Najważniejsze, że są trzy punkty!

SONY DSC

Podopieczni Artura Bożyka może nie rozegrali tak dobrego meczu, jak w sobotę w Nowym Targu, ale najważniejsze, że wykonali założony plan na to spotkanie. Strzelili trzy gole, zainkasowali komplet punktów i w ligowej tabeli zbliżyli się do prowadzących Resovii Rzeszów i Motoru Lublin na dwa punkty. Co prawda rywale mają o jeden mecz rozegrany mniej, ale już niebawem Chełmianka zmierzy się zarówno z rzeszowską, jak i lubelską drużyną. Cieszy też powrót do gry po kontuzji Pawła Jabkowskiego.

Piłkarze Chełmianki obawiali się środowego spotkania, bo Soła, choć gra młodzieżowcami, w dotychczasowych meczach tanio skóry nie sprzedała. Przed hurraoptymizmem, zanim rozległ pierwszy gwizdek sędziego, przestrzegał Michał Wołos, kapitan gospodarzy. Młodzi piłkarze z Oświęcimia potwierdzili, że grać w piłkę potrafią. Zagrali bardzo odważnie, przed dłuższą część pojedynku prowadzili otwartą grę i gdyby pod bramką Damiana Drzewieckiego zachowali więcej zimnej krwi, pomeczowe nastroje w chełmskiej ekipie mogłyby nie być tak dobre.

Kibicom Chełmianki serca zadrżały dwukrotnie. Pierwszy raz w 38 min., kiedy to po stracie piłki przez Michała Wołosa w sytuacji sam na sam z Damianem Drzewieckim znalazł się Eryk Ceglarz. Chełmski bramkarz już nieraz pokazał, że z takich pojedynków potrafi wyjść obronną ręką. Nie inaczej było również w środę. Drzewiecki wyczekał Ceglarza i obronił jego uderzenie. Drugi raz widzowie zamarli w 75 min., gdy Jakub Niewęgłowski podał piłkę do boku myśląc, że jest tam Drzewiecki. Przechwycił ją Mateusz Stankiewicz, zagrał do Mateusza Dudy, a ten mając przed sobą tylko Drzewieckiego, trafił prosto w niego. To były dwie najlepsze okazje Soły w tym meczu. Nie mniej jednak jeszcze przy bezbramkowym wyniku w 9 min. po rzucie rożnym Stankiewicz kropnął z woleja, ale pilnujący lewego słupka bramki Dawid Niewęgłowski wybił zmierzającą do siatki piłkę. Z kolei w 24 min. Ceglarz po indywidualnej akcji wbiegł w pole karne i od niechcenia kopnął piłkę w kierunku długiego rogu. Gdy o centymetry mijała bramkę Drzewieckiego, zawodnikom Chełmianki spadł kamień z serca. Te sytuacje pokazały, że chełmska obrona w spotkaniu przeciwko Sole nie funkcjonowała najlepiej. Popełniła sporo błędów, z których rywal nie potrafił skorzystać. Całe szczęście!

W ataku gospodarze na pewno potrafią zagrać lepiej, niż w meczu z Sołą. W pierwszej części meczu za wielu okazji do zdobycia gola nie było. Na początku w 7 min. po zagraniu od Michała Budzyńskiego stuprocentową sytuację miał Przemysław Koszel, ale źle uderzył piłkę i ta minęła bramkę. Koszel zrehabilitował się 7 minut później. Przyjął piłkę na skrzydle i zdecydował się na indywidualną akcję. Wbiegł z nią do środka w pole karne i technicznym strzałem w długi róg zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Kolejną okazję, po kilkudziesięciometrowym rajdzie Pawła Ulicznego, zmarnowali do spółki Budzyński z Przemysławem Banaszakiem.

W drugiej połowie gra Chełmianki długimi fragmentami nie kleiła się. Dopiero w ostatnim kwadransie, gdy rywal nieco opadł z sił, podopieczni Artura Bożyka stworzyli kilka dogodnych okazji do strzelenia kolejnych goli. W 82 min. po akcji Ulicznego i strzale piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Arkadiusz Chlebowski. Sędzia pokazał mu drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę i podyktował jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się Mateusz Kompanicki, który podwyższył wynik. Kolejne szanse na gola zmarnował Kompanicki i Mateusz Olszak. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Krystian Michalak, który bez problemów wykorzystał zagranie z boku od Olszaka.

A już w sobotę 12 maja o 16.00 Chełmianka u siebie zmierzy się z Podlasiem Biała Podlaska. Mecz będzie rozgrywany jako impreza masowa.

ChKS CHEŁMIANKA – SOŁA OŚWIĘCIM 3:0 (1:0)

1:0 – Koszel (14), 2:0 – Kompanicki (82 karny), 3:0 – Michalak (90+2).

ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski (46 Michalak), Wołos, J. Niewęgłowski, D. Niewęgłowski – Koszel, Piekarski (71 Jabkowski), Uliczny Kompanicki – Budzyński (60 Olszak), Banaszak (78 Kowalczyk).