Najważniejsze, że są trzy punkty

Trzy mecze wyjazdowe wiosną i trzecie zwycięstwo. Nie przyszło ono łatwo, bo rywal grał bardzo ostro, faulował bezpardonowo i co istotne, nie ponosił kary adekwatnej do zachowania na boisku. Najważniejsze są jednak kolejne trzy punkty!

To był jeden z najtrudniejszych meczów, jakie Chełmianka rozegrała w obecnym sezonie. Zawodnicy z Trzebini grali bardzo agresywnie, nie przebierali w środkach. Chełmscy piłkarze boisko opuszczali mocno poturbowani. Najbardziej ucierpiał Michał Maliszewski, który w końcówce pierwszej części gry po ostrym wejściu rywala nie był w stanie kontynuować gry. Na urazy narzekali też Jakub Niewęgłowski, Przemysław Kwiatkowski, Aleksiej Prytuliak i Mateusz Kompanicki. Mocno poobijani byli też Dawid Niewęgłowski, Piotr Piekarski i Przemysław Banaszak.

W pierwszej części spotkania z boiska wiało nudą. Poza strzałem z linii pola karnego Banaszaka, po którym piłka minęła słupek, pod obiema bramkami niewiele się działo. Chełmianka próbowała atakować, grać piłką, inicjować akcje skrzydłami, jednak nie mogła przedrzeć się przez obronę przeciwnika. Inna sprawa, że bardzo często gospodarze przekraczali przepisy, na co też sędzia nie zawsze właściwie reagował. W 40 min. miał miejsce niesportowy incydent. J. Niewęgłowski wybił piłkę za boisko, bo na murawie leżał Kompanicki, wymagający interwencji masażysty. Miejscowi najwyraźniej zapomnieli o zasadzie fair-play i nie oddali futbolówki chełmianom. Takiego zachowania nie zaakceptował trener chełmskiej drużyny, Artur Bożyk. W męskich słowach skomentował postawę zawodnika gospodarzy, za co arbiter odesłał go na trybuny.

Mecz nabrał rumieńców w drugiej części spotkania. W 55 min. po odbiorze piłki, Paweł Uliczny przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd, dograł futbolówkę wzdłuż bramki, Aleksiej Prytuliak przytomnie przepuścił ją do nadbiegającego Mateusza Kompanickiego, który plasowanym strzałem zdobył prowadzenie dla Chełmianki. Dziesięć minut później goście zdobyli drugiego gola. Z boku pola karnego był faulowany Banaszak. Uliczny podkręcił piłkę, bramkarz MKS źle obliczył jej lot i futbolówka wpadła w samo okienko. Goście mieli mecz pod kontrolą. Stwarzali też kolejne okazje, a najlepsze zmarnowali Dawid Niewęgłowski i Michał Budzyński. Trzebinia pierwszą groźną sytuację pod bramką Damiana Drzewieckiego stworzyła w 75 min. po stałym fragmencie gry. Chełmski bramkarz okazał się jednak czujny i zażegnał niebezpieczeństwo. W doliczonym czasie  prawą stroną boiska przedarł się jeden z zawodników gospodarzy. Młodszy z braci Niewęgłowskich nie chciał faulować rywala, gdyż na koncie miał już żółtą kartkę. Przeciwnik dograł piłkę wzdłuż bramki, Stanek dołożył nogę i zdobył kontaktowego gola. Sędzia doliczył jeszcze minutę, ale Chełmianka nie pozwoliła już wyrządzić sobie krzywdy.

W sobotę do Wólki Pełkińskiej Chełmianka na pewno pojedzie bez stopera Michała Maliszewskiego, a także najlepszego strzelca, Przemysława Banaszaka, który w Trzebini ujrzał ósmą w tym sezonie żółtą kartkę i musi, zgodnie z regulaminem, pauzować.

 

MKS TRZEBINIA – ChKS CHEŁMIANKA 1:2 (0:0)

0:1 – Kompanicki (55)

0:2 – Uliczny (65)

1:2 – Stanek (90+2)

ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Maliszewski (46 Chodziutko), D. Niewęgłowski, Prytuliak (69 Olszak), Piekarski, Uliczny, Koszel (51 Budzyński), Kompanicki (73 Michalak), Banaszak (80 Kowalczyk).