Chełmianka doznała pierwszej porażki w rundzie wiosennej. Gdyby jednak wykorzystała sytuacje bramkowe, jakie stworzyła po strzeleniu gola, wynik spotkania zapewne byłby zupełnie inny. – Porażkę tę przyjmujemy z godnością – powiedział po meczu trener gospodarzy Artur Bożyk. Niewykorzystane okazje zemściły się…

Zespół Chełmianki po raz pierwszy w tym sezonie przystąpił do meczu w roli lidera rozgrywek. Tak się złożyło, że zagrał u siebie z Orlętami Radzyń Podlaski, nad którymi dawno już w ligowej rywalizacji nie odniósł zwycięstwa przed własną publicznością. Jak powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener gości, Damian Panek, o tym właśnie fakcie wspomniał swoim zawodnikom na odprawie przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

Orlęta Radzyń Podlaski – Chełmianka Chełm

Pierwsze minuty spotkania ze strony gospodarzy były chaotyczne. Grę szybciej poukładały sobie Orlęta, ale wystarczyła jedna akcja Chełmianki, która odmieniła spotkanie. W 15 min. Mateusz Kompanicki zdecydował się na indywidualną akcję. Przedarł się lewą stroną, wygrał pojedynek jeden na jednym z obrońcą i mocnym płaskim strzałem pokonał Krzysztofa Stężałę. Lider III ligi poszedł za ciosem. W 19 min. powinno być 2:0. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Orląt znalazł się Michał Budzyński, ale piłka po jego uderzeniu minęła lewy słupek bramki rywala. W 22 min. przypadkowo głowami zderzyli się Michał Panufnik i Oleksiej Prytuliak. Pomocnik gospodarzy z rozciętą głową zszedł z boiska i karetka zawiozła go do szpitala. Chełmianka w dalszym ciągu była stroną atakującą. W 26 min. w świetnej sytuacji znalazł się Mateusz Olszak. Mając przed sobą Stężałę, kopnął piłkę z całej siły, ale trafił prosto w niego. W 30 min. kolejna wyśmienita okazja dla Chełmianki. Tym razem Stężała szczęśliwie obronił strzał Dawida Niewęgłowskiego z 10 metrów. I kiedy wydawało się, że gol na 2:0 wisi w powietrzu, goście doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na krótki słupek Arkadiusz Kot ubiegł Piotra Chodziutko i chytrym strzałem głową pokonał Damiana Drzewieckiego. Chełmianka nie zdążyła dobrze otrząsnąć się po straconej bramce, a już było 1:2. Orlęta rozegrały ładną akcję lewą stroną boiska, obrońcy nie upilnowali Krystiana Stolarczyka, który dołożył nogę do podania Krystiana Putona i Drzewiecki znów wyjmował piłkę z siatki. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać. Stuprocentową okazję do zdobycia gola miał Kompanicki, lecz jego strzał z 14 m z dużym wyczuciem obronił Stężała.

Po zmianie stron Chełmianka miała ruszyć do zdecydowanego ataku. Niestety, przez 45 minut biła głową w mur, stwarzając tylko jedną okazję do zdobycia bramki. W 48 min. Olszak pobiegł z piłką prawą stroną, strzelił z narożnika pola karnego celując w długi róg, jednak futbolówka o centymetry minęła bramkę Orląt. Kolejnych okazji do wyrównania już nie było. Podopieczni Artura Bożyka próbowali atakować, ale nie wiedzieli jak zaskoczyć dobrze zorganizowaną w grze defensywnej drużynę z Radzynia Podlaskiego. Jednym słowem w każdej formacji byli nieco słabsi od rywala, który w przeciwieństwie do Chełmianki trzy dni wcześniej rozegrał ligowy wyjazdowy mecz. W dodatku gospodarze nie potrafili wykorzystać atutu w postaci wiejącego w stronę bramki przeciwnika wiatru. Grane do napastników lub skrzydłowych piłki były zbyt mocne i za trudne do opanowania. Orlęta mądrze broniły dostępu do własnej bramki, szukając przy tym okazji do zdobycia trzeciej bramki. A że celownik miały nieco rozregulowany, więcej goli w tym spotkaniu już nie padło.

– W 30 min. mogło być po meczu, bo Chełmianka miała dwie wyśmienite sytuacje strzeleckie. W drugiej połowie rozegraliśmy niezłe spotkanie, byliśmy dobrze zorganizowani, nie pozwoliliśmy rywalowi na to, by stwarzał sytuacje. Poza strzałem Olszaka gospodarze nie mieli innych okazji. Wiedzieliśmy, z jakim przeciwnikiem, mającym wiele atutów, przyjdzie nam zagrać. Cieszymy się z tego zwycięstwa – powiedział na konferencji prasowej trener Panek.

Z kolei szkoleniowiec gospodarzy potwierdził, że gdyby jego zespół wykorzystał swoje okazje, wyniki byłby zupełnie inny. – Pod bramką rywala zgubił nas brak doświadczenia, musimy nad tym pracować. Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie i strzale w krótki róg. Takich goli rywale dawno nam nie strzelali, co oznacza, że też trzeba nad tym popracować. Dzisiejszy mecz to dla nas kolejne nowe doświadczenie. Porażkę przyjmujemy jednak z godnością – stwierdził A. Bożyk.

W środę 25 kwietnia Chełmiankę czeka trudny bój z rozpędzoną Avią w Świdniku (17.00). W spotkaniu tym nie zagra Kompanicki, który z Orlętami ujrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę. Pod znakiem zapytania stoi też występ Prytuliaka. Z kolei najbliższą niedzielę 29 kwietnia o 14.00 na stadionie w Chełmie zespół trenera Artura Bożyka zmierzy się z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

ChKS CHEŁMIANKA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 1:2 (1:2)

1:0 – Kompanicki (15)

1:1 – Kot (35)

1:2 – Stolarczyk (40)

ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko, D. Niewęgłowski (72 Kwiatkowski), Banaszak, Uliczny, Piekarski (68 Michalak), Kompanicki, Prytuliak (22 Olszak), Budzyński (46 Koszel).