Pewny awans do finału Pucharu Polski

W Krasnymstawie niespodzianki nie było, bo też być nie mogło. Faworyt tym razem nie zawiódł. Piłkarze Chełmianki, mając w pamięci ubiegłoroczną wpadkę z Eko Różanka, bardzo poważnie potraktowali półfinałowe starcie Pucharu Polski ze Startem Krasnystaw i już w pierwszych 45 minutach zapewnili sobie dwubramkową przewagę, której nie oddali do ostatniego gwizdka sędziego. 

Podopieczni Artura Bożyka dominowali przez całe 90 minut. Start w zasadzie dopiero w 88 min. oddał pierwszy strzał na bramkę Cezarego Osucha. Marek Szponar, po bardzo składnej akcji gospodarzy, znalazł się w polu karnym, przymierzył w długi róg, ale posłał piłkę obok słupka. 

W pierwszej połowie dominacja Chełmianki nie podlegała żadnej dyskusji. Gospodarze poza jednym rzutem rożnym na początku spotkania, nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Osucha. Trzecioligowcy stworzyli sobie kilka bardzo dobrych sytuacji do zdobycia bramki, ale ze skutecznością nie było już tak różowo. Dwie „główki” Rafała Kursy z bliska po stałych fragmentach gry wybronił Ziętek. Kursa wyjątkowo łatwo znajdował się w sytuacji strzeleckich, ale nie potrafił skierować futbolówki do siatki. Miał jeszcze dwie inne okazje, których również nie wykorzystał. W 21 min. bramkarza Startu mocnym strzałem z 14 metrów pokonał w końcu Hubert Kotowicz. Akcję zapoczątkował Kamil Kocoł, zagrał dokładną piłkę do Aleksa Aftyki, a ten znalazł w szesnastce niepilnowanego Kotowicza. W 37 min. Aftyka wykorzystał błąd ostatniego stopera Startu, który nie trafił w piłkę, przejął podanie od Pawła Ulicznego i w sytuacji sam na sam z Ziętkiem techniczną „podcinką” podwyższył wynik. Okazje do zdobycia gola mieli jeszcze Kocoł i Michał Efir, ale pod bramką rywala nie podjęli właściwych decyzji. 

Po zmianie stron zadowolona z prowadzenia Chełmianka kontrolowała mecz, Start natomiast próbował śmielej atakować, jednak poza wspomnianym już strzałem Szponara, nie miał zbyt wielu argumentów. Goście stworzyli jeszcze dwie dogodne okazje do podwyższenia wyniku, ale ich nie wykorzystali. Zawodnicy Chełmianki starali się szanować piłkę, nie wkładając w grę za dużo wysiłku, mając na uwadze kolejny bardzo ważny ligowy mecz z Orlętami Radzyń Podlaski.

Chełmianka stała się pierwszym finalistą Pucharu Polski na szczeblu ChOZPN. Jej rywalem będzie zwycięzca meczu Chełmska Husaria – Victoria Żmudź (3 kwietnia). Finał zostanie rozegrany 17 kwietnia br.

START KRASNYSTAW – ChKS CHEŁMIANKA 0:2 (0:2)

0:1 – Kotowicz (21), 0:2 – Aftyka (37).

START: Ziętek − Bielak (50 Szponar), Saj (60 Kabasa), Wojciechowski, Lenard, Florek, Drachańczuk, Mietlicki (50 Kowalski), Chariasz (75 Wójtowicz), Kwiatkowski (65 Adamiec), Drapsa (75 Zieliński).

ChKS: Osuch − Kursa (46 Kwiatkowski), J. Niewęgłowski (46 Chodziutko), Myszka, Pioś, Uliczny (74 Salewski), Aftyka, Czułowski (46 Koszel), Kocoł (46 Szpak), Efir, Kotowicz (78 Wójcicki).