Trzy punkty zostały w Chełmie!

Plan został wykonany. Na inaugurację piłkarskiego sezonu w trzeciej lidze Chełmianka, po dobrym występie, pokonała u siebie MKS Trzebinia, choć przy lepszej skuteczności wygrana podopiecznych Artura Bożyka byłaby znacznie wyższa. Banaszakowi, Kompanickiemu, Budzyńskiemu i Ulicznemu stuprocentowe sytuacje strzeleckie mogą śnić się po nocach…

Chełmianka wyszła na mecz w najsilniejszym na ten moment zestawieniu. Trener Artur Bożyk na lewej obronie ustawił Dawida Niewęgłowskiego, zaś na skrzydłach zagrali Hubert Kotowicz i Mateusz Kompanicki. Postrachem defensywy gości był natomiast Przemysław Banaszak.

Główną rolę w tym spotkaniu odegrał jednak Aleksiej Prytuliak. To jego dwa trafienia dały Chełmiance pierwsze w nowym sezonie trzy punkty. Obie bramki padły jeszcze przed przerwą, ale zanim do tego doszło, kibice oglądali w miarę wyrównany pojedynek ze wskazaniem na gospodarzy, którzy mieli przewagę w posiadaniu piłki. W pierwszym kwadransie gry dwukrotnie na bramkę MKS strzelał Kompanicki, ale za każdym razem niecelnie. Goście pierwszą naprawdę groźną sytuację stworzyli sobie w 23 min. Po krótko rozegranym rzucie rożnym i błędach Chełmianki w kryciu, Majcherczyk kopnął piłkę wzdłuż bramki, ale na szczęście żaden z piłkarzy przyjezdnych do niej nie zdążył. To nie był koniec, bo do odbitej od któregoś z graczy futbolówki dopadł Mizia, lecz fatalnie spudłował. Chełmscy kibice odetchnęli z ulgą. W rewanżu z 14 metrów w krótki górny róg uderzał Kompanicki. Szymala był jednak na posterunku. W 32 min. padł pierwszy gol. Na bramkę rywala strzelał Michał Wołos. Piłka odbiła się od jednego z obrońców, przejął ją Prytuliak i mocnym strzałem tuż przy słupku dał prowadzenie swojej drużynie. W 40 min. sędzia Tomasz Mroczek odesłał na trybuny trenera gości, który co chwilę komentował jego decyzje. W 44 min. dwukrotnie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Banaszak. Najpierw jego strzał obronił Szymala, a dobitka trafiła w słupek. Gdy wydawało się, że w pierwszej części meczu więcej goli nie padnie, Banaszak ruszył do zagranej w kierunku bramki gości piłki. Bramkarz Trzebini odbił futbolówkę w polu karnym i gdy Banaszak próbował ją opanować, powalił chełmskiego napastnika na murawę. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów pewnie uderzył Prytuliak i było 2:0 dla gospodarzy. Trzebinia Damianowi Drzewieckiemu zagrażała przeważnie po stałych fragmentach gry.

W drugiej połowie niemający nic do stracenia piłkarze MKS ruszyli odrabiać straty i w 49 min. stworzyli sobie dwie dogodne okazje. Po jednej z nich piłka uderzyła w słupek bramki strzeżonej przez Drzewieckiego. Goście grali bardzo ostro, czego efektem jest spora liczba żółtych kartek, jakie ujrzeli. Najwięcej fauli popełnili na rozgrywającym dobre zawody Pawle Ulicznym. Poturbowani zostali też Kompanicki, Prytuliak i D. Niewęgłowski.

Wiadomo było, że trzecia bramka zamknie mecz. Chełmianie wyprowadzili kilka wzorowych kontrataków, lecz żadnego z nich nie potrafili zakończyć zdobyciem gola, choć okazje były wymarzone. Na listę strzelców mogli wpisać się: Banaszak, Kompanicki, Michał Budzyński i Paweł Uliczny. Od 66 min. goście grali w dziesiątkę, po tym jak Kowalik w stosunku do sędziego użył niewłaściwych słów. Arbiter od razu pokazał zawodnikowi MKS czerwoną kartkę. Trzebinia próbowała strzelić choćby kontaktowego gola, ale nie znalazła recepty na uważnie grających w defensywie chełmian. Końcówka spotkania należała jednak do Chełmianki, która spokojnie rozgrywała piłkę, konstruując składne akcje na jeden, bądź dwa kontakty.

Gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo, co na konferencji prasowej podkreślili obaj trenerzy, Maciej Antkiewicz z MKS i Artur Bożyk. Inna sprawa, że goście po meczu mieli sporo pretensji do arbitra, choć na dobrą sprawę te pretensje w pierwszej kolejności powinni skierować do siebie. Tak ostro grającej drużyny i często faulującej w Chełmie już dawno nie było.

We wtorek, 15 sierpnia, Chełmiankę czeka wyjazdowe spotkanie z Sołą Oświęcim. Początek o 17.00.

 

ChKS CHEŁMIANKA – MKS TRZEBINIA 2:0 (2:0)

1:0 – Prytuliak (32)

2:0 – Prytuliak (45+3 karny).

ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski, D. Niewęgłowski (79 Chariasz), Kotowicz (55 Budzyński), Kobiałka, Uliczny, Kompanicki, Prytuliak (71 Chodziutko), Banaszak (76 Kowalczyk).

MKS: Szymala – Kalinowski (70 Kłusek), Raźniak (46 Świętek), Ochman (87 Górka), Kowalik, Majcherczyk, Cichy, Michalec, Stokłosa (46 Stanek), Mizia (90 Porębski), Jagła.

Sędziował: Tomasz Mroczek (Mielec). Żółte kartki: Kompanicki (C), Majcherczyk, Stokłosa, Szymala, Jagła, Kalinowski, Stanek (M). Czerwona kartka: Kowalik (M) w 66 min. Widzów: 700.

Galeria zdjęć