Po raz drugi w tym roku Chełmianka z Wólki Pełkińskiej, terenu bardzo gorącego, gdzie niejedna drużyna jeszcze straci punkty, wywiozła trzy oczka. Może nie był to piękny w wykonaniu podopiecznych Artura Bożyka mecz, ale co najważniejsze skuteczny, zarówno w ofensywie, jak i defensywie.

W kwietniu br. Chełmianka zwyciężyła Wólczankę na jej terenie 2:0, rozgrywając dobre spotkanie. Mimo to podopieczni Artura Bożyka z respektem podeszli do środowego rywala, w składzie którego aż roi się od doświadczonych zawodników. Wólczankę latem opuściło dziesięciu graczy, a na ich miejsce klub ściągnął jedenastu nowych zawodników.

Zgodnie z przewidywaniami Wólczanka od pierwszych minut zaatakowała bramkę Damiana Drzewieckiego i już w 4 min. Patryk Szewc mógł zdobyć gola dla gospodarzy. Jego strzał z 8 metrów w bardzo dobrym stylu obronił Drzewiecki. Kilka minut później golkiper Chełmianki znakomicie interweniował po groźnym uderzeniu Geronimo Viscovicha. To od tego zawodnika gospodarze zaczynali większość swoich akcji. Wyłączenie go z gry było w tym meczu kluczem do sukcesu. Po dobrym początku w wykonaniu Wólczanki wydawało się, że gol dla miejscowych wisi w powietrzu, jednak po kilkuminutowym naporze Chełmianka uspokoiła grę i odpowiedziała kilkoma szybkimi akcjami. W 15 min. z narożnika pola karnego obok słupka uderzał Dawid Niewęgłowski. Sześć minut później Przemysław Koszel wrzucił dokładną piłkę w pole karne, a Mateusz Kompanicki strzałem głową skierował ją do siatki. Wólczanka ruszyła odrabiać straty, ale uważnie grająca defensywa Chełmianki nie dopuściła rywali do stuprocentowych sytuacji strzeleckich. Dobrze spisywał się przede wszystkim Rafał Kursa, który kierował grą gości w obronie. W 29 min. groźnej kontuzji doznał D. Niewęgłowski i musiał opuścić boisko. Podopieczni Artura Bożyka, gdy nadarzyła się okazja, starali się kontratakować. Kilka piłek dostał grający na szpicy Krzysztof Zawiślak, ale z żadnej nie zrobił pożytku. Uderzać z dystansu próbował z kolei Kamil Kocoł, lecz nie miał odpowiednio ustawionego celownika i piłka szybowała za bramkę. 

Po zmianie stron Wólczanka ruszyła do przodu. Zepchnęła Chełmiankę do głębokiej defensywy, lecz goście umiejętnie przeszkadzali jej w konstruowaniu akcji. Próby strzałów z dalszej odległości były niecelne, a dopiero uderzenie Mariusza Kocura z rzutu wolnego sprawiło Drzewieckiemu trochę kłopotów. Bramkarz gości lecącą przy słupku piłkę instynktownie wybił na rzut rożny. Jak wykonuje się wolne w 63 min. pokazał Kompanicki. Po faulu na Hubercie Kotowiczu Chełmianka egzekwowała rzut wolny z odległości około 20 metrów od bramki przeciwnika. Do piłki podszedł lewonożny Paweł Uliczny, ale ostatecznie uderzył z prawej nogi Kompanicki i futbolówka przy samym słupku wpadła do siatki. Golkiper gospodarzy był bez szans. W 68 min. Wólczanka zdobyła kontaktowego gola. Silnym strzałem z ponad 25 metrów popisał się Krzysztof Pietluch. Piłka odbiła się jeszcze od któregoś z zawodników i Drzewiecki nie był w stanie jej sięgnąć. Do ostatniego gwizdka sędziego miejscowi próbowali doprowadzić do remisu, ale grająca ofiarnie w obronie Chełmianka nie dała się już zaskoczyć i zdobyła drugie z rzędu w nowym sezonie trzy punkty.

WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA – ChKS CHEŁMIANKA CHEŁM 1:2 (0:1)

0:1 – Kompanicki (21)

0:2 – Kompanicki (63 wolny)

1:2 – Pietluch (68 wolny)

ChKS: Drzewiecki – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, D. Niewęgłowski (31 Kwiatkowski), Kotowicz (87 Gołąb), Uliczny, Kompanicki, Koszel, Kocoł, (84 Kocoł), Zawiślak (75 Myszka).