W dziesiątkę wywalczyli jeden punkt

Po serii bardzo słabych występów i dla odmiany dobrej grze Chełmianki przeciwko Lechii Gdańsk w Pucharze Polski, przyszedł kolejny naprawdę niezły mecz, kto wie czy nie jeden z najlepszych w tej rundzie, w wykonaniu chełmskich piłkarzy. W Zamościu podopieczni Tomasza Złomańczuka od pierwszej do ostatniej minuty walczyli o zwycięstwo, nie dając po sobie poznać, że są zmęczeni pucharowym bojem z Lechią. Co bardzo ważne, chełmianie wytrzymali trudy spotkania pod względem fizycznym, mało tego, w samej końcówce sił zabrakło nie zawodnikom gości, a gospodarzom. Chełmianka była bliższa wygranej i szkoda tylko, że żadnej z wypracowanych w pierwszej połowie meczu sytuacji podbramkowych nie zamieniła na gola.

Co ważne, zespół Chełmianki ostatni raz w Zamościu przegrał w czerwcu 2013 roku, w finale Pucharu Polski na szczeblu LZPN 2:4. Od tamtej pory odniósł cztery zwycięstwa z rzędu, w tym dwa najważniejsze, przed trzema laty 4:0 w IV lidze, i w czerwcu br. w finale wojewódzkiego Pucharu Polski 3:2. Z obecnych zawodników te dwa mecze pamiętają jedynie Przemysław Kwiatkowski i Paweł Uliczny. Ciekawostką jest również fakt, że trener Hetmana, Jacek Ziarkowski, niegdyś świetny napastnik również Granicy Chełm, jeszcze nigdy nie pokonał Chełmianki w oficjalnym meczu o stawkę, zarówno gdy prowadził Avię Świdnik, jak też obecnie, jako szkoleniowiec zamojskiego zespołu.

Chełmianka zaskoczyła przeciwnika, bo zagrała inaczej niż zwykle. Trener Złomańczuk postawił na w miarę doświadczoną linię obronną i zagrał na dwóch defensywnych pomocników, Rafała Dobrzyńskiego oraz Ulicznego. Na skrzydłach szkoleniowiec chełmskiej drużyny ustawił Dawida Niewęgłowskiego i Piotra Kożuchowskiego. Goście po odbiorze piłki bardzo szybko przechodzili do kontrataku, wykorzystując zwłaszcza lewą stronę boiska. To właśnie po akcjach młodszego z braci Niewęgłowskich pod bramką Andrzeja Sobieszczyka kilka razy zrobiło się gorąco. Chełmianka w pierwszych dziesięciu minutach meczu stworzyła sobie aż trzy bardzo dobre okazje strzeleckie. W 5 min. piłkę w polu karnym przejął Patryk Czułowski, uderzył z półobrotu, ale nad poprzeczką. Trzy minuty później po kontrataku D. Niewęgłowski wystawił futbolówkę Ulicznemu, ale środkowy pomocnik Chełmianki strzelał prawą, czyli swoją słabszą, nogą i piłka poszybowała nad bramką. Później z wolnego uderzał Czułowski, prosto w ręce Sobieszczyka. Hetman postraszył dopiero w 21 min., kiedy to lewą stroną przedarł się Bruno Wacławek, dośrodkował wzdłuż bramki, lecz na szczęście dla przyjezdnych nikt nie zamknął akcji. Chełmianka w pierwszej części miała jeszcze jedną bardzo dobrą okazję do zdobycia gola. Piłkę blisko bramki dostał Volodymyr Hladkyy i zamiast odwrócić się i uderzać, poszukał innego rozwiązania, które nic nie przyniosło. Hetman natomiast pierwszy strzał na bramkę Cezarego Osucha oddał w 43 min. W dodatku bardzo niecelny.

