Po zwycięstwie w Kraśniku zgromadzeni na stadionie miejskim w Chełmie kibice oczekiwali od podopiecznych Jana Konojackiego kolejnych trzech punktów. Tym bardziej, że rywalem był zespół pozostający w zasięgu chełmskiej drużyny. Beniaminek w swoim składzie ma jednak kilku doświadczonych, ogranych na poziomie trzeciej ligi zawodników, co pokazał przede wszystkich w pierwszych 45-minutach gry.

Pierwsza połowa w wykonaniu Chełmianki była bardzo nieudana. Gospodarze byli cieniem zespołu, który kilka dni wcześniej w Kraśniku walczył o każdy metr boiska. Inna sprawa, że przeciwnik podszedł dość wysoko, niemal pod pole karne miejscowych i chełmianie mieli problemy z rozegraniem akcji. Pierwszy strzał, od razu bardzo groźny, na bramkę przyjezdnych oddał Hubert Kotowicz w 18 min. Silnie uderzona piłka sprawiła bramkarzowi z Łagowa sporo problemów. Goście wcześniej oddali dwa strzały, które obronił Sebastian Ciołek. W 26 min. wydawało się, że będzie 0:1. Po szybkiej kontrze Krystian Zaręba z 10 m nie trafił do niemal pustej bramki, posyłając piłkę nad poprzeczką. Kontrataki gości były mimo wszystko bardzo groźne. W 38 min. rywale, podwoili atak, wyłuskali piłkę Grzegorzowi Boninowi, wymienili kilka podań i Adam Imiela, mimo że był naciskany przez Michała Wołosa, znalazł sposób na oddanie strzału i pokonanie Ciołka. Bonin zapewne nie straciłby piłki, gdyby miał komu ją zagrać.

Druga połowa w wykonaniu zawodników Chełmianki była już nieco lepsza, choć przydarzyły im się również proste błędy, których na szczęście rywale nie potrafili wykorzystać. Na samym początku z wolnego groźnie uderzał Oleksii Prytuliak, jednak bramkarz gości był na posterunku. Kilka minut później Prytuliak znów huknął z ponad 20 m, a golkiper Łagowa z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny. Z dystansu strzelał też Tomasz Brzyski. Chełmianka nacierała, jednak przez długi czas jej ataki przypominały bicie głową w mur. Gospodarze nie poddawali się, do końca wierzyli w zmianę wyniku. Łagów kilka razy skontrował, lecz Ciołek nie dał się zaskoczyć. W jednej sytuacji goście domagali się podyktowania rzutu karnego, ale sędzia Piotr Burak nie dopatrzył się faulu Ciołka na napastniku rywali. Zresztą słusznie, bo zawodnik z Łagowa stanął na nodze bramkarza Chełmianki, potknął się o piłkę i upadł na murawę. Piłkarze gości w ostatnim minutach nie przebierali w środkach, grali bardzo ostro, stąd też arbiter z Zamościa miał sporo pracy. Aż sześciu graczy z Łagowa ujrzało żółte kartki, zaś Szymon Czerwiak w 89 min. po faulu na Brzyskim zobaczył drugie żółtko i w konsekwencji czerwień. Kiedy wszystko wskazywało na to, że jednobramkowe prowadzenie goście utrzymają do ostatniego gwizdka sędziego, w piątej minucie doliczonego czasu gry sędzia podyktował z lewej strony boiska rzut wolny dla Chełmianki. Brzyski wrzucił piłkę w pole karne, a w ogromnym zamieszaniu najwięcej zimnej krwi zachował Paweł Myśliwiecki, który strzałem z bliska pokonał Szymona Pietrasa. Po chwili sędzia Burak odgwizdał koniec spotkania.

W następnej kolejce Chełmiankę czeka trudny egzamin. Zespół trenera Jana Konojackiego zmierzy się w Puławach z tamtejszą Wisłą. Początek meczu w sobotę 22 bm. o godz. 17.00.

ChKS CHEŁMIANKA – ŁKS ŁAGÓW 1:1 (0:1)

0:1 – Imiela (38),

1:1 – Myśliwiecki (90+5).

ChKS: Ciołek – Wołos, Kanarek, Maliszewski (62 Myśliwiecki), Brzyski, Kotowicz (62 Skoczylas), Wawryszczuk, Bonin (73 Więcaszek), Adamski (38 D. Brzozowski), Prytuliak, Dąbrowski (62 Salewski).

Sędziował Piotr Burak z Zamościa.