Chełmianka odniosła drugie w rundzie wiosennej zwycięstwo, w pełni zasłużone, a przy lepszej skuteczności, mogło być ono zdecydowanie wyższe. Podopieczni Tomasza Złomańczuka stworzyli sobie mnóstwo stuprocentowych sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. W dodatku w pierwszej połowie gospodarzy skrzywdził sędzia nie uznając prawidłowo zdobytej przez Oleksieja Prytuliaka bramki.

Piłkarze Chełmianki w niedzielne samo południe chcieli udowodnić, że porażka w Wiązownicy była wypadkiem przy pracy. Na sztuczną płytę w Lubartowie wyszli z wielką wolą zwycięstwa i zamiaru zrehabilitowania się za przegraną w poprzedniej kolejce. Goście z Kraśnika przed meczem nie ukrywali, że chcą podtrzymać dobrą passę w tej rundzie i też liczą na trzy punkty. – Mamy dobry zespół, szeroką kadrę, liczymy dziś na trzy punkty – mówił Krystian Michalak, kapitan Stali, były gracz Chełmianki.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy starali się wykorzystać niefrasobliwość obrońców chełmskiej drużyny. W 4 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeden z zawodników Stali uderzył piłkę głową, ale ta poszybowała tuż na poprzeczką. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy, wysłany przez kraśnickich zawodników. W 10 min. gdyby nie świetna interwencja Sebastiana Ciołka, przyjezdni zapewne wyszliby na prowadzenie. Bramkarz Chełmianki obronił bardzo groźny strzał z prawej strony. Wreszcie w 12 min. przebudziła się Chełmianka, ale za to zaspali sędziowie. Po szybkim ataku Hubert Kotowicz zagrał w pole karne do Prytuliaka, który zwodem minął obrońcę i huknął nie do obrony. Piłka odbiła się od poprzeczki, całym obwodem za linią bramkową i wyszła w pole. Żaden z arbitrów tego jednak nie dostrzegł i drużyny kontynuowały grę. Stal natychmiast przeszła do kontrataku i zagotowało się pod bramką Chełmianki, ale Ciołek nie po raz pierwszy udowodnił, że jest dobrze przygotowany do rozgrywek.

Gospodarze bardzo chcieli zdobyć gola, jednak w ich poczynaniach było za dużo chaosu, mnożyły się również niedokładne zagrania. Nie pomagał także wiejący zmienny wiatr. W ostatnim kwadransie Chełmianka w końcu zaczęła poważniej zagrażać rywalowi. Najpierw w 30 min. bliski zdobycia gola był Paweł Myśliwiecki, ale przed oddaniem strzału został kopnięty w polu karnym przez obrońcę z Kraśnika i upadł na murawę. Sędzia zamiast na „wapno” wskazał na rzut rożny. Minutę później w pole karne dośrodkował Michał Wołos, zaś świetną główką popisał się Grzegorz Bonin, jednak bramkarz Stali był na posterunku. W 42 min. stuprocentową sytuację strzelecką zaprzepaścił Prytuliak, który z 12 m uderzył silnie, lecz prosto w bramkarza. Szkoda, że nie wybrał technicznego rozwiązania. Kiedy wydawało się, że do przerwy gole nie padną, sprawy w swoje ręce wziął Wołos. Dostał piłkę przed polem karnym, podbiegł z nią kilka metrów i nieatakowany przez nikogo oddał soczysty strzał z 18 m. Futbolówka przy samym słupku wpadła do bramki gości. To był pierwszy gol kapitana Chełmianki w trzecioligowych rozgrywkach dla biało-zielonych. Jeszcze przed zejściem do szatni na bramkę przeciwnika technicznie uderzał Dawid Brzozowski, lecz piłka poszybowała nad poprzeczką.

W drugiej połowie Chełmianka dominowała już zdecydowanie. Stworzyła sobie mnóstwo dogodnych okazji, ale skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. W 50 min. bardzo dobrze grający Bonin idealnie dograł do Myśliwieckiego, ten oddał strzał, jednak bramkarz Stali był na posterunku. W 53 min. golkiper gości w końcu skapitulował. Brzyski na 20 metrze dopadł do bezpańskiej piłki, uderzył ją zewnętrzną częścią buta, a ta niczym pocisk, wpadła do siatki przy lewym słupku. Kolejne stuprocentowe sytuacje zmarnowali Kotowicz, Myśliwiecki, Michał Grądz i Dawid Skoczylas. Dwa razy bardzo dobrze interweniował bramkarz gości i dwa razy obrońcy Stali w ostatniej chwili blokując strzały chełmskich zawodników, ratowali swój zespół przed utratą gola. Przyjezdni w tym czasie nie stworzyli ani jednej groźnej sytuacji strzeleckiej. W 87 min. chełmianie zanotowali niepotrzebną stratę piłki na swojej połowie. Stal natychmiast przeszła do ataku i Łukasz Mazurek próbując zablokować przeciwnika, sfaulował go w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Kontaktowego gola dla kraśnickiej drużyny zdobył Bartosz Dyszy. Wydawało się, że w ostatnich minutach Stal ruszy po wyrównującą bramkę. Chełmianka szybko jednak zareagowała na straconego gola. Po kontrataku w dogodnej sytuacji znalazł się Przemysław Kanarek. Oddał strzał z 17 metrów, a piłka uderzyła w rękę znajdującego się w „szesnastce” Dyszego i arbiter podyktował drugą w tym spotkaniu jedenastkę. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Brzyski. Jeszcze w doliczonym czasie drugą swoją „setkę” w tym meczu zaprzepaścił Skoczylas, strzelając z 10 m prosto w bramkarza.

Chełmianka po tej wygranej przesunęła się w tabeli o jedno miejsce. W niedzielę 21 marca rozegra arcyważne spotkanie w Łagowie z tamtejszym ŁKS, do którego traci trzy punkty. W przypadku zwycięstwa, chełmianie wskoczą do pierwszej dziesiątki.

ChKS CHEŁMIANKA – STAL KRAŚNIK 3:1 (1:0)

1:0 – Wołos (44)

2:0 – Brzyski (53)

2:1 – Dyszy (88 karny)

3:1 – Brzyski (89 karny)

ChKS: Ciołek – Brzozowski, Wołos, Mazurek, Giletycz (61 Grądz), Kotowicz (76 Skoczylas), Brzyski, Bednara (76 Wawryszczuk), Prytuliak (61 Kożuchowski), Bonin (81 Kanarek), Myśliwiecki.