Idą jak burza!

Drugi mecz i drugie zwycięstwo. Piłkarze Chełmianki sprawili swoim kibicom sporą niespodziankę. W drugiej kolejce rozbili na wyjeździe szósty zespół ubiegłych rozgrywek Sołę Oświęcim. Grę podopiecznych Artura Bożyka miejscowi widzowie nagrodzili gromkimi brawami. Chełmska drużyna zaprezentowała to, co kibicom najbardziej się podoba, czyli widowiskowe akcje, ładne gole, ambitna gra i walka do ostatniego gwizdka sędziego.

Ci, co u bukmacherów zagrali na Chełmiankę, po ostatnim gwizdku cieszyli się nie mniej, niż podopieczni Artura Bożyka. Za każdą postawioną na zwycięstwo chełmskiego zespołu złotówkę, firmy bukmacherskie płaciły ponad 4 zł. Uzyskany przez beniaminka wynik w Oświęcimiu był nie lada zaskoczeniem, zarówno dla kibiców gospodarzy, jak i gości. I nie chodzi tu o zwycięstwo, ale przede wszystkim jego rozmiary. Z drugiej strony z przebiegu gry Chełmianka w pełni na tą wygraną zasłużyła, choć początek w jej wykonaniu był taki sobie.

– Nie najlepiej weszliśmy w mecz, ale z każdą minutą graliśmy coraz lepiej – mówił po spotkaniu kapitan zespołu, Michał Wołos i trudno mu nie przyznać racji.

Soła, z której składzie zagrali zawodnicy z ekstraklasową przeszłością: Dawid Dynarek, Marcin Drzymont, Paweł Cygnar, miała optyczną przewagę, częściej była na przedpolu bramki strzeżonej przez Damiana Drzewieckiego, próbowała zagrażać po akcjach skrzydłami, jednak do stuprocentowych okazji nie dochodziła. Dośrodkowania w pole karne albo blokowali obrońcy, albo padały łupem chełmskiego bramkarza. Goście sporadycznie atakowali bramkę przeciwnika i oddali dwa strzały – Michał Kobiałka – posłał piłkę kilka metrów obok bramki i Hubert Kotowicz – uderzył z 22 metrów lekko po ziemi prosto w bramkarza. Z upływem czasu drużyna trenera Bożyka grała jednak coraz lepiej. Akcje zaczynały się zazębiać, było mniej strat piłek, więcej odbiorów zarówno w środkowej strefie boiska, jak i przed własnym polem karnym. W 29 min. Chełmianka przeprowadziła szybki kontratak. Piłkę w środkowej strefie boiska wyłuskał Przemysław Banaszak, zagrał do dobrze ustawionego Dawida Niewęgłowskiego, który długo nie zastanawiając się oddał groźny strzał. Do odbitej piłki dopadł Aleksiej Prytuliak i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Soła nie zdążyła się otrząsnąć po utracie gola, a niespełna trzy minuty później Dawid Gargasz po raz drugi musiał sięgać do siatki. Tym razem w polu karnym gospodarzy bardzo dobrze zachował się Mateusz Kompanicki. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Prytuliaka, który nie zmarnował okazji. W 35 min. Sołę mógł dobić Wołos. Po rzucie rożnym kapitan chełmskiego zespołu dostał piłkę na piątym metrze, uderzył z pół obrotu, jednak minimalnie chybił. W 37 min. kibice obejrzeli świetną interwencję Drzewieckiego, która bez wątpienia miała wpływ na dalszym przebieg meczu. Bramkarz Chełmianki złapał piłkę po strzale Dynarka z 10 metrów. Zawodnik Soły miał stuprocentową sytuację do zdobycia gola. Chwilę później goście przeprowadzili zabójczą kontrę. Dobrze grający Prytuliak wypatrzył wychodzącego z prawej strony na czystą pozycję Huberta Kotowicza, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali strzelił w krótki róg nie do obrony.

W drugiej połowie wiadomo było, że niemająca nic do stracenia Soła zaatakuje, by jak najszybciej strzelić gola. Gospodarze mieli lekką przewagę w posiadaniu piłki, jednak nic nie wskórali. Chełmianie umiejętnie rozbijali ich akcje, podwajali krycie i gdy tylko przejęli piłkę, przechodzili do szybkiego kontrataku. W 53 min. na listę strzelców mógł wpisać się Banaszak. Po jego akcji i strzale obrońcy Soły wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki. W 69 min. próbkę swoich umiejętności zaprezentował Paweł Uliczny. Wszystko zaczęło się od odbioru piłki przez Kotowicza, jeszcze we własnym polu karnym. Uliczny zabrał się z futbolówką, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów, zwodem minął obrońcę i mocnym uderzeniem z 25 m tuż przy słupku pokonał Gargasza. W ostatnim kwadransie gry Soła przeprowadziła kilka groźnych akcji, miała sytuacje strzeleckie, ale bardzo dobrze dysponowany Drzewiecki nie dał się zaskoczyć. Zwycięstwo Chełmianki mogło być jednak wyższe. W 85 min. po odważnej akcji lewą stroną Przemysława Koszela i dośrodkowaniu w pole karne, Przemysław Kwiatkowski ubiegł stopera, lecz z 10 metrów kopnął piłkę nad poprzeczką.

Po meczu grę chełmian komplementowali kibice z Oświęcimia. – Tak dobrze ułożonej drużyny pod względem taktycznym, grającej piłką, wybieganej, walczącej do samego końca, dawno nie gościliśmy – mówił jeden z sympatyków Soły.

W trzeciej kolejce spotkań Chełmianka już w najbliższą niedzielę 20 bm. na stadionie miejskim w Chełmie o 17.00 zagra z innym beniaminkiem, Wiślanami Jaśkowice.

 

SOŁA OŚWIĘCIM – ChKS CHEŁMIANKA 0:4 (0:3)

0:1 – Prytuliak (29)

0:2 – Prytuliak (32)

0:3 – Kotowicz (38)

0:4 – Uliczny (69)

SOŁA: Gargasz – Kasolik, Drzymont, Wadas (46 Snadny), Jamróz (46 Wawoczny), Gleń, Dynarek, Szewczyk, Hałgas, Czapla (75 Knapik), Cygnar (75 Gaudyn).

ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Maliszewski, D. Niewęgłowski, Kotowicz (77 Kwiatkowski), Kobiałka (56 Budzyński), Uliczny, Kompanicki, Prytuliak (81 Chariasz), Banaszak (72 Koszel).

Sędziował: Artur Szelc (Krosno). Żółte kartki: Drzymont, Wadas, Wawoczny (S), Uliczny (C). Widzów: 350 (70 z Chełma).