W piłce nożnej liczą się gole…

Jeśli nie da się wygrać meczu, to trzeba go przynajmniej zremisować. O tej starej piłkarskiej prawdzie zawodnicy Chełmianki w sobotnie popołudnie całkowicie zapomnieli. Avia była do ogrania, bo na dobrą sprawę nic rozgrywała wielkiego meczu, ale skoro do 75 min. nie udało się wbić gospodarzom gola, należało zadbać przynajmniej o remis. Chełmianie zagrali jednak do końca o pełną pulę i… zeszli z boiska pokonani.

Początek meczu należał do Chełmianki. Już w 3 min. w stuprocentowej sytuacji strzeleckiej znalazł się Kamil Kocoł. Z 5 metrów trafił… Panu Bogu w okno. Gdyby trafił do siatki, mecz z całą pewnością potoczyłby się inaczej. W 10 min. przez nikogo nieatakowany Michał Efir przebiegł z piłką ponad 40 metrów i zamiast uderzyć zza pola karnego, bo okazja była, poszukał innego rozwiązania i stracił piłkę. Avia bramce Cezarego Osucha zagrażała sporadycznie, głównie czyhała na błędy ze strony chełmskiej defensywy. Odpowiedziała łatwym do obrony strzałem Sebastiana Głaza i niecelną „główką” Piotra Prędoty. Grę prowadziła jednak Chełmianka, ale z tej przewagi niewiele wynikało. Znów zabrakło dobrych decyzji pod bramką przeciwnika, zwłaszcza finalizacji akcji. Kiedy aż prosiło się o strzał, chełmianie chcieli „wjechać z piłką do bramki”. Goście nie potrafili też wykorzystać błędów popełnianych przez rywali na ich połowie. W 38 min. po stracie piłki przez Avię mieli szansę na gola, ale przekombinowali. W końcówce pierwszej połowy po błędzie obrońców Chełmianki Avia stworzyła dogodną okazję, której nie wykorzystała, chwilę potem głową niecelnie uderzał Krystian Mroczek, a tuż przed zejściem do szatni na przerwę groźny strzał z ostrego kąta pewnie obronił Osuch. 

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy uzyskali lekką przewagę. Jej efektem była sytuacja Piotra Prędoty w 55 min. Napastnik Avii, zupełnie niepilnowany, uderzył z 10 m z woleja, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Po kwadransie gry Chełmianka znów zaczęła dominować. Strzały z rzutów wolnych Patryka Czułowskiego i Przemysława Koszela pewnie wybronił bramkarz Avii. Po stałym fragmencie gry minimalnie przestrzelił Rafał Kursa, który uderzał piłkę głową. Świetną okazję miał też Krzysztof Zawiślak, ale w ostatniej chwili obrońca gospodarzy zablokował jego uderzenie z 14 metrów. Zawiślak miał jeszcze raz znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym, jednak stracił głowę, nie wiedząc, czy oddać strzał, czy podawać do któregoś z kolegów. Cofnięci gospodarze czekali na swoją okazję. W 82 min. chełmianie nie zdążyli odbudować ustawienia w obronie, Avia rozegrała szybką akcję, Prędota wykorzystał bierne zachowanie defensywy gości, zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Mroczka, a ten nie zmarnował okazji. Strzelił mocno w długi róg, Osuch był bez szans. Chełmianka ruszyła jeszcze do ataku, ale Avia nie pozwoliła odebrać sobie jednobramkowego zwycięstwa. Akcje gości kończyły się przed polem karnym świdniczan. Szkoda straconych punktów, bo remis był na wyciągnięcie ręki. Nawet kibice Avii po meczu podkreślali, że z gry lepsza była Chełmianka i zasłużyła na punkt. 

Chełmską drużynę czeka teraz prawdziwy maraton. Już w środę 10 kwietnia o 16.00 na stadionie miejskim Chełmianka będzie podejmować Sołę Oświęcim. W sobotę 13 bm. także o 16.00 w Daleszycach zmierzy się ze Spartakusem. W kolejną środę 17 bm. rozegra finał Pucharu Polski na szczeblu ChOZPN z Victorią Żmudź, a w świąteczną sobotę ligowy mecz u siebie z Podlasiem Biała Podlaska.

AVIA ŚWIDNIK – ChKS CHEŁMIANKA 1:0 (0:0)

1:0 – Mroczek (82).

AVIA: Wójcicki (46 Piotrowski) – Mykytyn, Dwórzyński, Kołodziej, Kuliga, Głaz (76 Koczon), Wójcik, Orzędowski (63 Maluga), Mroczek, Darmochwał (63 Dziedzic), Prędota (90 Strug).

ChKS: Osuch – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Kotowicz, Uliczny, Czułowski, Kocoł (66 Szpak), Koszel (81 Kwiatkowski), Zawiślak, Efir (74 Myszka).

Żółte kartki: Głaz, Mroczek, Wójcik, Kuliga (A), Czułowski, Kursa (C).