Ogromna wiara w sukces i własne umiejętności, determinacja, bardzo dobre przygotowanie do zawodów od strony mentalnej i zaangażowanie na 100 procent od pierwszej do ostatniej minuty. Taka właśnie była Chełmianka w pucharowym starciu z liderem III ligi Motorem Lublin. Podopieczni Artura Bożyka wygrali mecz o finał Pucharu Polski na szczeblu LZPN 4:2 i po raz trzeci z rzędu zagrają o pełną pulę!

Co prawda w Chełmie spotkały się dwie niepokonane w tym roku w meczu o stawkę zespoły, to jednak faworytem półfinałowego meczu Chełmianka – Motor byli goście. Ot, choćby dlatego, że grają w wyższej lidze, prowadzą w niej i mają realne szanse na awans do II ligi. Ale nie od dziś wiadomo, że mecze Pucharu Polski rządzą się swoimi prawami, o czym Motorowcy przekonali się rok i dwa lata temu, przegrywając finały PP właśnie z Chełmianką.

Goście z Lublina nie ukrywali, że zależy im na grze w finale, jednak trener Marcin Sasal swoim najlepszym zawodnikom, Pawłowi Kaczmarkowi i Kamilowi Oziemczukowi dał odpocząć przed niedzielnym, ważnym pojedynkiem ligowym w Radzyniu Podlaskim. Mimo to, Motor przyjechał do Chełma na tyle mocnym składem, że wydawało się, iż zrewanżuje się podopiecznym Artura Bożyka za ostatnie dwie porażki. W zespole gospodarzy zabrakło kontuzjowanych Pawła Ulicznego i Pawła Jabkowskiego.

Mecz zgromadził na trybunach blisko 1000 widzów. Ci, co przyszli na stadion miejski w Chełmie, na pewno nie żałowali, bo obejrzeli bardzo ciekawe, emocjonujące do ostatnich sekund i stojące na bardzo dobrym poziomie widowisko. Chełmianka bez wątpienia rozegrała najlepsze w tym roku spotkanie o stawkę. Cieszy fakt, że zawodnicy wytrzymali wysokie tempo meczu, udowadniając, iż są świetnie przygotowani do sezonu.

Pierwszy zaatakował Motor. W 4 min. w dogodnej sytuacji znalazł się Michał Paluch, ale strzelił prosto w Damiana Drzewieckiego. Odpowiedź Chełmianki była natychmiastowa. Z wolnego z ponad 30 metrów huknął Hubert Kotowicz sprawiając Mateuszowi Zającowi sporo problemów. Kolejne okazje w ciągu kilku minut mieli Michał Budzyński i Kotowicz, ale ich nie wykorzystali. W 11 min. świetnie w polu karnym Motoru zachował się Budzyński. Wyprowadził w pole obrońcę i wyłożył piłkę do wbiegającego Mateusza Kompanickiego. Napastnik Chełmianki zachował zimną krew i z 12 metrów strzelił nie do obrony. Kompanicki grał jak z nut. Harował na całym boisku. Gospodarze mogli podwyższyć wynik, bo były ku temu okazje. W 15 min. po raz kolejny próbkę swoich strzeleckich umiejętności zaprezentował Kotowicz. Pomocnik Chełmianki kropnął z wolnego z 35 metrów, ale piłka uderzyła w słupek. Kiedy wydawało się, że może paść drugi gol dla miejscowych, Motor doprowadził do remisu. Po rzucie wolnym i braku zrozumienia bramkarza z obrońcami piłkę z metra do siatki wbił Artur Gieraga. Utrata bramki nie podłamała chełmian. W pierwszej połowie stworzyli sobie jeszcze dwie stuprocentowe sytuacje do strzelenia gola, ale Budzyński i Przemysław Banaszak trafili prosto w Zająca.