Wcześniej jednak, w 34 min. miała miejsce sytuacja, która na pewno wpłynęła na dalszy przebieg spotkania. Sędzia pokazał drugą żółtą kartkę Dobrzyńskiemu. Był rzut wolny dla gospodarzy, a zawodnik Chełmianki stał za blisko piłki. W tym samym czasie, co sędzia użył gwizdka, by pokazać, że Hetman nie z tego miejsca wznawia grę, zawodnik z Zamościa wykonał wolnego trafiając w nogi Dobrzyńskiego. Arbiter uznał, że gracz Chełmianki zachował się niesportowo i pokazał mu drugą żółtą kartkę, choć wszyscy sądzili, że nakaże gospodarzom powtórzyć wykonanie rzutu. Zresztą sędzia Nestorowicz starał się od początku meczu grać pierwsze skrzypce na boisku, choć w tej roli tak naprawdę powinni wystąpić piłkarze. Zawodnikom gości pokazywał żółte kartki, a za te same przewinienia graczom Hetmana udzielał jedynie ustnej reprymendy. Tak było w 63 min., kiedy bardzo ostro, nakładką w Dawida Niewęgłowskiego wszedł Kamil Oziemczuk. Za identyczne zagranie w 2 min. meczu żółtko obejrzał Piotr Kożuchowski. W drugiej połowie Patryk Słotwiński gwałtownie odepchnął Czułowskiego, że ten przewrócił się na bieżnię. Sędzia pokazał tylko żółtą kartkę. Arbiter w doliczonym czasie gry usunął z ławki rezerwowych trenera Chełmianki, Tomasza Złomańczuka, który emocjonalnie zareagował na błąd sędziów. Asystent, niemal na wysokości pola karnego chełmskiego zespołu, pokazał wrzut z autu dla gospodarzy, mimo że ostatni piłkę na oczach sędziego zagrał właśnie zawodnik Hetmana. To kolejny mecz w tej rundzie, gdzie poziom sędziowania był daleki od oczekiwań.

Chełmianka, choć przez godzinę grała w dziesiątkę, nie była gorsza od przeciwnika, a nawet długimi fragmentami sprawiała lepsze wrażenie. W drugiej połowie Hetman oddał kilka strzałów z dystansu, jednak Osuch za każdym razem był na posterunku. Najgroźniejszą okazję miejscowi stworzyli w 49 min. Po rzucie rożnym piłkę uderzył Paweł Myśliwiecki, ale tuż nad poprzeczką. W 81 min. z kolei bliski zdobycia być może zwycięskiego gola był Norbert Myszka. Z rzutu rożnego dośrodkował Uliczny, a Myszka wyskoczył najwyżej i uderzył piłkę głową. Sobieszczyk końcami palców zdołał jednak wybić futbolówkę na rzut rożny. W drugiej części spotkania Chełmianka była bardzo dobrze zorganizowana zwłaszcza w defensywie, wyprowadziła też kilka groźnych kontrataków, ale zabrakło finalizacji akcji. Hetman miał problemy ze stwarzaniem sytuacji, co przyznał po meczu trener Ziarkowski.

Gra drużyny trenera Złomańczuka w ostatnich dwóch meczach napawa optymizmem na przyszłość. Do rozegrania w tym roku pozostały jeszcze trzy mecze. Z taką grą i postawą jak w Zamościu, Chełmianka ma duże szanse powiększyć swój skromny jak dotąd dorobek punktowy.

W niedzielę 10 listopada o 14.00 na stadionie miejskim w Chełmie zespół Chełmianki zagra z Jutrzenką Giebułtów.

HETMAN ZAMOŚĆ – ChKS CHEŁMIANKA 0:0

HETMAN: Sobieszczyk – Kanarek (46 Turczyn), Dudek, Żmuda, Skiba, Myśliwiecki, Kycko (60 Skoczylas), Słotwiński (74 Pupeć), Buczek, Wacławek (77 Koszel), Oziemczuk (84 Olszak).

ChKS: Osuch – Wołos, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski, Kożuchowski (90+2 Warecki), Dobrzyński, Uliczny, D. Niewęgłowski (85 Wolski), Czułowski, Hladkyy (83 Stachyra).

Sędziował: Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska).

Żółte kartki: Słotwiński, Skoczylas (H), Kożuchowski, Dobrzyński, Hladkyy, Wolski, Szymkowiak jako rezerwowy (C).

Czerwona kartka: Dobrzyński w 34 min. za dwie żółte kartki oraz trener Tomasz Złomańczuk w 90 min.