Chełmianka odniosła czwarte z rzędu zwycięstwo, a drugie w stosunku 5:1, pewnie pokonując zawsze groźnego Powiślaka Końskowola. Podopieczni Artura Bożyka rozegrali dobry mecz, a co najważniejsze, byli skuteczni. Ozdobą pojedynku był gol Przemka Kwiatkowskiego, który z 30 m przymierzył w samo okienko.

Artur Bożyk w ubiegłą niedzielę oglądał mecz Powiślaka Końskowola z Hetmanem Zamość i dokładnie rozpracował przeciwnika. – Powiślak ma przede wszystkim groźne skrzydła – mówił szkoleniowiec. – Musimy wszystko zrobić, by odciąć od podań bocznych pomocników.

Chełmianka od pierwszej minuty ruszyła na bramkę Powiślaka, ale to goście stworzyli sobie dogodną okazję do zdobycia gola. Chwiszczuk dostał podanie na lewe skrzydło, wygrał pojedynek biegowy, strzelił z ostrego kąta, ale Łukasz Kijańczuk obronił. Bramkarz gospodarzy mógł wcześniej wybić piłkę, bo wyszedł do niej, jednak w pewnym momencie zawahał się i został w polu karnym. Cztery minuty później było już 1:0. Bardzo ładną wrzutką w pole karne popisał się Hubert Kotowicz, a będący ostatnio w dobrej dyspozycji strzeleckiej Damian Koprucha uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Chełmianka kontrolowała mecz, starając się podwyższyć rezultat. Dobrze spisywała się cała druga linia, z kolei w przodzie przeciwników rozbijał Przemysław Banaszak. Dość uważnie grała też formacja obronna, choć Łukaszowi Sękowskiemu przydarzył się jeden błąd, na szczęście niewykorzystany przez rywala. W 31 min. po ładnej indywidualnej akcji Michała Budzyńskiego, Koprucha podwyższył rezultat. Trzy minuty później kapitan chełmskiego zespołu, Przemysław Kwiatkowski uderzył z 30 metrów, a piłka wpadła w samo okienko bramki byłego zawodnika Chełmianki, Mateusza Krawczaka, i było 3:0. Po zmianie stron goście wykorzystali stały fragment gry i zdobyli kontaktowego gola. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Kijańczuk, który wyszedł z bramki, źle obliczył lot piłki i musiał wyciągać ją z siatki. Chełmianka jednak dość szybko otrząsnęła się po stracie gola. Na bramkę Powiślaka sunęły kolejne ataki. W 63 min. Kotowicz przerzucił futbolówkę na lewą stronę do Daniela Chariasza, ten zagrał do Michała Kobiałki, a wychowanek Niedźwiadka przymierzył i strzałem sprzed narożnika pola karnego posłał piłkę w długi róg bramki przeciwnika. Wynik byłby wyższy, ale w poprzeczkę trafił Michał Wołos, natomiast prawidłowo zdobytego gola nie uznał sędzia Paweł Sitkowski, odgwizdując spalonego, którego nie było. Wreszcie w 86 min. po koronkowej akcji i zagraniu Dawida Greguły, w dogodnej sytuacji znalazł się Kobiałka i strzałem z 12 m pokonał Krawczaka.

Pewna, wysoka wygrana pozwoliła Chełmiance utrzymać prowadzenie w tabeli czwartej ligi. A już w sobotę 3 września podopieczni Artura Bożyka zagrają na wyjeździe z POM Piotrowice. Początek spotkania o 13.00.

 

CHEŁMIANKA – POWIŚLAK KOŃSKOWOLA 5:1 (3:0)

1:0 – Koprucha (9 – asysta Kotowicz), 2:0 – Koprucha (31 – asysta Budzyński), 3:0 – Kwiatkowski (34 – asysta Kobiałka), 3:1 – Grzegorczyk (52), 4:1 – Kobiałka (63 – asysta Chariasz), 5:1 – Kobiałka (86 – asysta Greguła).

CHEŁMIANKA: Kijańczuk – Kwiatkowski, Sękowski, Jodłowski, Wołos, Kobiałka, Uliczny, Budzyński (56 Chariasz), Koprucha (56 Prytuliak), Kotowicz (72 Jabkowski), Banaszak (67 Greguła).

POWIŚLAK: Krawczak – Grzegorczyk, Mulawa, Antoniak, Gołębiowski, Leszczyński, Niećko, Przychodzień, Sułek, Chwiszczuk, Radzikowski.

Sędziował Paweł Sitkowski (Biała Podlaska). Żółta kartka: Jabkowski (Chełmianka). Widzów: 400