To, że Chełmianka jest w stanie wygrać w Zamościu, wiedzieli wszyscy jej kibice. Ale wynik 4:0 zaskoczył wszystkich!

Podopieczni Artura Bożyka rozegrali świetny mecz, udowadniając, że w czwartej lidze są zdecydowanie najlepsi!

Obie drużyny bardzo poważnie potraktowały szlagierowo zapowiadające się spotkanie. Hetman już dwa dni przed niedzielnym szlagierem zebrał się na krótkim obozie w Krasnobrodzie, Chełmianka zaś w to samo miejsce dojechała 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Podopieczni Artura Bożyka w spokoju przygotowywali się do najważniejszej jesiennej potyczki. Czas spędzony razem na rozmowach, spacerze, omówieniu taktyki na mecz zaprocentował. Piłkarze Chełmianki przyjechali na zamojski stadion mocno zmotywowani, z ogromną wiarą w końcowe zwycięstwo. Co ważne, chełmski zespół na wyjazdach spisuje się świetnie. W rundzie jesiennej wygrał dotąd wszystkie siedem spotkań. Zresztą ostatnia ligowa przegrana na stadionie przeciwnika Chełmiance przydarzyła się 26 marca br. w Tuczempach z miejscowym Piastem. Od tamtej pory, czy to w lidze, czy w Pucharze, prowadzona przez Artura Bożyka drużyna, na wyjeździe jeszcze nie zaznała goryczy porażki. Mało tego, jesienią, poza Chełmem straciła zaledwie jednego gola, w Kraśniku.

Do niedzielnej konfrontacji znakomicie przygotował się też sztab trenerski. Artur Bożyk i jego asystent Dariusz Banaszuk kilkakrotnie oglądali zamojski zespół i wiedzieli o nim dosłownie wszystko. Poznali słabe i mocne punkty przeciwnika. To ułatwiło im opracowanie taktyki na ostatni ligowy mecz rundy jesiennej. Trener Chełmianki zaskoczył ustawieniem. Przede wszystkim po raz pierwszy w obecnym sezonie od początku spotkania zagrał Paweł Jabkowski i trzeba przyznać, że była ta bardzo dobra decyzja. Wychowanek Niedźwiadka zanotował wiele odbiorów piłki, wygrywał główkowe pojedynki z wyższymi od siebie rywalami i choć już w 6 min. został mocno poturbowany, do końca walczył dzielnie. Wzmocnienie środka pola okazało się trafnym wyborem.

Piłkarski szlagier IV ligi został rozegrany na pokrytej śniegiem nawierzchni, co na pewno miało wpływ na poczynania zawodników obu drużyn. Trudno było w tych warunkach utrzymać równowagę, czy dokładnie rozegrać akcję. Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy starali się narzucić swój styl gry i zepchnąć Chełmiankę do obrony. W 12 min. zespół gości miał podwójne szczęście. Po szarpanej akcji z 20 m strzelał Anton Lutsyk, piłka dostała poślizgu i wydawało się, że nieuchronnie zmierza do siatki. Ostatecznie futbolówka odbiła się od słupka, ale dopadł do niej Oleksiej Rodewicz, huknął po ziemi, jednak i on trafił w słupek. Jak się później okazało, była to jedyna w pierwszej połowie stuprocentowa okazja Hetmana do zdobycia gola. W odpowiedzi minutę później dzielnie walczący Przemysław Banaszak dograł do wychodzącego na czystą pozycję Michała Budzyńskiego, a ten widząc, że bramkarz gospodarzy wyszedł na 14 metr, postanowił go przelobować, lecz nie trafił w bramkę. Z każdą minutą Chełmianka grała coraz lepiej. Zawodnicy bardzo szybko i trafnie reagowali na boiskowe wydarzenia. Szybcy skrzydłowi, Rafał Turczyn i Damian Kupisz w niedzielę nie pograli sobie. Piłek pod bramką Damiana Drzewieckiego nie dostawał też Rodewicz, najgroźniejszy strzelec miejscowych. W 34 min. goście egzekwowali rzut wolny. Po uderzeniu Aleksieja Prytuliaka piłka odbiła się od muru i raz jeszcze trafiła do ukraińskiego pomocnika. Drugim razem Prytuliak dokładnie dośrodkował, a Budzyński ubiegł wychodzącego z bramki Piotra Kierepkę, trącił piłkę głową i Chełmianka wyszła na prowadzenie. Hetman nie zdążył otrząsnąć się po stracie pierwszej bramki, a już było 0:2. Po kolejnym rzucie wolnym i dokładnej wrzutce Michała Kobiałki piłkę do siatki, wykorzystując brak zdecydowania bramkarza Kierepki, głową skierował Rafał Krupski.

