Po trzy punkty pojechali do Rzeszowa piłkarze Chełmianki na mecz z tamtejszą Resovią. Mimo że przeciwnik przed tym spotkaniem plasował się na trzecim miejscu i był faworytem starcia z podopiecznymi Artura Bożyka, ci ostatni zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie i niewiele brakowało, by do Chełma wrócili z pełną pulą.

Chełmianka zameldowała się w Rzeszowie w 14-osobowym składzie. Kontuzje wyeliminowały z gry Patryka Mazurka i Pawła Fornala. W dodatku aż ośmiu zawodników, w przypadku kolejnej żółtej kartki, było zagrożonych pauzą w ostatnim pojedynku z Wólczanką Wólka Pełkińska. Mimo tych problemów plan chełmskiej drużyny był jeden – wygrać mecz i utrzymać dziewiątą pozycję w tabeli, na którą Chełmianka awansowała po zwycięskim starciu z Hetmanem Zamość. Z przebiegu meczu goście, na tle lepiej wyszkolonych pod względem technicznym piłkarzy Resovii, zaprezentowali się naprawdę dobrze.

Resovia-Chełmianka

Widzowie z Rzeszowa po ostatnim gwizdku sędziego przyznali, że z gry Chełmianka nie zasługuje na środek tabeli, a zdecydowanie wyższe miejsce. – To jedna z najlepszych drużyn, jakie widzieliśmy tutaj w Rzeszowie – przyznał jeden z kibiców gospodarzy. Na potwierdzenie tych słów już w 3 min. Chełmianie przeprowadzili składną, szybką akcję. Piłkę na prawej stronie dostał Hubert Tomalski, wbiegł w pole karne, położył obrońcę i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Resovii. Zamiast strzelać w długi róg, Tomalski wybrał pierwszy słupek i golkiper rywali złapał piłkę.

Cztery minuty później goście egzekwowali rzut wolny w okolicy 20 metra od bramki miejscowych. Była to idealna sytuacja idealna dla Aleksieja Prytuliaka. Pomocnik Chełmianki w swoim stylu przymierzył, ale piłka poszybowała pół metra nad poprzeczką. Gra gości mogła się podobać, dobrze defensywą kierował Łukasz Sękowski, były gracz Resovii, jedno z lepszych w tej rundzie spotkań rozgrywał Mateusz Krzyżak, a po bokach nieustępliwie walczyli Piotr Wójcik i Przemek Kwiatkowski. W środku pola, choć tu gospodarze byli nieco lepsi, o każdą piłkę zacięcie walczyli Michał Kobiałka i Łukasz Jankowski. W pierwszej połowie mniej widoczny był Paweł Uliczny, który nie brał na siebie ciężaru gry. Kilka dobrych zagrań zademonstrował dopiero w drugich 45-minutach. Trudno z rosłymi, twardo walczącymi obrońcami gospodarzy grało się Damianowi Koprusze. Swoich wszystkich walorów, zwłaszcza w pojedynkach jeden na jednego, nie pokazał natomiast Aleksiej Prytuliak.

Resovia w pierwszej części meczu dwukrotnie poważnie zagroziła bramce Łukasza Kijańczuka, ale ten w obu przypadkach interweniował bardzo dobrze. Po zmianie stron więcej z gry i sytuacji do zdobycia bramki miała Chełmianka. Gospodarze stworzyli dwie okazje, najgroźniejszą po błędzie Sękowskiego, jednak stoper chełmskiej drużyny w porę zdążył naprawić swój błąd. Niestety, ósmą żółtą kartkę, ujrzał Kobiałka i z tego powodu nie zagra z Wólczanką, ale pomocnik gości nie miał innego wyjścia i musiał faulem przerwać groźnie zapowiadający się atak przeciwnika.

Chełmianka mogła i powinna to spotkanie wygrać. Sam Tomalski miał trzy dogodne sytuacje, ale za każdym razem dokonywał złego wyboru. Najbardziej szkoda okazji z 76 min., kiedy to mając z boku niepilnowanego Mateusza Poczwardowskiego, i wbiegającego w szesnastkę Prytuliaka, zdecydował się zakończył akcję strzałem z 20 metrów, po którym piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

W 90 min. Tomalski znów zagrał zbyt indywidualnie. Zamiast dograć do lepiej ustawionego Prytuliaka, zdecydował się na strzał zza pola karnego, z efektem podobnym jak wcześniej. Chełmianka do końca wierzyła w zwycięstwo i w ostatnich minutach zepchnęła rywala do obrony. W doliczonym czasie gry do siatki gospodarzy z 10 metrów trafił Poczwardowski, jednak sędzia nie uznał gola, odgwizdując spalonego. Nie pomylił się, bo w momencie podania lewoskrzydłowy chełmskiej drużyny był na półmetrowym spalonym.

Remis i wygrana Lublinianki z Sokołem sprawiły, że Chełmianka spadła na dziesiąte miejsce. Przed nią, w sobotę 4 czerwca o 17.00 na stadionie miejskim w Chełmie, mecz z Wólczanką, który musi wygrać i czekać na dobre wieści z Zamościa, gdzie swój pojedynek z miejscowym Hetmanem rozegra zespół z Lublina. Wciąż trwa zacięta walka o dziewiąte miejsce, które kto wie, czy może nie dać jeszcze utrzymania się w III lidze… Wcześniej jednak podopiecznych Artura Bożyka czeka półfinałowy mecz o Puchar Polski na szczeblu LZPN z Gromem Różaniec, występującym w zamojskiej lidze okręgowej. Starcie w Różańcu zostało zaplanowane na środę 1 czerwca, godz. 17.30.

RESOVIA – CHEŁMIANKA 0:0

Resovia: Pietryka – Ciećko, Żmuda, Baran, Adamski, Bieniasz (65’ Daniel, 69’ Domoń), Świst, Kaliniec, Kasza (81’ Kmiotek), Pałysz-Rydzyk, Buczek

CHEŁMIANKA: Kijańczuk – Kwiatkowski, Krzyżak, Sękowski, Jankowski, Wójcik, Kobiałka, Uliczny, Tomalski, Prytuliak, Koprucha (62’ Poczwardowski).

Żółte kartki: Adamski (Resovia) – Kobiałka (Chełmianka)

Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (OKS Lublin). Widzów: 400.