Na Arena Lublin niespodzianki nie było, bo też być nie mogło. Najmocniejszy pod każdym względem zespół III ligi – Motor nie dał żadnych szans młodej drużynie Chełmianki, aplikując jej aż siedem bramek.

Budowany od podstaw zespół Chełmianki, składający się niemal w całości z bardzo młodych zawodników, na swój pierwszy w rundzie wiosennej mecz udał się do jaskini lwa, czyli głównego pretendenta do awansu do II ligi – Motoru Lublin. Gospodarze, którzy w zimowym oknie transferowym przeprowadzili hitowe – jak na trzecią ligę – transfery, byli zdecydowanym faworytem spotkania. Zimą na Arenę trafili m.in. najlepsi po jesieni strzelcy III ligi, Krzysztof Ropski z Siarki Tarnobrzeg (16 trafień) i Rafał Król ze Stali Kraśnik (14 goli). Mało kto zatem drużynie trenera Jana Konojackiego dawał jakiekolwiek szanse na uzyskanie satysfakcjonującego wyniku. Szkoleniowiec Chełmianki mimo to, miał jednak swój plan na konfrontację z Motorem. Wiadomo było z góry, że chełmianie nie pójdą na wymianę ciosów, nie będą prowadzić gry, bo z tak silnym rywalem taka taktyka okazałaby się zgubna już na samym początku.

Chełmianka bardzo mądrze rozpoczęła spotkanie, zagęściła przedpole bramki strzeżonej przez Jakuba Szymkowiaka i przez długi czas Motor bił głową w mur. Młodzi zawodnicy z Chełma bronili ambitnie, z dużym poświęceniem, starając się na każdym kroku przeszkadzać rywalowi. Celem było nie stracić gola w pierwszych 45 minutach. Faworyt zdecydowanie przeważał, zagrażał, ale nie mógł pokonać młodego chełmskiego bramkarza. Raz też, w 12 min., z pomocą gościom przyszła poprzeczka, gdy z dalszej odległości uderzał Sławomir Duda. Zespół trenera Konojackiego konsekwentnie realizował taktykę, broniąc skutecznie dostępu do własnej bramki, jednak nie potrafił zagrozić przeciwnikowi z kontrataku. Gdy Chełmianka przejmowała piłkę i szykowała się do kontry, Motor bardzo dobrze organizował się i w zasadzie już w środkowej strefie rozbijał szybkie akcje chełmskiej drużyny. Inna sprawa, że przy wyjściu większą liczbą zawodników, chełmianie razili brakiem dokładności, co powodowało, że kontrataki nie przyniosły spodziewanych efektów.

W pierwszej połowie goście oddali dwa strzały na lubelską bramkę. W 1 min. z rzutu wolnego z ponad 35 metrów uderzył Wojciech Więcaszek, ale doświadczony Adrian Olszewski pewnie złapał piłkę. Z kolei w 43 min. po szarży prawą stroną sprzed pola karnego uderzał Paweł Wójcicki, ale i w tym przypadku Olszewski był bardzo dobrze ustawiony i nie dał się zaskoczyć.

Chełmska obrona skapitulowała dopiero w 35 min. Z około 25 m na strzał zdecydował się Maksymilian Cichocki. Z zablokowaniem uderzenia spóźnił się Volodymyr Hladkyy i mocno bita, z rotacją, piłka wpadła do siatki obok Szymkowiaka. Strata gola pokrzyżowała szyki trenerowi Konojackiemu. W drugiej połowie Motor zaatakował z jeszcze większym animuszem. Wiedział, że grając atakiem pozycyjnym, niewiele wskóra. W 57 min. z ponad 20 metrów uderzył Piotr Ceglarz. Precyzyjnie kopnięta futbolówka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce. Kilka minut później po błędzie i stracie piłki w prawym sektorze boiska, dośrodkowanie Ropskiego przejął Rafał Król i strzałem głową nie dał szans Szymkowiakowi. Po stracie trzeciego gola gra młodej chełmskiej drużyny całkowicie się posypała. Motor już z dużą łatwością stwarzał sobie kolejne okazje i zdobył jeszcze cztery gole. Mogło być ich więcej, ale w kilku stu procentowych sytuacjach bardzo dobrze bronił Szymkowiak. 20-latek w pierwszej połowie zatrzymał strzały z bliska Ropskiego i Tomasza Swędrowskiego. W drugiej natomiast obronił groźne strzały ponownie Ropskiego, Ceglarza i Kamila Kumocha. Okazji Motor miał całe mnóstwo, ale Król, Michał Paluch i Bartosz Rymek również pudłowali. Chełmianie w drugiej połowie mieli tylko jedną szansę na zdobycie gola. W 64 min. na prawej stronie znów dał znać o sobie Wójcicki. Zakręcił obrońcą, uderzył na bramkę, ale Olszewski był jednak tam, gdzie powinien.

Chełmianka ma za sobą mecz z najmocniejszym zespołem III ligi. Motor kadrowo jest na tyle silny, że bez żadnych problemów poradziłby sobie również w II lidze. Po meczu Jan Konojacki dziękował swoim zawodnikom za walkę, rywalom natomiast pogratulował zwycięstwa i życzył awansu. Stwierdził, że drużyna miała plan na ten mecz, ale kluczem było utrzymanie czystego konta bramkowego do końca pierwszej części spotkania. – Zebraliśmy doświadczenie, mamy sporo materiału do analizy, będziemy dalej ciężko pracować – powiedział.

Warto jeszcze odnotować, że w drużynie Chełmianki, poza Rafałem Dobrzyńskim, nowym kapitanem zespołu Piotrem Kożuchowskim, Hladkim i Szymkowiakiem pozostali zawodnicy, w tym 16-letni Dominik Dąbrowski, zadebiutowali w III lidze. Co prawda Wójcicki i Dawid Salewski jesienią rozegrali kilkanaście minut, ale prawdziwy „chrzest” przeszli na lubelskiej Arenie. Najważniejsze, by ci młodzi gracze jak najszybciej zapomnieli o tych siedmiu straconych z Motorem golach i skupili się na kolejnym spotkaniu. W drugim wiosennym meczu Chełmianka zagra znów z wymagającym przeciwnikiem, Wisłą Puławy. Początek spotkania w sobotę 14 marca o godz. 14.00.

MOTOR LUBLIN – ChKS CHEŁMIANKA 7:0 (1:0)

1:0 – Cichocki (5),

2:0 – Ceglarz (57),

3:0 – Król (60),

4:0 – Król (71),

5:0 – Darmochwał (82),

6:0 – Paluch (85),

7:0 – Darmochwał (88).

MOTOR: Olszewski – Gruszkowski (13 Rymek), Grodzicki, Cichocki, Michota, Kunca (77 Darmochwał), Swędrowski, Król, Duda (74 Kumoch), Ceglarz (67 Nowak), Ropski (74 Paluch).

ChKS: Szymkowiak – Brzozowski, Salewski, Kożuchowski, Duduś, Wójcicki (65 Grądz), Dobrzyński, Więcaszek, Jodłowski (77 Adamski) Kuśmierz, Hladkyy (77 Dąbrowski)