Piłkarze Chełmianki po raz kolejny przekonali się, że wiosną nie ma łatwych spotkań. Po remisach z Tomasovią i Stalą, szczęśliwej wygranej w Żmudzi, musieli się mocno napracować, by zdobyć upragniony komplet punktów w Końskowoli. Defensywnie ustawiony Powiślak od pierwszej minuty nie zamierzał ułatwiać im zadania.

Cały mecz przebiegał pod dyktando Chełmianki, której nie grało się łatwo. Powiślak grał uważnie w obronie, starał się nie popełniać błędów, często podwajał krycie, nie zostawiając zawodnikom gości zbyt wiele miejsca. Nie mniej jednak podopieczni Artura Bożyka kilka razy zagrozili bramce gospodarzy. Dwie okazje zaprzepaścił Michał Budzyński. Najpierw piłkę na 10 metr wyłożył mu Mateusz Kompanicki, ale strzał „Budzika” był zbyt lekki i bramkarz Powiślaka złapał futbolówkę w ręce. Pod koniec pierwszej połowy po dośrodkowaniu z prawej strony Budzyński groźnie strzelał głową, ale i tym razem na posterunku był golkiper z Końskowoli. Okazję miał jeszcze Michał Kobiałka, lecz piłka po jego strzale z ostrego kąta poszybowała nad poprzeczką. Powiślak zrewanżował się natomiast dwukrotnie. W 35 min. do zagranej z głębi pola piłki ruszył Damian Kopeć, ale jej nie sięgnął i Damian Drzewiecki mógł spokojnie interweniować. Dwie minuty później natomiast po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową groźnie strzelał Patryk Grzegorczyk, lecz nie trafił w bramkę.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Stroną atakującą była Chełmianka, lecz jej akcjom brakowało wykończenia. Sporo ożywienia do gry wniósł Daniel Chariasz, który kilka razy przedarł się lewą stroną boiska i groźnie dośrodkowywał w pole karne. W 60 min. z rzutu wolnego strzelał Aleksiej Prytuliak, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. W 67 min. Prytuliak raz jeszcze pokazał, że potrafi uderzyć z wolnego – tym razem futbolówka trafiła w poprzeczkę. Wreszcie nadeszła 70 min. Po dobrym dośrodkowaniu Prytuliaka piłkę głową do bramki skierował Michał Wołos. Po strzelonym golu Chełmianka dużo łatwiej zaczęła dochodzić do kolejnych sytuacji podbramkowych. W 76 min. po ładnej akcji Kompanicki wystawił futbolówkę Prytuliakowi na dziesiąty metr, ale ten fatalnie przestrzelił. W 83 min. gorąco zrobiło się pod bramką Drzewieckiego. Po strzale jednego z zawodników Powiślaka piłkę z linii bramkowej wybił Kobiałka. W doliczonym czasie okazję na podwyższenie wyniku miał jeszcze Hubert Kotowicz. W sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy trafił jednak prosto w niego. Powiślak jeszcze próbował doprowadzić do remisu, jednak chełmska obrona wzmocniona w ostatnich minutach Rafałem Krupskim, nie popełniła błędu i goście mogli cieszyć się z kolejnych trzech punktów. Zwycięstwo było doskonałym prezentem, jaki piłkarze Chełmianki sprawili trenerowi Arturowi Bożykowi, który dzień przed meczem obchodził swoje 41. urodziny. – Trudny teren, trudny przeciwnik, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Zawodnicy zasłużyli na słowa uznania, bo do końca wierzyli, że ten mecz ułoży się po ich myśli. Cieszymy się z kolejnej wygranej – powiedział po meczu szkoleniowiec Chełmianki.

W niedzielę 23 kwietnia o 16.00 Chełmianka u siebie zagra z POM Iskra Piotrowice.

POWIŚLAK KOŃSKOWOLA – ChKS CHEŁMIANKA 0:1 (0:0)

0:1 – Wołos (70).

ChKS: Drzewiecki – Wołos, Falisiewicz, Maliszewski, Kwiatkowski, Jabkowski (87 Krupski), Kobiałka, Kompanicki, Uliczny (69 Kotowicz), Prytuliak (79 Koprucha), Budzyński (53 Chariasz).