Szczęście uśmiechnęło się do Chełmianki

SONY DSC

Sobotni mecz w Rzeszowie zapisze się w historii chełmskiej piłki nożnej. Chełmianka po raz pierwszy w meczu mistrzowskim ograła rzeszowską Stal. Do tej pory chełmska drużyna w konfrontacji ze Stalą nie zdobyła nawet jednego punktu, choć w ostatnich latach trzykrotnie była blisko remisu. W Rzeszowie na pewno miała dużo szczęścia, bo dwukrotnie fantastycznie bronił Damian Drzewiecki, a z kolei przy obu bramkach dla chełmskiej drużyny nie popisał się golkiper Stali.

Podopieczni Artura Bożyka w Rzeszowie bardzo chcieli podtrzymać świetną w tym sezonie wyjazdową passę i poprawić niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań z drużyną Stali. Dla gospodarzy, którzy do soboty jeszcze poważnie myśleli o awansie do II ligi, po przegranej z Motorem w Lublinie, mecz z Chełmianką należał do tych z gatunku „być albo nie być”. Tylko zwycięstwo dawało Stali, która w tabeli do chełmskiego zespołu traciła 4 punkty, szanse na włączenie się do walki o awans do II ligi. A chełmianie wcale nie zamierzali rywalowi ułatwiać zadania…

Trener Bożyk dokonał kilku roszad w wyjściowej jedenastce. Aleksiej Prytuliak zagrał na skrzydle, a Przemysława Banaszaka szkoleniowiec ustawił na szpicy. Najlepszego strzelca Chełmianki miał natomiast wspierać Mateusz Kompanicki. Od pierwszej minuty na boku pomocy zagrał z kolei Przemysław Koszel. W Stali za cztery żółte kartki nie wystąpił Wojciech Reiman, mający na koncie 9 trafień. Obie drużyny rozpoczęły mecz z dużym respektem do przeciwnika. Nikt nie kwapił się, by ruszyć do zdecydowanego ataku. Chełmianka momentami starała się grać wysokim pressingiem, co zaowocowało kilkoma odbiorami piłki na połowie przeciwnika, jednak do stuprocentowych sytuacji strzeleckich goście nie dochodzili. Mecz w pierwszej połowie bardziej przypominał partię szachów. W grze jednych i drugich widać było dużą dyscyplinę taktyczną. W 17 min. po starciu z rywalem za kolano złapał się Piotr Piekarski i z kontuzją musiał opuścić boisko. Dwie minuty później Stal miała jedyną w pierwszej części meczu okazję do zdobycia bramki. Po szybkiej akcji z 14 metrów uderzył Milunovic, jednak Damian Drzewiecki popisał się świetną interwencją i na świetlnej tablicy wciąż widniał bezbramkowy wynik.

O wiele ciekawsza była druga część spotkania. W 52 min. aktywny z przodu Przemysław Banaszak na połowie Stali odebrał piłkę doświadczonemu Peterowi Basiście, pognał z nią w kierunku bramki przeciwnika i z 16 metrów oddał silny strzał. Bramkarz Marcin Wieczerzak próbował złapać futbolówkę, ale ta przełamała mu ręce i wpadła do siatki. W 56 min. mógł być remis, ale znów fantastycznie w bramce zachował się Drzewiecki. Błąd popełnił Michał Maliszewski, który głową próbował przedłużyć piłkę do chełmskiego bramkarza. Nie zauważył jednak, że za plecami ma Kamila Bętkowskiego. Zawodnik Stali przejął futbolówkę, ale przegrał pojedynek sam na sam z Drzewieckim.

W 59 min. jeden z zawodników Stali próbował wrzucić piłkę pod chełmską bramkę. Ta jednak trafiła w rękę Kompanickiego i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego na wyrównującego gola pewnie zamienił Daniel Koczon. Wszystko wskazywało na to, że Stal pójdzie za ciosem, by zdobyć zwycięską bramkę. Owszem, gospodarze starali się atakować, ale nie mieli pomysłu na mądrze grającą defensywę rywala. Tymczasem z każdą minutą coraz groźniejsza pod bramką Stali była Chełmianka. W 80 min. trener Bożyk widząc, że jest szansa wywieźć z Rzeszowa trzy punkty, podjął ryzyko i zagrał trójką stoperów, angażując do ofensywy Dawida Niewęgłowskiego i wprowadzonego Przemysława Kwiatkowskiego. W strzeleckich sytuacjach znaleźli się Michał Budzyński, Kompanicki i Banaszak, ale ich nie wykorzystali. W doliczonym czasie gry po szybkiej kontrze na strzał z ostrego kąta zdecydował się Prytuliak. Wydawało się, że Wieczerzak bez problemów złapie piłkę. Bramkarz Stali odbił ją jednak przed siebie, prosto pod nogi Banaszaka. Najlepszy strzelec III ligi wiedział, co z nią zrobić i wepchnął ją do siatki, strzelając trzynastego gola w sezonie. Sędzia doliczył jeszcze minutę. Gospodarze ruszyli na bramkę Drzewieckiego, ale chełmscy piłkarze nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.

Na konferencji prasowej trener Stali, Tadeusz Krawiec, porażkę swojej drużyny tłumaczył fatalnym stanem nawierzchni boiska. Stwierdził, że jego zespół nie zasłużył na przegraną, miał klarowniejsze okazje do zdobycia gola, a piłkarze dali z siebie wszystko, by odnieść zwycięstwo. Artur Bożyk z kolei podkreślił dwie świetne interwencje Drzewieckiego, które miały duże znaczenie dla przebiegu meczu oraz wielką wiarę swojego zespołu w końcowe zwycięstwo.

Stal przegrała po raz pierwszy w tym sezonie u siebie. Chełmianka zaś odniosła siódme wyjazdowe zwycięstwo w rozgrywkach. Przed chełmskim zespołem w ciągu najbliższego tygodnia dwie kolejne potyczki na stadionach rywali. W środę 11 kwietnia zespół z Chełma rozegra zaległy mecz w Trzebini z miejscowym MKS. W pojedynku tym zabraknie Michała Wołosa, który w Rzeszowie ujrzał czwartą w obecnym sezonie żółtą kartkę i musi pauzować. W sobotę 14 kwietnia z kolei, w dniu urodzin trenera Bożyka, Chełmianka zmierzy się w arcyważnym spotkaniu z Wólczanką Wólka Pełkińska.

 

STAL RZESZÓW – ChKS CHEŁMIANKA 1:2 (0:0)

0:1 – Banaszak (52)

1:1 – Koczon (60 karny)

1:2 – Banaszak (90+2)

STAL: Wieczerzak – Skała (62 Gliniak), Duda, Basista, Kordas (55 Maślany), Koczon (90 Gil), Szeliga, Revak (55 Skiba), Bętkowski, Ceglarz, Milunovic (29 Pikul).

ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski (80 Chodziutko), D. Niewęgłowski, Prytuliak, Piekarski (17 Michalak, 71 Budzyński), Uliczny, Koszel (80 Kwiatkowski), Kompanicki, Banaszak.

Sędziował: Mateusz Kowalski (Kielce). Żółte kartki: Bętkowski (S), Wołos (C). Widzów: 500.