Na początku drugiej połowy meczu w doskonałej sytuacji znalazł się Kamil Stachyra. Próbował przelobować Drzewieckiego, ale chełmski bramkarz pewnie złapał piłkę. Między 50, a 55 min. Chełmianka stworzyła sobie trzy bardzo dobre okazje. Pierwszą miał Michał Kobiałka, jednak strzelił zbyt lekko i Zając złapał piłkę. Dwie kolejne szanse stworzył sobie Kotowicz. W obu przypadkach znalazł się oko w oko z bramkarzem Motoru. W pierwszej posłał piłkę nad poprzeczką, w drugiej Zając odbił piłkę na rzut rożny. Goście starali się rozstrzygnąć losy meczu w regulaminowym czasie, jednak byli bezradni wobec czujnie grającej, przebudowanej linii obronnej Chełmianki. Najwięcej emocji kibice przeżyli w samej końcówce. W 84 min. po akcji Kompanickiego i Banaszaka piłkę w polu karnym dostał Kobiałka. Znalazł lukę między obrońcami gości i precyzyjnym strzałem w długi róg dał drugą bramkę swojej drużynie. Trzy minuty później wprowadzony na boisko Daniel Chariasz strzelił swojego pierwszego gola dla Chełmianki, ale jakże ważnego. Wygrał pojedynek z obrońcą i w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans bramkarzowi Motoru. W 89 min. sędzia podyktował problematyczny rzut karny dla gości. Do górnej piłki ruszył bramkarz Drzewiecki i Paweł Myśliwiecki. Golkiper gospodarzy łapiąc futbolówkę zderzył się z przeciwnikiem i obaj upadli na murawę. Arbiter wskazał na wapno, a Drzewieckiego ukarał żółtą kartką. Karnego na gola pewnym strzałem zamienił Gieraga. W doliczonym czasie gry Motor ruszył do przodu, ale też nie zapanował nad emocjami. W 93 min. Patryk Słotwiński uderzył Banaszaka łokciem w twarz i z czerwoną kartką pobiegł pod prysznic. Mecz w ostatniej minucie zamknął Kompanicki, który nie zmarnował okazji sam na sam z Zającem.

Chełmianka wygrała jak najbardziej zasłużenie. Cały zespół, za to co pokazał na boisku, zasłużył na wielkie słowa uznania. Po raz trzeci Chełmianka zagra w finale wojewódzkim PP. Rywalem podopiecznych Artura Bożyka i Dariusza Banaszuka tym razem będą piłkarze Orląt Radzyń Podlaski, którzy wygrali na wyjeździe z Tomasovią 2:1. Mecz odbędzie się na stadionie miejskim w Chełmie, w najbliższą środę 14 czerwca o godz. 17.30. Już dziś wszystkich naszych kibiców zapraszamy na to spotkanie!

ChKS CHEŁMIANKA – MOTOR LUBLIN 4:2 (1:1)

1:0 – Kompanicki (11), 1:1 – Gieraga (27), 2:1 – Kobiałka (84), 3:1 – Chariasz (87), 3:2 – Gieraga (90 karny), 4:2 – Kompanicki (90+5).

ChKS: Drzewiecki – Falisiewicz, Niewęgłowski, Wołos, Kwiatkowski – Kotowicz (67 Koprucha), Kobiałka (90+2 Krupski), Prytuliak, Budzyński (69 Chariasz) – Banaszak, Kompanicki.

MOTOR: Zając – Michota, Gieraga, Cholerzyński, Szysz, Jurisa (46 Tadrowski), Słotwiński, Tymosiak (46 Kamiński), Stachyra (81 Martynek), Majkowski (64 Myśliwiecki), Paluch.

Sędziował: Piotr Burak (Zamość). Czerwona kartka: Słotwiński (M). Żółte kartki: Kobiałka, Kotowicz, Chariasz, Falisiewicz, Drzewiecki (C), Majkowski, Szysz (M). Widzów: prawie 1000.