Tylko remis w Krośnie

SONY DSC

Po przegranej z Motorem Lublin piłkarzom Chełmianki pozostała już walka o ligowe podium. – I na tym chcemy się teraz skoncentrować – mówił przed meczem trener chełmskiej drużyny, Artur Bożyk. – Wiem, że stać nas na to, by zakończyć sezon w pierwszej trójce. To, czy tak się stanie, w dużej mierze zależy od nas, ale też od wyników drużyn, które rywalizują o czołowe miejsca. Musimy jednak wygrać wszystkie mecze.

W Krośnie Chełmiance nie udało się jednak zainkasować kompletu punktów, choć okazji do zdobycia bramki podopieczni Artura Bożyka mieli sporo. Mecz na dobrą sprawę powinien być rozstrzygnięty w pierwszych 45 minutach gry. Goście zepchnęli przeciwnika na jego połowę, uzyskali wyraźną przewagę, jednak byli bardzo nieskuteczni. Obrońcy Karpat popełnili wiele błędów, z których Przemysław Banaszak i spółka nie potrafili jednak skorzystać. Już w 7 min. po szybkim kontrataku w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Aleksiej Prytuliak, ale strzelił prosto w golkipera Karpat. Dobitka Pawła Ulicznego została zablokowana przez powracających defensorów. Sam Banaszak miał jeszcze trzy dogodne sytuacje, a najlepszą w 22 min. Minął bramkarza i nie trafił do pustej bramki. – Źle uderzyłem piłkę, dlatego nie wpadła ona do siatki – mówił po meczu najlepszy strzelec Chełmianki, który w środowe popołudnie w Krośnie dwoił się i troił, by powiększyć swój bramkowy dorobek.

Chełmianie strzelali również z dystansu, ale stojący między słupkami Mateusz Krawczyk bronił z dużym wyczuciem. Pierwszy raz Karpaty bramce Damiana Drzewieckiego zagroziły w 29 min., gdy Roman Botwinnik wykonywał rzut wolny z 22 m. Chełmski bramkarz odbił piłkę, ta uderzyła w słupek i ponownie wpadła w ręce Drzewieckiego.

Po zmianie stron zagrożony degradacją do IV ligi zespół Karpat częściej gościł pod bramką Drzewieckiego niż w pierwszej połowie. Gospodarze głównie starali się strzelać z dystansu, choć w 59 min. Piotr Chodziutko już w polu bramkowym w ostatniej chwili zażegnał niebezpieczeństwo po akcji doświadczonego Marka Fundakowskiego. Swoje okazje mieli też chełmianie, ale Mateusz Kompanicki, Przemysław Koszel, Piotr Piekarski czy Prytuliak nie wiedzieli, jak zaskoczyć Krawczyka. Bardzo ciekawa była sama końcówka meczu. Najpierw z 30 m huknął Piekarski, ale prosto w ręce bramkarza gospodarzy. W odpowiedzi po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niepilnowany Przemysław Sajdak uderzył piłkę głową, a ta o centymetry minęła słupek bramki Drzewieckiego. W ostatnich sekundach David Pedowski po faulu taktycznym dostał drugą żółtą kartkę i z „czerwienią” udał się do szatni. Z wolnego uderzał Piekarski, jednak niecelnie i po chwili sędzia skończył mecz. Remis nie zadowolił ani jednych, ani drugich. Jeden punkt dla Karpat, gdy inne zespoły z dołu tabeli skasowały po trzy oczka, nie poprawia pozycji tej drużyny, a stawia ją w bardzo ciężkiej sytuacji. Z kolei walcząca o podium Chełmianka, jeśli chce zrealizować cel, teraz musi wygrać pozostałe trzy spotkania.

Już w niedzielę 3 czerwca o 16.00 na stadionie miejskim w Chełmie rywalem podopiecznych Artura Bożyka będzie również walcząca o utrzymanie się w III lidze Unia Tarnów.

 

KARPATY KROSNO – ChKS CHEŁMIANKA 0:0

ChKS: Drzewiecki – Wołos (76 Kwiatkowski), J. Niewęgłowski, Chodziutko, Jabkowski (54 Koszel) – Pritulak, Uliczny (68 Michalak), Piekarski, Kompanicki – Budzyński (62 Olszak), Banaszak.