W sobotnim meczu sparingowym przeciwko Hetmanowi Żółkiewka po raz pierwszy w barwach Chełmianki zaprezentował się nowo pozyskany zawodnik, Mateusz Poczwardowski, który do zespołu trenera Artura Bożyka przyszedł z Elany Toruń.

Mateusz rozegrał pierwsze 45 minut. Szkoleniowiec ustawił go na lewej obronie. – Grało mi się dobrze, choć pierwszy kwadrans w moim wykonaniu był dość asekuracyjny – mówił po meczu Mateusz Poczwardowski. – Nie mniej jednak był to udany mój występ. Starałem się grać do przodu, ale przede wszystkim zabezpieczać tyły. Takie zadanie przydzielił mi trener i chciałem się z niego jak najlepiej wywiązać. Gra na lewej obronie nie jest dla mnie obca.

Mateusz, jak sam mówi, jest typem zawodnika, który lubi grać piłką. – Zawsze lepiej jest rozgrywać piłkę, niech przeciwnik za nią biega, męczy się, niż atakować bez głowy, tracić ją i narażać się na szybkie kontrataki ze strony rywala – podkreśla nabytek chełmskiej drużyny. – Tak też staraliśmy się grać w sobotnim meczu.

Wychowanek Elany Toruń chwali swoich nowych kolegów. – W ofensywie radziliśmy sobie dobrze, widać, że chłopaki wiedzą, o co chodzi na boisku, potrafią grać do przodu – mówi. – Kilka naszych akcji mogło się podobać.

Mateusz Poczwardowski miał też swój udział przy pierwszej bramce dla Chełmianki. Dośrodkował piłkę z lewej strony do Damiana Kopruchy, ten dograł futbolówkę w pole karne do Piotra Wójcika, a tam rywal powalił pomocnika chełmskiej drużyny. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr.

Lewoskrzydłowy Chełmianki rozegrał pierwsze 45 minut. – Takie było założenie, chciałem zobaczyć, jak Mateusz poradzi sobie na lewej obronie – mówił po spotkaniu Artur Bożyk. – Na pewno pierwsze minuty w jego wykonaniu były bardzo ostrożne, wolał wycofać piłkę do Mateusza Krzyżaka, niż podać do graczy ofensywnych, ale z każdą minutą grał coraz lepiej. Widać też było u niego tę prawie trzymiesięczną przerwę. Z każdym meczem powinien grać coraz lepiej. Na pewno będzie taki sparing, w którym Poczwardowski zagra pełne 90 minut przeciwko drużynie z wyższej ligi, aniżeli Hetman Żółkiewka.

Mateusz, jak sam mówi, dobrze czuje się w Chełmie. – Zmiana środowiska chyba była mi potrzebna – twierdzi. – Drużyna dobrze mnie przyjęła, mam dobry kontakt z trenerem, chcę też jak najlepiej przygotować się do sezonu. Mamy konkretny cel, który chcemy zrealizować – dodaje wychowanek toruńskiej Elany.