Jedn bład i trzy punkty zgarnęła Wisła

Ambicji i woli walki trudno było piłkarzom Chełmianki w meczu z Wisłą Sandomierz odmówić. O końcowym wyniku zadecydowały jednak umiejętności czysto piłkarskie i… dłuższa ławka rezerwowych.

Nowy trener Chełmianki, Tomasz Złomańczuk na odprawie przedmeczowej w pierwszej kolejności skupił się na tym, by jego drużyna nie straciła bramki na początku spotkania. W poprzednich pięciu kolejkach chełmianie stracili aż siedem goli w pierwszym kwadransie gry. Żeby do tego nie dopuścić, drużyna gospodarzy zagrała sprawdzonym systemem, czwórką obrońców, czwórką pomocników i dwoma napastnikami. W pierwszej połowie gra obronna wyglądała dość dobrze. Przeciwnik nie stworzył sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Owszem miał dwie dobre okazje, ale nie były to tzw. „setki”. Chełmianka natomiast mogła już w 5 min. otworzyć wynik meczu. W dobrej sytuacji znalazł się Maciej Kraśniewski, ale zamiast uderzać na bramkę rywala, zaczął przekładać piłkę z nogi na nogę i z tej okazji nic nie wyszło. Gospodarzom trudno było stwarzać sobie kolejne okazje, bo Wisła odrobiła pracę domową i wyłączyła z gry zarówno Patryka Czułowskiego, jak i Pawła Wolskiego. Po pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, że mecz albo zakończy się bezbramkowym remisem, albo którejś z drużyn uda się strzelić zwycięskiego gola.

W drugich 45-minutach w grze chełmskiej drużyny widać było zmęczenie. Mimo to w 54 min. po dobrej akcji i zagraniu Czułowskiego świetną okazję miał Kamil Kocoł, ale z 10 metrów strzelił zbyt lekko i prosto w ręce bramkarza. Później dwie stuprocentowe okazje pod bramką gospodarzy stworzyła sobie Wisła. A w obu świetnie interweniował Cezary Osuch. Najpierw odbił piłkę po uderzeniu z 5 metrów, zaś w drugiej sytuacji obronił najpierw strzał, a po chwili również dobitkę. W 68 min. powinno być 1:0 dla gospodarzy. Bardzo dobrą piłkę na lewej stronie od Pawła Ulicznego dostał Dawid Niewęgłowski. Lewoskrzydłowy Chełmianki zagrał futbolówkę wzdłuż bramki, ale nie zdążyli do niej ani Kocoł, ani Kraśniewski. A wystarczyło jedynie dostawić nogę…

W 71 min. Chełmianka popełniła całą masę błędów. Gospodarze pozwolili Marcelowi Tylowi na rajd z piłką przez prawie połowę boiska. Rywal minął aż czterech piłkarzy z Chełma. Mimo że trener Złomańczuk kilkakrotnie krzyczał „przerwać akcję”, żaden z jego podopiecznych nie ratował sytuacji faulem, choć należało to uczynić. Futbolówkę na lewej stronie dostał inny zawodnik Wisły, wbiegł z nią w pole karne i zagrał wzdłuż bramki do pozostawionego bez opieki doświadczonego Jarosława Piątkowskiego. Ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Po stracie gola Chełmianka ruszyła do przodu i mogła wyrównać. W 90 min. w pole karne dośrodkował Rafał Dobrzyński, ale Piotr Kożuchowski strzelił zbyt słabo i bramkarz Wisły złapał piłkę. Ostatecznie gospodarze ulegli rywalom 0:1 i postawili się w bardzo trudnej sytuacji. Chełmska drużyna ugrzęzła w strefie spadkowej i musi zrobić wszystko, by jesienią ugrać jeszcze kilka punktów. Najbliższy mecz Chełmianka rozegra w Zamościu z tamtejszym Hetmanem. Początek spotkania w sobotę 2 listopada o 14.00.

ChKS CHEŁMIANKA – WISŁA SANDOMIERZ 0:1 (0:0)

0:1 – Piątkowski (71).

ChKS: Osuch − Dobrzyński, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski, Kraśniewski (78 Wójcicki), D. Niewęgłowski (90 Kuśmierz), Uliczny, Czułowski, Kocoł (84 Kożuchowski), Wolski (61 Hladkyy).