Motor był skuteczniejszy…

Gdy piłkarze obu zespołów szykowali się do wyjścia z szatni na boisko, z zachmurzonego nieba lunął deszcz. Ulewa opóźniła rozpoczęcie spotkania aż o kwadrans. Niesprzyjająca aura sprawiła, że wielu kibiców, którzy planowali zasiąść na trybunach stadionu miejskiego, postanowiło jednak pozostać w domu. Ci, co przyszli, choć deszcz dał im się mocno we znaki, z całą pewnością nie żałowali. Obejrzeli, zwłaszcza w drugiej połowie, dobry mecz, obfitujący w ładne akcje, liczne sytuacje do zdobycia gola, strzały, interwencje bramkarzy, no i oczywiście bramki.

Trener Artur Bożyk nie miał łatwego zadania z zestawieniem wyjściowej jedenastki. Za żółte kartki pauzował Rafał Kursa, a Jakub Niewęgłowski nie był jeszcze w pełni sił po chorobie. Dlatego też do pierwszego składu powrócił Norbert Myszka.

Już w pierwszych minutach Chełmianka miała dogodną sytuację do zdobycia gola, ale Hubert Kotowicz zamiast uderzać na bramkę Adriana Olszewskiego, zdecydował się na podanie i nic z tego zagrania nie wynikło. Jak ważne w piłce nożnej jest podejmowanie dobrych decyzji w 6 min. pokazał Michał Paluch. Napastnik Motoru przejął źle zagraną ze środka pola przez gospodarzy piłkę i choć Piotr Chodziutko próbował go powstrzymać, Paluch nie zmarnował okazji, strzelając w długi róg bramki Damiana Drzewieckiego. Po chwili mogło być 2:0, bo piłka po zagraniu Przemysława Kwiatkowskiego do bramkarza nieoczekiwanie stanęła w wodzie i znów przejął ją Paluch. Pędzący za nim Chodziutko w ostatniej chwili zdołał zażegnać niebezpieczeństwo.  stracony gol nie podłamał gospodarzy. W 12 min. rozgrywający chyba najlepsze spotkanie w barwach Chełmianki Damian Szpak „wjechał” z piłką w pole karne, mijając dwóch obrońców Motoru i w stuprocentowej sytuacji strzeleckiej posłał futbolówkę metr nad poprzeczką. To była wyśmienita okazja do zmiany wyniku. Szpak miał jeszcze jedną okazję, by doprowadzić do remisu. W 31 min. po miękkim dośrodkowaniu Pawła Ulicznego, strącił piłkę głową, ale ta o centymetry minęła słupek. Do tego czasu spotkanie było wyrównane, żadnej z drużyn nie udało się uzyskać wyraźnej przewagi. Ostatnie 10 minut meczu należało jednak do gości. W 37 min. z rzutu wolnego z 18 m w słupek trafił Tomasz Brzyski, natomiast dobitkę Michała Gałeckiego Drzewiecki sparował na rzut rożny. Po stałym fragmencie gry niepilnowany Maksymilian Cichocki uderzeniem z pierwszej piłki podwyższył wynik meczu.

Drugą połowę zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia piłkarze Motoru rozpoczęli bardzo spokojnie, co wykorzystali chełmianie. W 53 min. po odbiorze piłki i indywidualnej akcji Szpaka, były kapitan Chełmianki, Michał Wołos, sfaulował w „szesnastce” napastnika gospodarzy i sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola zamienił sam poszkodowany i… zrobił się mecz. Miejscowi postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli po wyrównującego gola, zdając sobie sprawę z tego, że w każdej chwili Motor może wyprowadzić groźny kontratak, który zakończy się powodzeniem. W 57 min. z 17 m groźnie uderzał Patryk Czułowski, ale Olszewski był na posterunku. Dwie minuty później kibice oglądali składną akcję Chełmianki. W polu karnym Szpak świetnie zgrał piłkę Michałowi Efirowi, a ten w stuprocentowej sytuacji minimalnie przestrzelił. Motor odpowiedział groźnym strzałem Dawida Kamińskiego, po którym piłka poszybowała tuż obok słupka. W 66 min. po rzucie rożnym główkował Chodziutko, ale i jemu niewiele zabrakło, by trafić do siatki. W 71 min. gospodarze wyszli z szybkim kontratakiem, jednak pod polem karnym Motoru Efir źle rozegrał akcję i dla lubelskiej drużyny skończyło się na strachu. Chełmianka dalej szukała wyrównującej bramki. W 77 min. tuż nad poprzeczką z 20 m strzelał Przemysław Koszel, a dwie minuty później z 25 m huknął Kamil Kocoł. Olszewski, choć z problemami, ale strzał obronił. Im bliżej było końca, tym gospodarze coraz bardziej ryzykowali i w 87 min. Motor wyprowadził groźną kontrę. Najpierw Dawid Kamiński uderzył z 14 m, Drzewiecki odbił piłkę przed siebie, a dobitka Mateusza Majewskiego trafiła w poprzeczkę. W 89 min. goście znów wyszli z szybkim atakiem, Szymon Rak wykorzystał złe ustawienie Chodziutko w polu karnym, dał się sfaulować i sędzia po raz drugi w tym meczu pokazał na „wapno”. Jedenastkę pewnie wykonał Tomasz Brzyski, ustalając wynik spotkania.

Motor wygrał, bo był konkretniejszy pod bramką przeciwnika i w ważnych momentach okazał się zespołem dojrzalszym. W Chełmiance zawiodło to, co we wcześniejszych spotkaniach, czyli finalizacja akcji. Nie mniej jednak z gry zespołu, zwłaszcza w drugich 45-minutach, można być zadowolonym. Szkoda natomiast nie wykorzystanych szans, bo z takimi rywalami, jak Motor, stuprocentowe okazje należy zamieniać na gole. Okazja do rewanżu będzie już 28 maja w ramach rozgrywek o Puchar Polski.

W 32. kolejce Chełmianka zagra na wyjeździe z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Początek spotkania w piątek 24 maja o 19.29. 

ChKS CHEŁMIANKA – MOTOR LUBLIN 1:3 (0:2)

0:1 – Paluch (6), 0:2 – Cichocki (38), 1:2 – Szpak (54 karny), 1:3 – Brzyski (89 karny).

ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, Myszka, Chodziutko, Kompanicki, Koszel, Uliczny, Czułowski, Kotowicz (46 Efir), Kocoł (82 Aftyka), Szpak (76 Zawiślak).

MOTOR: Olszewski – Waleńcik, Cichocki, Ranko (46 Wołos), Bonin, Brzyski, Gałecki, Michota (65 Majewski), D. Kamiński, S. Kamiński (82 Kumoch), Paluch (79 Rak).

Żółte kartki: Czułowski (C), Wołos, Brzyski (M). Widzów 500 (100 z Lublina).