Jeśli piłkarze Chełmianki myślą o powrocie do III ligi, to takie mecze, jak środowy z Victorią Żmudź, muszą wygrywać. Zwłaszcza na swoim boisku. W drugiej kolejce podopieczni Artura Bożyka stracili dwa punkty, remisując w derbach regionu 2:2 (1:0). Chełmianka prowadziła 2:0 i zamiast pójść za ciosem, stanęła, co skrzętnie wykorzystali ambitnie walczący piłkarze gości.

Po środowym meczu można śmiało powiedzieć, że Chełmianka straciła dwa punkty, zaś Victoria zdobyła jeden. Czy remis był jedynie wypadkiem przy pracy? Raczej nie, bo spotkanie pokazało, że chełmskiej drużynie brakuje przede wszystkim zgrania, a zawodnicy, którzy mieli wziąć ciężar gry na swoje barki i w trudnych momentach pokierować zespołem, z tej roli nie wywiązują się należycie.

W porównaniu do pierwszego meczu z Polesiem w drużynie Chełmianki zaszły spore zmiany. Przede wszystkim nie mógł zagrać Aleksiej Prytuliak. Ukraiński pomocnik narzeka na uraz nogi i lekarz zalecił mu tygodniowy odpoczynek. – Nie chcieliśmy ryzykować, dlatego Aleks był poza kadrą meczową. Przed rokiem zawodnik również miał lekką kontuzję, mimo to grał. Skończyło się to naderwaniem mięśnia, co wykluczyło go z gry na trzy ostatnie mecze rundy jesiennej. Wyciągamy wnioski i podobna sytuacja już się nie powtórzy – mówił po meczu Artur Bożyk, szkoleniowiec chełmskich piłkarzy.

Brak Prytuliaka na pewno miał wpływ na przebieg meczu. Jego miejsce na boisku zajął Daniel Chariasz, który przed meczem odebrał statuetkę dla króla strzelców ligi okręgowej z poprzedniego sezonu. Wychowanek Jedynki Krasnystaw miał dobre momenty gry, ale fragmentami był też niewidoczny. Chariasz na pewno potrzebuje trochę czasu, by zgrać się z drużyną. Poza tym Artur Bożyk przemeblował formację obronną. Łukasz Sękowski usiadł na ławce rezerwowych, a za niego zagrał Mateusz Krzyżak, w parze z Przemkiem Kwiatkowskim. Na bokach zaś grali Michał Wołos i Hubert Kotowicz. W rolę defensywnego pomocnika wcielił się za to 18-letni Szymon Jodłowski i trzeba przyznać, że wychowanek Niedźwiadka Chełm, choć nie ustrzegł się błędów, nie zawiódł oczekiwań. Z rolą reżysera gry nie może natomiast poradzić sobie Michał Kobiałka. Z kolei Paweł Uliczny choć bardzo się starał, to jednak za mało piłek adresował w kierunku napastników. Dużą ochotę do gry przejawiał natomiast Michał Budzyński, który zagrał za Damiana Kopruchę. Gdyby dostawał więcej podań, pod bramką rywala na pewno częściej byłoby gorąco.

Pierwsza połowa w wykonaniu chełmskich zawodników była daleka od oczekiwań. Poza strzałem Ulicznego, po którym piłka poszybowała metr na poprzeczką, kilku prób indywidualnych akcji Budzyńskiego, gospodarze nie bardzo wiedzieli, jak zaskoczyć defensywę Victorii. Dopiero w 41 min. Jodłowski zagrał do Huberta Kotowicza, ten spokojnie przyjął piłkę, przymierzył i huknął z 30 metrów w długi róg. Futbolówka ku radości kibiców wpadła do siatki. Victoria w pierwszej połowie zagroziła tylko raz. W 5 min. Robert Wagner zagrał długą piłkę do Kamila Sawy, ten bez namysłu podał ją wzdłuż bramki w kierunku nadbiegającego Mateusza Tywoniuka i gdyby nie interwencja jednego z obrońców, Łukasz Kijańczuk na pewno byłby w opałach.

Tuż po zmianie stron, w 49 min. Chełmianka podwyższyła wynik. Do zagranej na wolne pole piłki doskoczył Budzyński, balansem ciała zwiódł bramkarza i z bliska strzelił do prawie pustej bramki. Chełmianka stwarzała kolejne sytuacje, których nie potrafiła jednak zamienić na gola. – Gdybyśmy strzelili trzecią bramkę, byłoby po meczu. Rywal nie podniósłby się, a my cieszylibyśmy się z trzech punktów – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Artur Bożyk.

Zamiast gola dla Chełmianki, kibice obejrzeli bramkę dla gości. Po błędzie obrońców w dogodnej sytuacji znalazł się wypożyczony z chełmskiego klubu do Victorii Paweł Fornal, który w 67 min. strzałem z bliska pokonał Kijańczuka. Po stracie gola gospodarze stanęli. Rywale zaś doszli do wniosku, że w tym meczu jeszcze nie wszystko stracone. W 81 min. przy stałym fragmencie gry obrońcy Chełmianki nie upilnowali Damiana Ścibiora, który strzałem głową doprowadził do remisu. Niestety, to nie gospodarze byli bliżsi zdobycia trzeciego gola. Victoria miała jeszcze jedną dobrą okazję, ale na szczęście dla Chełmianki, zmarnował ją Ścibior, w 88 min. posyłając piłkę metr od słupka. Gospodarze nie bardzo wiedzieli, jak zaskoczyć defensywę rywala. Ich akcjom brakowało tempa i pomysłu.

Przed Chełmianką spotkanie wyjazdowe w Hrubieszowie, w niedzielę o 17.00. Jeśli podopieczni Artura Bożyka nie wyciągną wniosków ze spotkania z Victorią, zdobyć trzy punkty z Unią będzie niezwykle trudno. Panowie, najwyższy czas wziąć się do roboty!

ChKS CHEŁMIANKA – VICTORIA ŻMUDŹ 2:2 (1:0)

1:0 – Kotowicz (40, asysta Jodłowski), 2:0 – Budzyński (49, asysta Kwiatkowski), 2:1 – Fornal (67), 2:2 – Ścibior (81).

ChKS: Kijańczuk – Kotowicz (90 Krupski), Kwiatkowski, Krzyżak, Wołos, Jodłowski (72 Greguła), Kobiałka, Uliczny, Chariasz, Banaszak, Budzyński (77 Koprucha).

VICTORIA: Wasyniuk – Grądzki, Wagner, Zieliński (82 Rzążewski), Ścibior, Paskiv, Kasprzycki (62 Pawelec), Struk, Fornal (88 Misztal), Sawa, Tywoniuk.

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin). Żółte kartki: Chariasz (Chełmianka), Wagner, Rzążewski, Sawa (Victoria). Widzów: 400.