Co się stało w pierwszej połowie?

O grze piłkarzy Chełmianki w pierwszej połowie meczu z KSZO trudno cokolwiek dobrego powiedzieć. Do przerwy goście sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz wybiegli na boisko. Byli spięci, wręcz sparaliżowani, zagrali o wiele gorzej, aniżeli w spotkaniu z Wisłoką Dębica, po którym wydawało się, że słabiej grać się już nie da. A jednak…

Już w 5 min. fatalny w skutkach błąd popełnił Jakub Szymkowiak, który wyszedł do piłki, ale nie zdołał je wybić. Futbolówkę strącił głową Chałas, a Chrzanowski z kilku metrów skierował do pustej bramki. KSZO napierało, Chełmianka nie bardzo wiedziała, co się dzieje na boisku. Gospodarze inicjowali akcję za akcję i w 20 min., przy biernej postawie obrońców i kolejnym błędzie bramkarza, dopięli swego. Spotkanie w zasadzie zostało rozstrzygnięte w 38 min., kiedy to po rzucie wolnym, strzale głową Chrzanowskiego, Szymkowiak odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Chałas i zdobył trzeciego gola. Chełmianka w pierwszej połowie nie oddała ani jednego strzału na bramkę KSZO. Była bezradna i całe szczęście, że po 45 minutach przegrywała „tylko” 0:3.

W drugiej połowie na boisku oglądaliśmy inny zespół, zupełnie odmieniony. Chełmianka ruszyła do ataku, zdominowała przeciwnika. Kibice w Ostrowcu przecierali oczy ze zdumienia. W przerwie goście przeszli jakąś metamorfozę, bo w drugich 45-minutach w niczym nie przypominali zespołu z pierwszej połowy, który nie wiedział, jak należy grać w piłkę. Chełmianie zaczęli stwarzać okazje strzeleckie, byli groźni pod bramką przeciwnika. Wypracowali sobie pięć bardzo dobrych sytuacji, z których dwie, trzy powinni zamienić na bramki. Niestety, szwankowała skuteczność. Najlepsze okazje zmarnowali Patryk Czułowski i Paweł Wolski. Pierwszy z nich po szybkim kontrataku w pojedynku jeden na jeden zwiódł obrońcę i znalazł się przed bramkarzem. Z 12 metrów uderzył jednak prosto w stojącego między słupkami Lipskiego. Wolski również w bardzo dobrej sytuacji najpierw uderzył silnie, ale Lipski zdołał wybić piłkę na rzut rożny, a w kolejny okazji posłał futbolówkę centymetry obok prawego słupka. KSZO nastawiło się na kontrataki i dwukrotnie zagroziło bramce Szymkowiaka. W obu przypadkach golkiper Chełmianki interweniował jednak udanie.

Do końca tegorocznych zmagań pozostało jeszcze pięć kolejek, w tym jednak z rudny wiosennej, która zostanie rozegrana awansem. Chełmianka znalazła się w trudnej sytuacji, bo rywale zaczynają powiększać przewagę. Najbliższy mecz z Wisłą Sandomierz na stadionie miejskim w Chełmie w sobotę 26 października o 15.00 jest o tzw. sześć punktów. Chełmianka musi ten mecz rozstrzygnąć na własną korzyść, tym bardziej, że przeciwnik ma poważne problemy finansowe.

KSZO OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI – ChKS CHEŁMIANKA 3:0 (3:0)

1:0 – Chrzanowski (5)

2:0 – Chrzanowski (20)

3:0 – Chałas (38)

ChKS: Szymkowiak – Dobrzyński, Wołos, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski, Uliczny, Czułowski, Kocoł, Wolski, Hladkyy.