Chełmianka dała czadu w Skawinie

Od wysokiego zwycięstwa rozpoczęła rundę wiosenną w trzeciej lidze drużyna Chełmianki. Podopieczni Artura Bożyka zdemolowali w Skawinie Wiślan Jaśkowice 5:1, prezentując dłuższymi fragmentami bardzo solidny futbol. Świetny początek zanotował Przemysław Banaszak, strzelec trzech goli. To jego pierwszy hat-trick w seniorskiej piłce.

Z dwutygodniowym opóźnieniem piłkarze Chełmianki w końcu zainaugurowali rundę wiosenną w trzeciej lidze. Pierwsze spotkanie przyszło im rozegrać na stadionie w Skawinie, z trzecią drużyną jesieni, Wiślanami Jaśkowice, również beniaminkiem rozgrywek. W sierpniu w Chełmie drużyna z Małopolski szczęśliwie wygrała 2:1, zatem nic dziwnego, że podopieczni Artura Bożyka bardzo chcieli zrewanżować się rywalowi za niepowodzenie przed własną widownią.

Mecz w Skawinie lepiej rozpoczęli goście, którzy na dobrą sprawę po kwadransie gry powinni prowadzić 3:0. W 3 min. piłkę w środkowej strefie wyłuskał Michał Budzyński. Dopadł do niej Mateusz Kompanicki i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wiślan. Skrzydłowy Chełmianki trafił jednak w boczną siatkę. W 8 min. przy linii bocznej Przemysław Banaszak odebrał futbolówkę rywalowi i gdy był już w polu karnym, Piotr Morawski podstawił nogę najlepszemu snajperowi gości, ale sędziowski gwizdek milczał. W 14 min. aktywny Banaszak huknął z woleja zza linii pola karnego, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. W końcu ataki Chełmianki przyniosły efekt. Świetną solową akcją z lewej strony popisał się Kompanicki. Na szybkości minął rywala i wyłożył piłkę na piąty metr. Banaszak uprzedził obrońców, zdobywając pierwszego gola w tym meczu.

Po stracie bramki Wiślanie ruszyli do przodu. Podobnie jak jesienią w Chełmie, także i w sobotę, najgroźniejszą bronią zespołu z Małopolski były stałe fragmenty gry. W 27 min. po wrzucie z autu, zamieszaniu pod bramką Damiana Drzewieckiego, jeden z zawodników gospodarzy zagrał przez pole karne, a nadbiegający P. Morawski uderzył po ziemi. Futbolówka odbiła się od nogi Łukasza Sikory, zmyliła Drzewieckiego i wturlała się do siatki. Gol dodał gospodarzom skrzydeł. Chwilę potem po wrzutce z rogu głową strzelał niepilnowany Grzegorz Labut, na szczęście niecelnie. W kolejnej akcji Chełmiankę przed utratą bramki w ostatniej chwili uratował Piotr Chodziutko, a w 39 min. Labut trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Goście przetrwali ataki przeciwnika i w 44 min. mogli zadać cios. Banaszak zamiast podawać do wychodzącego na czystą pozycję Budzyńskiego zdecydował się na strzał, ale nie trafił w bramkę.

Druga połowa zrobiła się ciekawsza dopiero od 59 min. Wtedy to Piotr Piekarski przejął piłkę w środku pola, zagrał do wprowadzonego po przerwie Aleksieja Prytuliaka, a ten strzałem z 20 m prawą nogą dał prowadzenie Chełmiance. Piłka wpadła do siatki przy samym słupku. Wynik dość szybko mógł podwyższyć Kompanicki, jednak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Sebastianem Ropkiem. W 65 min. drugą żółtą kartkę za faul na szarżującym Mateuszu Olszaku ujrzał Marcin Morawski i już do końca chełmianie grali z przewagą jednego zawodnika. Dominacja chełmskiej drużyny z każdą minutą nie podlegała dyskusji. Podopieczni Artura Bożyka przewyższali rywala głównie motoryką i dobrym przygotowaniem fizycznym. W 73 min. Michał Grzesicki zahaczył w polu karnym pędzącego z piłką Dawida Niewęgłowskiego, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego pewnie na bramkę zamienił Banaszak. Ten sam zawodnik w 83 min. uderzył płasko z 16 m i Ropek był bez szans. Dobrą grę Banaszak udokumentował jeszcze asystą przy piątym golu, wykładając na siódmy metr piłkę Przemysławowi Koszelowi. Gospodarze próbowali zmienić niekorzystny wynik, jednak nie mieli pomysłu na sforsowanie czujnej chełmskiej defensywy.

Tak efektownego początku w wykonaniu podopiecznych Artura Bożyka chyba mało kto się spodziewał. Chełmianka w Skawinie udowodniła, że bardzo dobrze przepracowała okres przygotowawczy, a piłkarze wiedzą, o co grają. Co ważne w drużynie panuje świetna atmosfera, która na pewno ma bardzo duży wpływ na uzyskiwane wyniki. A świadczy o tym choćby radość zespołu w szatni po meczu. Głośne śpiewy piłkarzy słychać było poza stadionem. Było to piąte z rzędu ligowe zwycięstwo Chełmianki.

A już w sobotę 31 marca Chełmianka zaprezentuje się własnej widowni. Na stadionie miejskim w Chełmie zespół trenera Bożyka zmierzy się z Wisłą Sandomierz. Początek pojedynku o 16.00.

zdjęcie fot. Grzegorz Jania

 

WIŚLANIE JAŚKOWICE – ChKS CHEŁMIANKA 1:5 (1:1)

0:1 – Banaszak (21)

1:1 – P. Morawski (27)

1:2 – Prytuliak (59)

1:3 – Banaszak (73 karny)

1:4 – Banaszak (83)

1:5 – Koszel (86)

WIŚLANIE: Ropek – Marcin Morawski, Galos, Sikora, P. Morawski (84 Węgrzyn), Żaba (61 Białek), Labut (75 Michał Morawski), Kuliszewski (46 Grzesicki), Bębenek (84 Szwajdych), Krasuski.

ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko (46 Maliszewski), D. Niewęgłowski (90 Kwiatkowski), Banaszak, Piekarski (84 Michalak), Uliczny, Kompanicki, Olszak (80 Koszel), Budzyński (46 Prytuliak).

Żółte kartki: Marcin Morawski, Bębenek, Galos, Białek (W), Chodziutko, Banaszak (C). Czerwona kartka: Marcin Morawski (W). Sędziował: Kamil Adamski (Kielce).