Kolejne siódme już z rzędu zwycięstwo odnieśli piłkarze Chełmianki. W dziewiątej kolejce pokonali na wyjeździe Ładę Biłgoraj po dwóch trafieniach Damiana Kopruchy.

Był to jego siódmy i ósmy gol w sezonie.

Piłkarze Chełmianki znali wynik sobotniej konfrontacji Hetmana Zamość z Lutnią Piszczac i wiedzieli, że tylko zwycięstwo pozwoli im zrównać się punktami z najgroźniejszym przeciwnikiem. Mało tego, zdawali sobie sprawę, że jeśli wygrają różnicą czterech goli, odzyskają fotel lidera. Okazje ku temu były, ale zawiodła skuteczność.

Łada Biłgoraj – Chełmianka Chełm

Przed meczem trener Artur Bożyk dokonał kilku roszad w składzie. Szkoleniowiec nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Łukasza Sękowskiego, Szymona Jodłowskiego i Daniela Chariasza. Z tego też powodu partnerem Michała Maliszewskiego na środku obrony był Rafał Krupski, który po raz pierwszy w tym sezonie zagrał w podstawowej jedenastce. Były zawodnik Hetmana Żółkiewka swój występ może zaliczyć do udanych.

Od pierwszych minut Chełmianka przejęła inicjatywę. Dominowała nad rywalem w każdym elemencie gry. Łada w pierwszej połowie nie stworzyła ani jednej groźnej sytuacji do zdobycia gola, ba nie oddała też nawet jednego strzału w światło bramki strzeżonej przez Damiana Drzewieckiego. Tymczasem Chełmianka zagrała zdecydowanie lepiej, niż tydzień wcześniej z Włodawianką.

– Mieliśmy zdecydowaną przewagę i dość łatwo wypracowywaliśmy sobie strzeleckie okazje – mówił po meczu Grzegorz Gardziński, prezes klubu. – Na dobrą sprawę do przerwy mogliśmy prowadzić różnicą nawet pięciu goli. Trzech wyśmienitych szans nie wykorzystał Przemysław Banaszak. Trzy razy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Bardzo dobrą okazję miał Damian Koprucha. Przy stanie 0:0 nie trafił do pustej bramki z 10 metrów. Jedną sytuację do zdobycia gola miał również Aleksiej Prytuliak.

Wreszcie nadeszła 35 minuta spotkania. Koprucha wykorzystał dośrodkowanie, uderzył głową z 6 metrów, zdobywając prowadzenie dla Chełmianki. Tuż przed zejściem do szatni Koprucha ponownie wpisał się na listę strzelców. Dostał piłkę na lewej stronie i nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem, uderzając w długi róg.

– W pierwszej połowie różnica pomiędzy grą obu zespołów była wyraźna. Przewyższaliśmy gospodarzy o co najmniej klasę – mówił po ostatnim gwizdku sędziego prezes Grzegorz Gardziński.

W drugiej połowie Chełmianka nie grała już tak dobrze, jak w pierwszych 45-minutach, aczkolwiek wciąż dominowała. – Kontrolowaliśmy przebieg meczu, nie pozwalając Ładzie rozwinąć skrzydeł. Bardzo dobrze spisywała się nasza defensywa, która nie dopuściła rywala pod bramkę Damiana Drzewieckiego – opowiada prezes Gardziński.

Chełmianka mogła podwyższyć wynik, ale dwóch bardzo dobrych okazji nie wykorzystali Michał Budzyński i Michał Filipczuk. Ten ostatni w doliczonym czasie gry dostał idealne podanie od Huberta Kotowicza, ale nie trafił do bramki.

Trener Artur Bożyk po ostatnim gwizdku sędziego był zadowolony z trzech punktów. – Byliśmy w przeważającej części meczu w posiadaniu piłki i to cieszy. Musimy jednak pracować nad większym spokojem, bo brakowało go dziś przy wykańczaniu akcji pod bramką rywala. Zachowując spokój mogliśmy tutaj pokusić się o zdecydowanie wyższe zwycięstwo – twierdzi szkoleniowiec Chełmianki.

W 10. kolejce chełmska drużyna zagra u siebie z Lutnią Piszczac. Początek spotkania w niedzielę 25 września o godz. 15.00.

 ŁADA BIŁGORAJ – CHEŁMIANKA 0:2 (0:2)

0:1 – Koprucha (35), 0:2 – Koprucha (45).

ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, Krupski, Maliszewski, Wołos, Prytuliak (75 Jabkowski), Kobiałka, Uliczny, Budzyński (90 Filipczuk), Koprucha (60 Kotowicz), Banaszak (67 Greguła).

widzów: około 600 (w tym 200 z Chełma)

sędziował: Łukasz Woliński (Lublin)