Po raz drugi z rzędu Chełmianka zagra w wojewódzkim finale Pucharu Polski. W środę w dość łatwy sposób rozprawiła się z Gromem Różaniec na jego terenie, aplikując rywalowi sześć bramek, nie tracąc przy tym żadnej. Podopieczni Artura Bożyka bronią trofeum, a przeciwnika, z którym zmierzą się w decydującym meczu, poznają w sobotę wieczorem. Tego dnia odbędzie się drugi półfinał, Motor Lublin – Orlęta Radzyń Podlaski.

Mecz w Różańcu do złudzenia przypominał finałowe spotkanie Pucharu Polski na szczeblu ChOZPN, Frassati Fajsławice – Chełmianka. W pierwszej połowie trzecioligowcy strzelili trzy gole, w drugiej kolejne trzy. Tak samo było w Fajsławicach. Chełmianie mogli osiągnąć nawet dwucyfrowy rezultat, ale zmarnowali kilka stuprocentowych okazji do zdobycia bramki.

Plan na mecz w Różańcu był bardzo prosty – przejąć od początku kontrolę nad grą, strzelić szybko dwa, trzy gole, odebrać rywalowi ochotę do walki i wygrać wyraźnie, nie tracąc przy tym za dużo sił. Tak też się stało, choć na początku meczu Grom stworzył sobie okazję, której nie potrafił jednak wykorzystać.

Grom, zwycięzca Pucharu Polski w okręgu zamojskim, po wygranym finale z Tomasovią Tomaszów Lubelski, liczył przede wszystkim na skuteczną grę w defensywie i szczęście w kontratakach. Ale Chełmianka, to nie Tomasovia, co również podkreślali gospodarze. – Gracie o klasę, jak nie dwie, lepiej od Tomasovii. Różnica jest kolosalna – mówili kibice Gromu.

Przez całe 90 minut goście mieli zdecydowaną przewagę. Przewyższali przeciwnika pod każdym względem, przede wszystkim umiejętnościami piłkarskimi i szybkością rozgrywania akcji. W 12 min. po szybkiej wymianie piłek i odważnym wejściu w pole karne Przemysław Kwiatkowski uderzył na bramkę gospodarzy, piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i wpadła do siatki. Gol samobójczy, czy zapisany na konto popularnego „Kwiatka”? Wydaje się, że mimo wszystko należy go zapisać Kwiatkowskiemu, bo piłka po jego strzale szybowała w kierunku bramki. Trzy minuty później po rzucie wolnym Łukasz Jankowski odegrał piłkę głową do Piotra Wójcika, a ten z 6 metrów, również głową, skierował ją do siatki. Gospodarze reklamowali spalonego, ale w momencie zagrania piłki z wolnego, bliżej bramki byli obrońcy Gromu, a nie Jankowski. Stracone szybko dwa gole nieco podłamały piłkarzy z Różańca, którzy co prawda odpowiedzieli jedną groźną akcją, lecz w bramce Chełmianki świetnie spisał się Łukasz Kijańczuk. Goście tymczasem próbowali strzelić kolejne gole. Dwa razy z dystansu, minimalnie niecelnie uderzał Aleksiej Prytuliak, raz z kolei Hubert Tomalski. Dogodną okazję miał też Michał Kobiałka, a sytuację sam na sam z bramkarzem Gromu, po świetnym podaniu od Mateusza Poczwardowskiego, zaprzepaścił Prytuliak. Aż w końcu w 36 min. ukraiński pomocnik zwiódł obrońców i strzałem z 10 metrów podwyższył wynik.

W drugiej połowie przewaga Chełmianki była jeszcze większa. Podopieczni Artura Bożyka stworzyli sobie mnóstwo okazji do zdobycia gola, ale wykorzystali tylko trzy. Strzelanie znów rozpoczął Kwiatkowski, który z prawej strony zszedł do środka i uderzył silnie z 16 m lewą nogą nie do obrony. Pięć minut później do wydawało się straconej piłki ruszył Paweł Uliczny, odebrał ją obrońcy, dograł w pole karne, a tam Damian Koprucha już wiedział, co ma zrobić z futbolówką. Szósty gol to również dobra akcja Ulicznego i podanie za obrońców do wychodzącego na czystą pozycję Pawła Fornala. Filigranowy pomocnik Chełmianki ograł bramkarza Gromu i bez problemów ulokował piłkę w siatce. Dogodne sytuacje marnowali jeszcze Koprucha, Wójcik, Fornal i Kobiałka. Raz też Grom przed utratą siódmej bramki uratowała poprzeczka.

Miejscowi natomiast próbowali zdobyć choćby honorowego gola i mieli ku temu dwie okazje, ale w obu przypadkach bardzo dobrze interweniował Kijańczuk. Chełmianka wykonała zadanie, wygrywając mecz małym nakładem sił. Trener Bożyk dał też nieco odpocząć, przed ostatnim ligowym pojedynkiem z Wólczanką Wólka Pełkińska, Prytuliakowi, Poczwardowskiemu, Ulicznemu i Koprusze, którzy zagrali po 45 minut.

W sobotę 4 bm. odbędzie się drugi mecz półfinałowy, Motor Lublin – Orlęta Radzyń Podlaski. Spotkanie zostanie rozegrane w Radzyniu Podlaskim, choć gospodarzem będzie Motor. Lubelska „Arena” tego dnia będzie zajęta, dlatego też działacze Motoru musieli przenieść mecz do Radzynia. Zwycięzca tego pojedynku zagra z Chełmianką. Jeśli będą to Orlęta, finał zostanie rozegrany 11 czerwca w Radzyniu Podlaskim. W przypadku wygranej Motoru, spotkanie finałowe Pucharu Polski odbędzie się 18 czerwca na Arenie w Lublinie.

GROM RÓŻANIEC – CHEŁMIANKA 0:6 (0:3)

0:1 – Kwiatkowski (12), 0:2 – Wójcik (15), 0:3 – Prytuliak (36), 0:4 – Kwiatkowski (62), 0:5 – Koprucha (67), 0:6 – Fornal (73).

Grom: Markowicz (57’Mazurek), Komosa, Paluch, Kapuśniak, Kaproń, P.Wróbel, K.Wróbel (73′ Kwiatkowski), Larwa, Wojtowicz, Rak (53′ J.Grasza), Kusiak (77′ Gawroński)

Chełmianka: Kijańczuk, Kwiatkowski, Krzyżak (62′ Jodłowski), Jankowski (62′ Greguła), Wójcik, Prytuliak (46′ Uliczny), Kowalski, Kobiałka, Poczwardowski (46′ Koprucha), Fornal, Tomalski.

Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin).

Żółte kartki: Komosa (Grom) – Kobiałka (Chełmianka).

Widzów: 300