Gdy nie wykorzystuje się stuprocentowych okazji…

Na ostatni mecz do Sandomierza Chełmianka pojechała pewna ligowego bytu. W drużynie z Chełma zabrakło aż czterech zawodników. Patryk Czułowski w sobotę zmieniał stan cywilny, Damian Szpak był jego świadkiem na ślubie, a Rafała Kursę i Michała Efira z gry wykluczyły urazy.

Co innego Wisła, która musiała jeszcze walczyć o pozostanie w III lidze. Przez większość spotkania przeważali goście. Podopieczni Artura Bożyka nadawali ton grze, stwarzając więcej od przeciwnika okazji do zdobycia gola. Już w 5 min. Mateusz Kompanicki mógł dać prowadzenie swojej drużynie, ale zawahał się z oddaniem strzału po dobrym zagraniu piłki w pole karne przez Aleksa Aftykę. Kolejne szanse do zdobycia bramki mieli Piotr Chodziutko i Krzysztof Zawiślak, jednak ich nie wykorzystali. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Piątkowskiego, obronionym pewnie przez Cezarego Osucha. Taktyka Wisły na ten mecz była dość prosta: uważna gra w defensywie, przechwyt piłki i szybki atak. W 32 i 36 min. umiejętności Osucha dwukrotnie sprawdził Bętkowski, ale chełmski golkiper nie dał się zaskoczyć. Wcześniej natomiast pod drugą bramką z wolnego groźnie uderzał Kompanicki. Najlepszą okazję w tej części gry miał jednak Zawiślak. W 41 min. po wrzutce Aftyki napastnik Chełmianki z 3 m posłał piłkę głową tuż obok słupka. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę okazję na gola zmarnowała Wisła. Strzał Piechniaka obronił Osuch, a dobitka Piątkowskiego była niecelna.

W drugiej połowie znów dominowała Chełmianka. Między 55 a 57 min. goście stworzyli sobie trzy bardzo dobre sytuacje do zdobycia bramki, ale żadnej nie wykorzystali. Najlepszą zaprzepaścił znów Zawiślak, nie trafiając z 5 metrów. Przyczajona Wisła nie zamierzała prowadzić otwartej gry, czekając na swoje szanse i błędy przeciwnika. W 68 min. chełmianie pozostawili bardzo dużo miejsca Marcinowi Sudemu, który z 25 m uderzył mocno po ziemi przy słupku i pokonał Osucha. Chwilę potem wynik mógł podwyższyć Piątkowski, ale na szczęście dla gości posłał piłkę nad poprzeczką. W samej końcówce Chełmianka starała się doprowadzić do remisu, jednak w sobotnie późne popołudnie była bardzo nieskuteczna, jak w większości spotkań zakończonego sezonu. W 86 min. obrońcy Wisły ratowali się wybiciem rozpaczliwym piłki sprzed linii bramkowej. Co istotne, po długich kontuzjach i żmudnej rehabilitacji na boisko wreszcie mogli wybiec Michał Maliszewski oraz Dawid Niewęgłowski. Pierwszy z nich czekał na to prawie 14 miesięcy, drugi – dziesięć. Po spotkaniu na konferencji prasowej trener Bożyk przyznał, że zemściły się niewykorzystane przez jego zawodników stuprocentowe sytuacje do zdobycia gola.

Chełmianka ostatecznie zakończyła sezon na dwunastej pozycji. Na pewno stać ją było na wyższe miejsce, jednak brak skuteczności w wielu meczach i bardzo proste błędy w defensywie, popełniane zwłaszcza przez zawodników z mniejszym doświadczeniem ligowym sprawiły, że zespół trenera Artura Bożyka zgubił po drodze mnóstwo punktów.

WISŁA SANDOMIERZ – ChKS CHEŁMIANKA 1:0 (0:0)

1:0 – Sudy (68).

ChKS: Osuch – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Chodziutko (65 Pioś), Koszel, Uliczny, Aftyka (46 Myszka), Kocoł (76 Maliszewski), Kotowicz (67 Gołąb), Kompanicki, Zawiślak (90 D. Niewęgłowski).