Porażką 0:2 zakończył się sparingowy mecz Chełmianki z trzecioligowym Motorem Lublin. Podopieczni Artura Bożyka zeszli z boiska pokonani, ale tanio skóry nie sprzedali.

Trzy dni po dobrym meczu w Puławach, który piłkarzy Chełmianki kosztował sporo zdrowia, lider IV ligi zmierzył się z trzecioligowym Motorem Lublin. Trener Marcin Sasal wystawił najmocniejszą jedenastkę. Dla wypoczętych piłkarzy z Lublina był to pierwszy sparing od ponad dwóch tygodni. W poczynaniach gospodarzy widać było duży głód piłki. Motor od początku zaatakował i uzyskał przewagę. Grał pressingiem już na połowie chełmskiego zespołu i trzeba przyznać, że robił to skutecznie. W 10 min. mógł prowadzić po strzale Majkowskiego. Piłka odbiła się od lewego słupka, potem od prawego, aż w końcu złapał ją Damian Drzewiecki. W 14 min. Mateusz Krzyżak sfaulował w polu karnym szarżującego rywala i sędzia wskazał na jedenasty metr. Majkowski chciał strzelić, jak przed laty Anton Panenka, tzw. „podcinką”, ale Drzewiecki nie dał się zaskoczyć i karnego obronił.

Chełmianka w rewanżu miała rzut wolny z 20 metrów. Michał Kobiałka ładnie przymierzył, lecz piłka poszybowała tuż obok słupka. Motor atakował aż w końcu trafił do siatki. W 34 min. po szybkiej akcji niepilnowany Kaczmarek nie dał szans Drzewieckiemu w sytuacji sam na sam. Chełmska drużyna do przerwy mogła wyrównać. Mateusz Kompanicki wykorzystał błąd przeciwnika i znalazł się oko w oko z bramkarzem Motoru, lecz strzelił prosto w niego.

Choć Motor miał optyczną przewagę, gra Chełmianki mogła się podobać. Była walka, agresja, nieustępliwość, a w kilku dobrze zapowiadających się akcjach zabrakło jedynie ostatniego podania, otwierającego drogę do bramki. Dobrze w formacji obronnej funkcjonował Damian Falisiewicz, lepiej niż z poprzednich sparingach zagrał Paweł Uliczny.

Po zmianie stron obraz gry wyglądał podobnie. Podopieczni trenera Bożyka nie przestraszyli się wyżej notowanego rywala i stworzyli sobie kilka okazji strzeleckich. Podobnie jak w pierwszej połowie zabrakło dobrego decydującego podania, zwłaszcza przy akcjach Przemysława Banaszaka i Michała Budzyńskiego. Motor strzelił drugiego gola, po dośrodkowaniu piłkę głową do siatki skierował niepilnowany Paluch. Gospodarze oddali też kilka strzałów zza szesnastu metrów, ale nie mogli pokonać Łukasza Kijańczuka. W końcówce spotkania miał miejsce nieprzyjemny incydent. Stoper Motoru Artur Gieraga bez piłki uderzył łokciem Banaszaka, za co dostał czerwoną kartkę.

Chełmianka do treningu wraca we wtorek, a już w kolejną sobotę 25 lutego czeka ją dwumecz z Avią Świdnik. – Zagramy dwoma zespołami. Każdy z piłkarzy przyjmie po 90 minut. Nie wykluczam, że sprawdzę też kilku zdolnych juniorów – mówi Artur Bożyk. Mecze w Świdniku o 11.00 i 13.00.

MOTOR LUBLIN – CHEŁMIANKA CHEŁM 2:0 (1:0)

1:0 – Kaczmarek (34), 2:0 – Paluch (75).

MOTOR: Socha – Tadrowski, Gieraga, Kursa, Szysz (74 Kowalczyk), Michota, Cholerzyński (52 Tymosiak), Słotwiński (65 Paluch), Kaczmarek, Stachyra (60 Martynek), Majkowski (65 Myśliwiecki).

CHEŁMIANKA: Drzewiecki (46 Kijańczuk) – Wołos, Falisiewicz (60 Krupski), Krzyżak (60 Kwiatkowski), Kwiatkowski (46 Maliszewski), Chariasz (46 Budzyński), Kobiałka (46 Jabkowski, 75 Jodłowski), Uliczny, Banaszak (85 Filipczuk), Prytuliak (60 Pokrywka), Kompanicki (73 Kuśmierz).

Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).