Porażka w Jarosławiu, czyli Chełmianka będzie czwarta

Walcząca o ligowe podium Chełmianka pojechała do Jarosławia po komplet punktów, mimo że trener Artur Bożyk nie mógł skorzystać z pięciu zawodników: kontuzjowanych Piotra Chodziutko, braci – Dawida i Jakuba Niewęgłowskich, narzekającego na bóle kręgosłupa Michała Wołosa, a także Mateusza Olszaka, którego zatrzymały sprawy rodzinne. Po raz pierwszy w tym sezonie formacja obronna zagrała w eksperymentalnym ustawieniu, z Pawłem Jabkowskim i Piotrem Piekarskim na środku obrony.

Pierwsza połowa w wykonaniu chełmskiego zespołu była nijaka. Chełmianka częściej utrzymywała się przy piłce, jednak nie grała tak, jak przyzwyczaiła do tego kibiców we wcześniejszych meczach. W zasadzie nie stworzyła ani jednej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Co prawda dwukrotnie z dystansu uderzał Aleksiej Prytuliak, ale nie były to na tyle groźne strzały, by sprawiły problemy bramkarzowi JKS. W końcówce pierwszej połowy o mały włos, a miejscowi strzeliliby samobójczego gola, jednak golkiper z Jarosławia wykazał się refleksem. Gospodarze natomiast od początku ambitnie biegali, walczyli, starali się odcinać od podań najlepszego strzelca Chełmianki, Przemysława Banaszaka, utrudniali życie Michałowi Budzyńskiemu, często podwajali krycie, nie zostawiając rywalom za wiele wolnej przestrzeni. W 15 min. wyprowadzili szybki kontratak, po którym padła bramka. Bartłomiej Raba w sytuacji sam na sam z Damianem Drzewieckim posłał piłkę w długi róg. Dwie minuty wcześniej Drzewiecki z trudem obronił strzał z dystansu.

W drugiej połowie Chełmianka zaprezentowała się nieco lepiej. Zmęczeni gospodarze z każdą minutą tracili siły, choć w 58 min. mieli okazję na podwyższenie wyniku, jednak piłka po strzale Surmiaka z 12 metrów poszybowała nad poprzeczką. Końcówka spotkania należała zdecydowanie do gości. Ich przewaga rosła z każdą minutą, ale dopiero w 80 min. stworzyli sobie pierwszą stuprocentową sytuację strzelecką. Piłkę w polu karnym dostał Banaszak, sprytnie uwolnił się spod opieki dwóch obrońców i zamiast zachować zimną krew, i oddać techniczny płaski strzał, najlepszy snajper Chełmianki huknął jak z armaty, a futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Podopieczni Artura Bożyka do końca jednak dążyli do zmiany rezultatu. Z rzutu wolnego z 20 metrów uderzał Prytuliak, jednak trafił w mur. Wyrównujący gol padł dopiero w 90 min. Po faulu na Przemysławie Kwiatkowskim technicznym uderzeniem z rzutu wolnego z około 22 m popisał się Mateusz Kompanicki. Bramkarz JKS starał się jeszcze odbić piłkę, ale nie dał rady. Chełmianka poszła za ciosem i dwie minuty później trzy punkty mógł jej zapewnić Prytuliak. Po szybkiej kontrze Paweł Uliczny „wystawił” mu idealną piłkę, ale ukraiński pomocnik, będąc na dwunastym metrze, zamiast od razu uderzyć, zaczął dryblować i rywale zażegnali niebezpieczeństwo. JKS zdawał sobie sprawę, że mecz dobiega końca i nie chciał stracić gola. W czwartej minucie doliczonego czasu gry gospodarze zupełnie nieoczekiwanie zdobyli zwycięską bramkę. Kamil Bała obawiając się straty piłki i kontrataku, kopnął futbolówkę z 35 metrów, a tu ku zaskoczeniu chyba wszystkich wpadła do siatki tuż przy słupku. Sędzia dał pograć drużynom jeszcze przez dwie minuty, ale wynik spotkania nie uległ zmianie. 

Strata trzech punktów w Jarosławiu sprawiła, że niezależnie od wyniku ostatniego meczu ze Spartakusem Daleszyce Chełmianka zakończy ligowy sezon na czwartym miejscu. Rok temu na pewno nikt nie spodziewał się, że zespół trenera Bożyka może być w czołówce trzeciej ligi. Nie mniej jednak zawodnicy bardzo chcieli zakończyć rozgrywki na podium. Nie udało się, ale sezon i tak należy zaliczyć do udanych. Spotkanie ze Spartakusem odbędzie się w sobotę 16 czerwca o 17.00 na stadionie miejskim w Chełmie.

JKS 1909 JAROSŁAW – ChKS CHEŁMIANKA 2:1 (1:0)

1:0 – Raba (15)

1:1 – Kompanicki (90 wolny)

2:1 – Bała (90+4)

ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, Jabkowski, Piekarski, Michalak, Koszel (46 Kowalczyk), Uliczny, Prytuliak, Kompanicki, Budzyński (81 Kotowicz), Banaszak.