Piłkarze Chełmianki, zgodnie z przypuszczeniami, zagrają w finale okręgowego Pucharu Polski. Ich rywalem będzie Brat Cukrownik Siennica Nadolna, który tydzień wcześniej po zaciętym meczu pokonał Hetmana Żółkiewka 3:2. Finał odbędzie się wiosną przyszłego roku.

Podopieczni Tomasza Złomańczuka w półfinale zmierzyli się z czwartoligową Włodawianką. Do niemal końcówki pierwszej połowy gospodarze odpierali ataki trzecioligowca i sami też, po szybkich kontratakach, stworzyli sobie dwie bardzo dobre sytuacje do zdobycia bramki. Obu nie wykorzystał jednak Piotr Pacek. Jego strzały obronił Jakub Szymkowiak. Zwłaszcza w drugiej sytuacji w 41 min., gdyby pomocnik Włodawianki zachował więcej zimnej krwi, na stadionie we Włodawie zapachniałoby sensacją.

Chełmianka z kolei najlepszą okazję do zdobycia gola stworzyła sobie w 21 min., kiedy to po zagraniu ręką przez Vladyslawa Magdysha we własnym polu karnym sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Sygnalizowany i słaby strzał Aleksieja Prytuliaka obronił jednak Maciej Paszkiewicz, zastępujący we włodawskiej bramce kontuzjowanego Daniela Polaka. Goście posiadali wyraźną przewagę, ale nie mieli pomysłu na dobrze zorganizowaną w grze defensywnej Włodawiankę. Dwa groźne strzały, Krystiana Wójcika w 16 min. i Piotra Adamskiego w 39 min. to za mało, by zdobyć gola.

W 44 min. przed polem karnym Włodawianki, po tym, jak Magdysh z dużą dynamiką, wyprostowaną nogą zaatakował piłkę, zrobił się prawdziwy „kocioł”. Szybszy od niego okazał się jednak Dawid Skoczylas, który pierwszy zagrał futbolówkę i gdyby nie podskoczył, zapewne nabawiłby się ciężkiej kontuzji, bo noga Magdysha skierowana była centralnie na piszczel pomocnika Chełmianki, co zresztą idealnie było widać na nagraniu filmowym z meczu. Sędzia Szymon Niemczuk wyciągnął żółtą kartkę, a że było to drugie „żółtko” dla włodawskiego zawodnika w tym meczu, pokazał mu czerwoną. Wcześniej Magdysh już w 5 min. bardzo ostro potraktował Prytuliaka i zasłużył na pierwsze napomnienie. Z decyzją arbitra nie zgodził się kapitan gospodarzy, Patryk Błaszczuk, który w mocnym słowach skomentował decyzję Niemczuka. Zawodnik Włodawianki ujrzał czerwień.

Grająca w dziewiątkę drużyna Włodawianki na zero z tyłu zagrała tylko do 57 min. Worek z bramkami rozwiązał Hubert Kotowicz, który „na raty” wykorzystał dobre zagranie wzdłuż linii bramkowej od Piotra Kożuchowskiego. Minutę później Wójcik dalekim zagraniem znalazł w polu karnym Pawła Myśliwieckiego, który nie zmarnował okazji, posyłając piłkę w długi róg. Gdy w 62 min. Skoczylas wykorzystał dogranie wzdłuż bramki od Dawida Salewskiego i pokonał Paszkiewicza, jedyną niewiadomą w tym spotkaniu pozostały rozmiary wygranej gości. Dwie minuty później piłkę z bliska do siatki wepchnął niespełna 17-letni Dominik Dąbrowski, a kropkę nad „i” w 71 min. postawił kapitan zespołu, Michał Wołos, skutecznie egzekwując rzut karny, podyktowany za zagranie piłki ręką przez Rafała Musza.

WŁODAWIANKA – ChKS CHEŁMIANKA 0:5 (0:0)

0:1 – Kotowicz (57)

0:2 – Myśliwiecki (58)

0:3 – Skoczylas (62)

0:4 – Dąbrowski (64)

0:5 – Wołos (71 karny)

WŁODAWIANKA: Paszkiewicz – Borcon, Błaszczuk, Gontarz, Musz (78 Misura), Welman (76 Zabłocki), Ilczuk (75 Król), Magdysh, Pacek (70 Kamiński), Kawalec (80 Książak), Waszczyński (72 Woch).

CHEŁMIANKA: Szymkowiak – Kożuchowski (80 Ciołek), Wołos, Mazurek, Kotowicz (60 Salewski), Adamski (46 Maliszewski), Wójcik, Bednara (56 Wawryszczuk), Skoczylas, Pritulak (46 Dąbrowski), Myśliwiecki.

Czerwone kartki: Magdysh (W) w 44 min. za drugą żółtą kartkę, Błaszczuk (W) w 45 min. za krytykę decyzji sędziego.