meczu, który chluby podopiecznym Artura Bożyka nie przyniósł, chełmianie przegrali z mającymi II-ligowe aspiracje Karpatami Krosno 1:3 (0:1).

Od początku spotkania, czego można było się spodziewać, zagrali czterej pozyskani do Chełmianki zawodnicy: Jacek Kozaczyński, Łukasz Sękowski, Mateusz Poczwardowski i Paweł Uliczny. Pierwsze minuty z obu stron były bardzo chaotyczne. Szybciej pozbierali się goście. W 8 min. bardzo złe podanie Mateusza Krzyżaka do środka boiska przejął Wolański, zagrał do Skiby, a ten wypuścił do boju z Sękowskim młodego Wojczuka. Napastnik Karpat poradził sobie z doświadczonym stoperem Chełmianki, zagrał na 10 metr do Dawida Cempy, a ten spokojnie opanował piłkę i strzałem przy słupku nie dał szans Kozaczyńskiemu. Szybko stracona bramka ustawiła spotkanie. Karpaty umiejętnie wybijały gospodarzy z rytmu, a ci nie potrafili przedrzeć się pod pole karne rywala. Chełmianie dobrze operowali piłką w środkowej strefie boiska, ale im bliżej było bramki, tym gorzej. Przede wszystkim brakowało pomysłu na wykończenie ataków. Niektórzy zawodnicy próbowali indywidualnych akcji, ale żadnej korzyści one nie przyniosły. W 25 min. Chełmianka mogła zagrozić bramce gości, gdyby Oleksiej Pritulak nie próbował dryblować, a w tempo zagrałby piłkę do wbiegającego w pole karne Poczwardowskiego. Dwie minuty później w dogodnej okazji znalazł się Hubert Tomalski, jednak piłkę po jego strzale złapał bramkarz gości. Dobrze zorganizowane w grze defensywnej Karpaty w pierwszej części meczu jeszcze dwa razy zagroziły bramce Kozaczyńskiego. Najpierw głową uderzał Skiba, ale piłka minimalnie minęła bramkę, zaś w samej końcówce bliski podwyższenia wyniku był Makowski, lecz obrońcy w ostatniej chwili zablokowali jego strzał. Swoją okazję mieli też miejscowi. I to naprawdę dobrą. Po wywalczeniu piłki w środku boiska, podanie na lewą stronę dostał Tomalski. Gdyby pomocnik Chełmianki płasko dogrywał futbolówkę wzdłuż bramki, Damian Koprucha miałby więcej szans by jej dopaść i oddać strzał. Tomalski jednak zdecydował się na górne dośrodkowanie, z którym poradził sobie golkiper gości.

Na drugą połowę Chełmianka wyszła bez Pritulaka, który w pierwszych 45-minutach w niczym nie przypominał zawodnika z rundy jesiennej. Początek w wykonaniu podopiecznych Artura Bożyka nie był zbyt optymistyczny. Chełmianie w dalszym ciągu nie mieli pomysłu na to, by zaskoczyć defensywę przeciwnika. Próbowali atakować skrzydłami, strzelać z dystansu, ale to było za mało na Karpaty. Indywidualnych akcji szukał Tomalski, jednak w sobotę piłka nie kleiła mu się do nogi, do czego pomocnik Chełmianki przyzwyczaił kibiców jesienią. Tymczasem Karpaty od czasu do czasu starały się zagrozić bramce Kozaczyńskiego i stworzyły dwie groźne okazje, które na szczęście dla miejscowych zakończyły się niecelnymi strzałami.

Najwięcej emocji było jednak w ostatnich 10 minutach gry. W 80 min. chęci do dalszej walki o korzystny wynik zawodnikom Chełmianki odebrał sędzia główny Maciej Łamasz z Jarosławia. Szkatuła wbiegł w pole karne, wykorzystał fakt, że Sękowski przebiegł mu przed piłką i rzucił się na murawę. – Ewidentna „symulka”, która powinna być ukarana żółtą kartką! – krzyczeli z trybun kibice. Tymczasem sędzia Łamasz, ku zdumieniu nawet ekipy gości, wskazał na jedenasty metr. Po meczu można było obejrzeć powtórkę tego zdarzenia i bezsprzecznie arbiter podyktował rzut karny z „kapelusza”. Jedenastkę na gola zamienił Szkatuła. Minutę później po oskrzydlającej akcji i dośrodkowaniu Pawła Fornala, obrońca Eryk Krupa wpakował piłkę do własnej bramki i dał chełmianom nadzieje. Niestety, Karpaty bardzo szybko odpowiedziały kolejnym golem. Niepotrzebna strata w środku pola zakończyła się piorunującą kontrą i dośrodkowaniem w pole karne, gdzie niepilnowany Skiba strzałem z woleja pokonał Kozaczyńskiego.

Później oglądaliśmy jeszcze mocno strzał z 20 m Łukasza Jankowskiego, po którym bramkarz gości wybił piłkę na rzut rożny. W ostatnich minutach natomiast dwie bardzo dobre okazje stworzyły sobie Karpaty. W obu przypadkach Chełmianki przed utratą gola uratował słupek. Podsumowując spotkanie, goście byli zespołem lepszym przede wszystkim pod względem piłkarskim i motorycznym. Gospodarze w zasadzie nie wygrali ani jednego pojedynku biegowego jeden na jeden…

W następnej kolejce Chełmianka zagra w Tuczempach z Piastem. Chcąc myśleć o utrzymaniu się w III lidze, na stratę punktów nie może sobie pozwolić. To spotkanie musi wygrać!

ChKS CHEŁMIANKA CHEŁM – KARPATY KROSNO 1:3 (0:1)

0:1 – Dawid Cempa (8)

0:2 – Przemysław Szkatuła (80 karny)

1:2 – Eryk Krupa (81 samobójcza)

1:3 – Jaromir Skiba (83)

ChKS: Kozaczyński – Wójcik (69 Mazurek), Krzyżak, Sękowski, Poczwardowski, Pritulak (46 Fornal), Jankowski, Kobiałka, Uliczny, Tomalski, Koprucha (76 Figiel).

KARPATY: Stępień – Balul, Krupa, Jarząb, Szkatuła, Wolański (78 Siepierski), Dąbek, Skiba, Makowski (59 Paszek), Cempa (72 Fundakowski), Wojczuk.

Sędziował: Maciej Łamasz (Jarosław). Żółte kartki: Mateusz Poczwardowski (C), Dawid Cempa (K).