Przed środowym meczem można było zadać pytanie, kto po raz piąty wzniesie do góry Puchar Polski na szczeblu Lubelskiego Związku Piłki Nożnej? Czy będzie to Chełmianka, czy trener Artur Bożyk i jego grający asystent Przemysław Kwiatkowski? Przypomnijmy, w ostatnich pięciu latach chełmski zespół czterokrotnie wygrywał te rozgrywki, a czynił to po batutą trenera Bożyka z popularnym „Kwiatkiem” w składzie.

Chełmianka pojechała do Radzynia Podlaskiego mając w nogach bardzo ciężki niedzielny mecz półfinałowy z Motorem Lublin. Orlęta również rozgrywały półfinał, tyle że z dużo łatwiejszym rywalem, czwartoligową Unią Hrubieszów, którą ograły aż 5:0.

Mecz w pierwszej połowie przebiegał tak, jak można było się tego spodziewać. Zespół gospodarzy zagrał w niskim pressingu, nastawiając się na dobrą organizację w grze obronnej i szybkie kontrataki. Do przerwy ani razu poważnie nie zagroził bramce Sebastiana Ciołka. Co prawda w 40 min. w polu karnym Chełmianki zrobiło się gorąco, ale wszystko przez… sędziego, który nie przerwał gry, gdy zawodnik Orląt wykonując przewrotkę kopnął Jakuba Bednarę w głowę. Goście natomiast mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i byli groźniejsi pod bramką przeciwnika. Pierwszy sygnał do ataku dał Grzegorz Bonin, uderzając niecelnie piłkę głową. O wiele lepszą okazję po chwili miał Przemysław Kanarek. W 25 min. Michał Wołos idealnie dośrodkował futbolówkę na głowę chełmskiego stopera, lecz ten pomylił się z kilku metrów. Gdyby trafił, Orlęta musiałyby zaatakować, narażając się na kontrataki ze strony Chełmianki. Na listę strzelców mógł też wpisać się Michał Wawryszczuk. Środkowy pomocnik chełmskiej drużyny silnie uderzył z 25 m, jednak młody bramkarz Orląt, Bartosz Klebaniuk zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę Klebaniuk znów uratował swój zespół przed utratą gola, broniąc strzał Pawła Myśliwieckiego.

Po zmianie stron Orlęta w 50 min. wyszły z kontrą, ale jej nie wykorzystały. Gospodarze cofnęli się przed własne pole karne, zachęcając Chełmiankę do ataku pozycyjnego. Sami natomiast, mając w przodzie szybkiego Macieja Wojczuka, czyhali na kontratak. Podopieczni Jana Konojackiego próbowali sforsować szczelną defensywę rywala, jednak ta grała bardzo uważnie. Orlęta z kolei po odbiorze piłki przechodziły do szybkiego ataku, lecz Kanarek i Michał Wołos nie dopuścili przeciwnika pod bramkę Ciołka. Z każdą minutą Chełmianka była coraz bardziej zmęczona, jednak mimo to szukała swojej okazji. W 70 min. goście stracili piłkę i Orlęta wyszły z kolejnym kontratakiem, zakończonym wybiciem futbolówki przez Wołosa na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rogu piłkę głową uderzał wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Baniulis. Ciołek obronił strzał, ale obrońcy nie upilnowali Mateusza Chyły, który z bliska strzelił w długi róg i Orlęta prowadziły 1:0. Chełmianka postawiła wszystko na jedną kartę i ruszyła odrabiać straty. Ataki nie przyniosły jednak zmiany wyniku. Tymczasem miejscowi po kontrach mogli zdobyć kolejne gole, na szczęście Ciołek nie dał się zaskoczyć. W doliczonym czasie kropkę nad „i” postawił Karol Rycaj, wykańczając szybki kontratak.

Orlęta po raz trzeci w ostatnich czterech latach zagrały w wojewódzkim finale Pucharu Polski, zdobywając pierwsze trofeum. W 1/32 finału zmierzą się z Pogonią Siedlce. Wygrana z Chełmianką zapewniła im też premię z PZPN w wysokości 40 000 zł. Goście z kolei za udział w finale otrzymali 10 000 zł.

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – ChKS CHEŁMIANKA 2:0 (0:0)

1:0 – Chyła (71),

2:0 – Rycaj (90+4).

ORLĘTA: Klebaniuk – Szymala, Kursa (62 Chyła), Kot, Nowosadko, Kamiński, Bożym (46 Rycaj), Kobiałka, Syryjczyk (70 Baniulis), Kalita (83 Kuźma), Wojczuk (90 Idzikowski).

ChKS: Ciołek – Kożuchowski, Wołos, Kanarek, Brzyski, Skoczylas, Bednara, Grądz (67 Więcaszek), Wawryszczuk, Bonin, Myśliwiecki.

Sędziował: Piotr Burak (Zamość).

Żółte kartki: Kot, Kamiński, Baniulis (O), Bednara, Wołos, Bonin (C).