Na wyjeździe Chełmianka wciąż niepokonana!

Piłkarze Chełmianki zachowali status niepokonanej w tym roku drużyny na wyjeździe. W swoim dwunastym od marca br. ligowym występie odnieśli dziesiąte zwycięstwo na obcym terenie, tracąc dopiero drugiego gola. W Radzyniu Podlaskim łatwo nie było, bo od 55 min. podopieczni Artura Bożyka musieli radzić sobie w dziesięciu, ale determinacja, nieustępliwa walka i wielka wiara w sukces spowodowały, że Chełmianka wzbogaciła się o kolejne trzy punkty! Mecz miał jednak swoją dramaturgię, zwłaszcza w samej końcówce.

Trener Artur Bożyk znów dokonał kilku roszad w składzie. Paweł Jabkowski tym razem zagrał na prawej obronie i trzeba przyznać, że szkoleniowiec z decyzją trafił w „dziesiątkę”. Na środku obrony wystąpili z kolei Michał Wołos i Piotr Chodziutko, zaś na lewej stronie zagrał Dawid Niewęgłowski. Do środka pomocy po kontuzji wrócił Michał Kobiałka.

Początek spotkania był wyrównany, a pierwszy sygnał do ataku dał bardzo aktywny w tym spotkaniu, szybki Przemysław Banaszak, dla którego nie było straconych piłek. W 14 min. po zagraniu na wolne pole, opanował piłkę, zwiódł przeciwnika i huknął z całej siły z narożnika pola karnego, jednak Robert Nowacki wypiąstkował futbolówkę przed siebie. W 20 min. Jabkowski pokazał, jak należy walczyć w obronie. Swoją nieustępliwością zdobył piłkę, powalając przy tym dwóch rywali na murawę. Sędzia nie dopatrzył się fauli i puścił grę. Futbolówkę przejął Banaszak i popędził z nią na bramkę przeciwnika. W polu karnym dograł do wbiegającego w szesnastkę Aleksieja Prytuliaka, który strzałem z 8 metrów zdobył prowadzenie dla swojej drużyny. Nowacki próbował interweniować, ale uderzenie było na tyle silne, że nie dał rady złapać piłki. W 29 min. znów z dobrej strony pokazał się Banaszak. To była kopia sytuacji, po której padł gol dla Chełmianki. Skrzydłowy gości zagrał tym razem do nadbiegającego Mateusza Kompanickiego, ale ten nie sięgnął za mocno podanej piłki. Szkoda, że Banaszak nie decydował się na uderzenie. To był bardzo dobry okres gry chełmskiego zespołu. W rewanżu, w 31 min. Krystian Puton wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Bartosza Ciborowskiego, który z 7 metrów posłał piłkę tuż na poprzeczką bramki Damiana Drzewieckiego.

Po zmianie stron znów znakomitą okazję do strzelenia gola miał Banaszak. W 51 min. dostał dokładną piłkę w pole karne, strzelił z 5 metrów, jednak prosto w Nowackiego. W 55 min. drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, zobaczył Dawid Niewęgłowski i Chełmiance przyszło grać w dziesiątkę. Nic dziwnego, że goście cofnęli się na swoją połowę, czyhając na kontrataki. Orlęta przycisnęły, na kilka minut zamknęły gości na ich połowie, ale tylko raz pod bramką Drzewieckiego zrobiło się gorąco. Po strzale Pawła Myśliwieckiego piłkę głową sprzed bramki wybił Wołos. I kiedy wszystko wskazywało na to, że gospodarze wcześniej czy później doprowadzą do remisu, zabójczą kontrę wyprowadził Kompanicki. Przebiegł z piłką po skrzydle ponad 50 metrów, minął kilku rywali i precyzyjnym strzałem z 20 metrów tuż przy słupku nie dał szans Nowackiemu. Orlęta dążyły do zmiany wyniku, aż wreszcie w 80 min. celnym uderzeniem z 16 metrów w długi róg popisał się Puton i Drzewiecki musiał skapitulować. Gospodarze ruszyli do ataku po wyrównującą bramkę, ale bili głową w mur. Sędzia doliczył, niewiadomo z jakich przyczyn, aż sześć minut do regulaminowego czasu gry i w doliczonym czasie po faulu na Drzewieckim doszło do przepychanek między zawodnikami. Całe zajście sprowokowali zawodnicy Orląt, a mimo to dwóch chełmskich piłkarzy zostało ukaranych żółtymi kartkami. Wynik, mimo starań gospodarzy, nie uległ już zmianie. Zespół trenera Bożyka wygrał zasłużenie, bo był bardziej zdeterminowany i zostawił dużo więcej zdrowia na boisku, niż przeciwnik. To był czwarty z rzędu wyjazdowy występ Chełmianki w Radzyniu Podlaskim bez porażki. W trzech wcześniejszych chełmianie dwa razy triumfowali i raz zremisowali.

Chełmianka w tym sezonie ligowym ma już na koncie cztery zwycięstwa i w sumie 13 zdobytych punktów. Trzy wygrane zostały osiągnięte na wyjeździe. Chełmski zespół jest jedynym w trzeciej lidze, który na boiskach przeciwnika w obecnych rozgrywkach nie stracił jeszcze punktu! Przed nim prestiżowy mecz z Avią Świdnik, odwiecznym rywalem. Spotkanie odbędzie się w sobotę 16 września o 16.00 na stadionie miejskim w Chełmie. Przedsprzedaż biletów jest prowadzona w siedzibie klubu na stadionie miejskim w godz. 9.00-14.00 i Zakładzie Szewskim ul. Lwowska 6 w godz. 9.00-17.00.

 

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – ChKS CHEŁMIANKA 1:2 (0:1)

0:1 – Prytuliak (20)

0:2 – Kompanicki (67)

1:2 – Puton (80)

ORLĘTA: Nowacki – Kiczuk, Stolarczyk, Zarzecki, Szymala (79 Rycaj), Ciborowski (46 Melnyczuk), Kot, Wiejak (65 Kalita), Puton, Zmorzyński, Myśliwiecki (71 Zawierucha).

ChKS: Drzewiecki – Jabkowski, Wołos, Chodziutko, D. Niewęgłowski, Banaszak, Kobiałka (85 Koprucha), Uliczny, Koszel (63 Kotowicz), Pritulak (63 Budzyński), Kompanicki.

Sędziował: Paweł Kantor (Dębica). Żółte kartki: Zmorzyński, Wiejak, Zarzecki, Kot (O), D. Niewęgłowski, Prytuliak, Drzewiecki, Kotowicz, Wołos (C). Czerwone kartki: Zarzecki (O) w 90+5 za dwie żółte, D. Niewęgłowski (C) w 55 min. za dwie żółte. Widzów 350 (50 z Chełma).