Nie powiodło się juniorom starszym Chełmianki, którzy nie dali rady Orlętom Radzyń Podlaski i ulegli rywalom u siebie 2:6 (1:1).

Bramki dla zespołu trenera Jana Konojackiego zdobyli Łukasz Adamski z karnego i Łukasz Bryk.

Choć wynik sugeruje łatwą wygraną gości, z przebiegu gry, o dziwo, lepsza była Chełmianka. – Nie wiem, jak mogliśmy przegrać to spotkanie i to w dodatku w tak wysokich rozmiarach – mówił po meczu Jan Konojacki. – Po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić 4:0. Piłkarsko przewyższaliśmy rywala o klasę. Orlęta grały długie piłki w kierunku napastników i z tym sobie nie radziliśmy, zwłaszcza w drugiej części meczu. Gola na 1:2 straciliśmy po niepotrzebnym wyjściu z bramki Szymona Niemczuka, który źle obliczył lot piłki. Potem Łukasz Bryk fantastycznym strzałem z 30 metrów wyrównał i wydawało się, że wróciliśmy na właściwe tory. Dwie minuty później Michał Kozaczuk stracił piłkę, rywal znalazł się w sytuacji sam na sam i strzelił gola. Ta bramka podcięła nam skrzydła, zaczęliśmy popełniać coraz więcej błędów indywidualnych, straciliśmy kolejne gole. W następnej kolejce jedziemy do Łukowa, będziemy chcieli się zrehabilitować – dodaje J. Konojacki.

Chełmianka zagrała w składzie: Niemczuk – Adamski, Czepiel (57 Kozaczuk), Bryk, Tabaczek (65 Zakrzewski), Siarnik, Renowski (78 Szady), Rak, Górny, Dawid Kuśmierz, Damian Kuśmierz.