Chełmianka po raz czwarty w obecnym sezonie przywiozła z wyjazdu trzy punkty. Podopieczni Artura Bożyka na to zwycięstwo musieli się jednak bardzo mocno napracować.

Mecz został rozegrany na fatalnej nawierzchni, chyba najgorszej spośród wszystkich muraw w całej trzeciej lidze, grupie czwartej. Zagrana płasko piłka w każdej chwili mogła odbić się na nierównościach i zaskoczyć zawodników. Tak też często było. W dodatku chełmianom przyszło zmierzyć się z bardzo ostro, momentami brutalnie, grającymi rywalami. W wielu starciach trzeszczały kości.

Pod względem piłkarskim gospodarze nie mieli w sobotnie popołudnie za wiele argumentów. Tylko do 25 minuty byli równorzędnym rywalem dla zespołu trenera Artura Bożyka. W tym czasie jednak z boiska wiało nudą, gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a żadnej z drużyn nie udało się wypracować akcji, po której mógłby paść gol. Z każdą minutą zaczęła jednak rysować się przewaga chełmskiej drużyny. Zza pola karnego strzelali Aleksiej Prytuliak i Przemysław Banaszak, ale nie były to jeszcze tak groźne uderzenia, żeby mogły sprawić problem bramkarzowi gospodarzy. Unia odpowiedziała jedną „głowką” po dośrodkowaniu z prawej strony i rzutem wolnym z 25 m. Strzał piłkarza z Tarnowa pewnie obronił Damian Drzewiecki. Miejscowi grali bardzo prostą piłkę. Długimi zagraniami szukali napastników. Taktyka Unii przyniosła skutek w 34 min. Środkowy pomocnik gospodarzy jeszcze z własnej połowy kopnął piłkę na przedpole Chełmianki. Tam przejął ją Damian Lubera, wbiegł z futbolówką w pole karne i choć trzech chełmskich obrońców próbowało zażegnać niebezpieczeństwo, zawodnik Unii płaskim strzałem w długi róg nie dał szans Drzewieckiemu. Podrażniony utratą gola chełmski zespół ruszył do przodu. W 36 min. po koronkowej akcji piłkę otrzymał Prytuliak i gdy w polu karnym próbował mijać rywala, ten podstawił mu nogę, powodując upadek pomocnika Chełmianki. Decyzja sędziego mogła być jedna – jedenastka. Karnego wykorzystał sam poszkodowany, choć bramkarz Unii był bliski obrony. W 40 min. goście przeprowadzili kolejną składną akcję. Z prawej strony boiska zacentrował Michał Kowalczyk, a aktywny od pierwszej minuty Mateusz Kompanicki uderzył piłkę głową, lecz ta trafiła w słupek. Dwie minuty później w szeregach chełmskiej drużyny znów zapanowała radość. Zza pola karnego mocno strzelał Prytuliak, golkiper gospodarzy odbił piłkę do boku prosto pod nogi Banaszaka, który skorzystał z prezentu i strzelił drugiego gola.

W drugiej połowie na samym początku Unia tylko raz poważnie zagroziła bramce Drzewieckiego. Po dośrodkowaniu z rzutu wolneggo piłka o pół metra minęła słupek. Ton grze nadawała jednak Chełmianka. W 52 min. świetną akcją popisał się Banaszak. Wyprzedził obrońcę, wpadł w pole karne, ale minimalnie chybił. W 56 min. Banaszak wypracował dla swojego zespołu rzut wolny z około 25 metrów. Pięknym strzałem, po którym piłka przy samym słupku wpadła do siatki, popisał się Kompanicki i było 3:1 dla gości. Bramkarz Unii nawet nie drgnął. Chełmianka w dalszym ciągu przeważała i stwarzała sobie kolejne sytuacje do zdobycia bramki. W 66 min. sędzia Nowak ze Stalowej Woli podyktował drugą jedenastkę dla chełmskiego zespołu. Po dośrodkowaniu Przemysława Kwiatkowskiego w pole karne obrońca Unii popchnął składającego się do strzału Banaszaka i decyzja arbitra mogła być tylko jedna. Niestety, Prytuliak uderzył zbyt lekko i bramkarz gospodarzy odbił piłkę. To jednak nie koniec stuprocentowych sytuacji do zdobycia gola, jakie w tym meczu wypracowała sobie Chełmianka. Już w 72 min. z kilku metrów niepilnowany Michał Wołos posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, a dwie minuty później Banaszak po indywidualnej akcji z 14 m strzelił prosto w bramkarza Unii. Miejscowi nie mieli pomysłu na sforsowanie dobrze grającej chełmskiej defensywy i nie stworzyli już ani jednej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.

Chełmianka odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo nad przeciwnikiem, który nieprzypadkowo znajduje się w strefie spadkowej. Podopieczni trenera Bożyka po raz kolejny udowodnili, że potrafią grać na wyjazdach, jak mało który zespół. Przed nimi jeszcze dwa ligowe starcia tej jesieni. W niedzielę 12 listopada o 13.00 Chełmianka zmierzy się na stadionie miejskim w Chełmie z JKS 1909 Jarosław. Tydzień później uda się na mecz do Daleszyc. Są szanse, by w obu tych spotkaniach zespół pokusił się o komplet punktów, co mogłyby na koniec rundy jesiennej – przy sprzyjających wynikach innych pojedynków – przesunąć chełmską drużynę w tabeli nawet na podium. Wszak do lidera Chełmianka traci zaledwie cztery punkty…

 

UNIA TARNÓW – ChKS CHEŁMIANKA 1:3 (1:2)

1:0 – Lubera (34)

1:1 – Prytuliak (37 karny)

1:2 – Banaszak (42)

1:3 – Kompanicki (56 wolny)

UNIA: Banek – Wierzchowiec (46 Jamróg), Więcek (55 Biały), Bartkowski, Węgrzyn, Łazarz, Orlik (58 Wrzosek), Lubera, Ściślak, Sojda, Zawrzykraj (77 Nytko).

ChKS: Drzewiecki – Jabkowski (23 Kwiatkowski), Wołos, J. Niewęgłowski, D. Niewęgłowski (81 Kotowicz), Kowalczyk, Kobiałka, Uliczny, Kompanicki (85 Koprucha), Prytuliak (70 Budzyński), Banaszak.

Sędziował: Mateusz Nowak (Stalowa Wola).

Żółte kartki: Bartkowski, Węgrzyn, Lubera, Ściślak (U), Jabkowski, Maliszewski, Banaszak, Kobiałka (C).

Widzów: 300.