Dobre wieści z Lublina. Mimo nieobecności sześciu czołowych zawodników Chełmianka w kolejnym sparingu wygrała wyraźnie z Lublinianką 3:0 (2:0). Dwa gole, pod nieobecność Damiana Kopruchy, strzelił jego imiennik Wacewicz. Trzeciego z rzutu karnego dołożył Oleksiej Pritulak.


Przed meczem można było mieć obawy o grę chełmskiej drużyny, bo z powodu zajęć na uczelniach nie zagrali: Mateusz Poczwardowski, Damian Koprucha, Michał Kobiałka, Przemysław Kwiatkowski i Paweł Fornal. Nie było również Łukasza Jankowskiego, który zgłaszał wcześniej trenerowi swoją absencję. Na ławce rezerwowych usiedli natomiast wyróżniający się juniorzy: Karol Wojciechowski (stuprocentowa frekwencja na treningach), Karol Orzeł i Patryk Lewandowski. Na rozgrzewce Piotr Wójcik zapewniał, że będzie dobrze. I było!
Chełmianka od pierwszych minut przejęła jednak inicjatywę. Grała piłką, inicjując ciekawe akcje, raz lewą stroną, raz prawą stroną boiska. Świetnie rozumieli się Hubert Tomalski, Oleksiej Pritulak i nowo pozyskany zawodnik Paweł Uliczny. W środku pola nieźle radził sobie Kacper Kowalski, a obroną bezbłędnie dyrygował Łukasz Sękowski. Można powiedzieć, że chełmianie grali w piłkę, ich rywale natomiast za futbolówką biegali. Bardzo aktywny od początku spotkania był Damian Wacewicz. To właśnie on w 31 min. po odbiorze piłki w środku pola i zagraniu za obrońców, przejął futbolówkę i w sytuacji sam na sam z bramkarzem przerzucił ją nad rywalem. Wychowanek Niedźwiadka przy tej sytuacji zachował się jak rasowy napastnik. W 42 min. znów w głównej roli wystąpił Wacewicz. Otrzymał wspaniałe podanie z głębi pola od Ulicznego i znów znalazł się oko w oko z bramkarzem Lublinianki. Popularny „Wacek” i tym razem wykazał się spytem, przerzucając piłkę nad wychodzącym z bramki golkiperem. W pierwszej połowie oglądaliśmy jeszcze mocny strzał Huberta Tomalskiego, po którym lubelski bramkarzem z trudem sparował piłkę do boku. Do dobitki próbował doskoczyć Piotr Wójcik, ale nie zdążył. Lublinianka natomiast oddała jeden strzał na bramkę Jacka Kozaczyńskiego, nie stwarzając ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola.
W drugiej połowie przez pierwsze 20 minut lublinianie osiągnęli lekką optyczną przewagę, jednak nic z niej nie wynikało. Chełmska defensywa grała bardzo czujnie i nie popełniała błędów, które mogłyby podopiecznych Artura Bożyka drogo kosztować. Piłkarsko lepiej jednak prezentowali się chełmscy gracze. Przede wszystkim lepiej operowali piłką i byli szybsi od rywali. Pritulak, Tomalski i Uliczny przeprowadzili kilka składnych akcji, które mogły się podobać. Wynik meczu został ustalony w 86 min. Po stałym fragmencie gry i zamieszaniu w polu karnym Lublinianki, bramkarz Sebastian Ciołek, doskonale znany chełmskim kibicom, sfaulował Patryka Mazurka, a sędzia podyktował jedenastkę. Karnego na gola zamienił Oleksiej Pritulak.
Chełmianka znów mogła się podobać. Widać było, że zawodnicy poważnie traktują swoje obowiązki i dążą do wytyczonego celu, czyli utrzymania się w III lidze. Oglądający mecz lubelscy kibice byli pod wrażeniem gry chełmskiej drużyny. Po meczu prezes Lublinianki Krzysztof Gil żartował, mówiąc, że cieszy się, iż jego drużyna z Chełmianką w lidze już nie zagra.
Kolejny mecz sparingowy Chełmianka rozegra w sobotę 13 lutego o 16.00 w Zamościu z miejscowym AMSPN Hetman.

ChKS CHEŁMIANKA – LUBLINIANKA 3:0 (2:0)
1:0 – Wacewicz (31), 2:0 – Wacewicz (42), 3:0 – Pritulak (86 karny).
ChKS: Kozaczyński – Mazurek, Sękowski (60 Orzeł), Krzyżak, Sołtysiuk (72 Wojciechowski), Kowalski, Uliczny, Pritulak, Wójcik (75 Lewandowski), Tomalski, Wacewicz.