Po zmianie stron wiadomo było, że Hetman ruszy odrabiać straty. Tak też się stało, ale poza jedną sytuacją, w której Hubert Czady uderzeniem zza pola karnego przeniósł piłkę nad poprzeczką, nie był w stanie zagrozić świetnie zorganizowanej w defensywie drużynie Chełmianki. Podopieczni trenera Bożyka przejęli kontrolę nad meczem i coraz śmielej wyprowadzali szybkie kontry. W 77 min. po faulu na Damianie Koprusze sędzia podyktował rzut wolny z 18 m. Kobiałka uderzył w swoim stylu, piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od stojącego przy słupku obrońcy i trafiła pod nogi Michała Wołosa, który strzałem z bliska dopełnił formalności. Po trzecim golu kibice Hetmana zaczęli opuszczać stadion. Gospodarze byli zdołowani, nie mieli pomysłu na choćby jedną akcję, która przyniosłaby im honorowego gola. Tymczasem w doliczonym czasie gry po akcji Kopruchy do siatki zamojskiego zespołu trafił Kobiałka, ustalając wynik spotkania.

Chełmianka w Zamościu zagrała przede wszystkim dojrzale, a pod względem taktycznym niemalże perfekcyjnie. Bez wątpienia wspięła się na wyżyny swoich możliwości, prezentując przez dłuższy czas trzecioligowy poziom. Gra w piłkę sprawiała piłkarzom gości radość. Kto wie, ale mecz z Hetmanem był chyba najlepszym wyjazdowym pojedynkiem w wykonaniu chełmskiej drużyny, od kiedy prowadzi ją Artur Bożyk.

Zimę Chełmianka spędzi w fotelu lidera, jako mistrz rundy jesiennej, z pięciopunktową przewagą nad Hetmanem. To dużo i mało. Ta przewaga na pewno pozwoli drużynie na spokojne przygotowanie się do bardzo trudnej rundy rewanżowej. Tak czy owak, w Zamościu chełmscy piłkarze uczynili mały krok w kierunku III ligi!

HETMAN ZAMOŚĆ – CHEŁMIANKA CHEŁM 0:4 (0:2)

0:1 – Budzyński (34 – asysta Prytuliak), 0:2 – Krupski (40 – asysta Kobiałka), 0:3 – Wołos (77 – asysta Kobiałka), 0:4 – Kobiałka (90+1 – asysta Koprucha).

HETMAN: Kierepka – Bubeła (89 Fidler), Solecki, Mazur, Daszkiewicz, Kamiński, Markowski (46 Czady), Lutsyk (61 Omański), Turczyn, Kupisz (77 Baran), Rodewicz.

CHEŁMIANKA: Drzewiecki – Wołos, Krupski, Jodłowski, Kwiatkowski, Prytuliak (90+2 Filipczuk), Kobiałka, Jabkowski (71 Krzyżak), Uliczny, Budzyński (67 Koprucha), Banaszak (90 Greguła).

Sędziował: Szczołko (Lublin). Żółte kartki: Solecki, Daszkiewicz, Mazur, Czady (H), Wołos, Uliczny, Jodłowski (CH). Widzów: 1 500.