W świetne nastroje wprawili swoich kibiców piłkarze Chełmianki. W Wielką Sobotę wygrali na wyjeździe z Sokołem Sieniawa 1:0. Zwycięstwo podopiecznych Tomasza Złomańczuka w pełni zasłużone, a mogło być wyższe, gdyby Tomasz Brzyski z jedenastu metrów posłał futbolówkę do siatki. Gola na wagę trzech punktów rzutem na taśmę zdobył Przemysław Kanarek.

Sokół w obecnym sezonie u siebie nie zwykł przegrywać. Sposób na wicelidera tabeli znalazła dotąd tylko Avia Świdnik, która jako jedyna w bieżących rozgrywkach zdobyła w Sieniawie trzy punkty. Dziesięć innych zespołów wracało do domu bez choćby jednego punktu.

Szkoleniowiec Chełmianki przed mecze dokonał kilku roszad w składzie, których trener gospodarzy, Ryszard Kuźma zapewne się nie spodziewał. Czołowi zawodnicy chełmskiej drużyny: Krystian Wójcik, Oleksiej Prytuliak i Hubert Kotowicz usiedli na ławce rezerwowych, a na boisko od pierwszej minuty wybiegli: Jakub Bednara, Dawid Skoczylas i Paweł Myśliwiecki. Trzech pierwszych trener Złomańczuk planował wprowadzić na boisko w drugiej połowie na podmęczonego już przeciwnika.

Chełmianka, prezentująca ostatnio dobrą formę, do Sieniawy pojechała po trzy punkty, wiedząc, że ewentualne zwycięstwo da jej awans w tabeli z dwunastej na ósmą pozycję i tylko cztery punkty straty do trzeciego miejsca. Ostatnie zwycięstwo na boisku przeciwnika chełmski zespół osiągnął jesienią 2015 roku. Z kolei w ostatnim starciu obu ekip w Sieniawie gospodarze wygrali 1:0, zdobywając gola w samej końcówce.

Sobotni pojedynek z wiceliderem tabeli rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem. Na trasie między Biłgorajem a Sieniawą były prowadzone roboty drogowe i autokar wiozący piłkarzy Chełmianki na mecz kilkakrotnie musiał stawać w korku. W pierwszym kwadransie gry bardziej aktywnym zespołem byli goście. W 2 min. przed szansą zdobycia swojej drugiej bramki w sezonie stanął Michał Wołos. Dopadł do zagranej przez Grzegorza Bonina piłki i w korzystnej sytuacji oddał strzał z 14 metrów, ale piłka minęła prawy słupek bramki Sokoła. Pięć minut później okazję miał Jakub Bednara. Uderzył na bramkę, jednak ofiarna interwencja jednego z defensorów gospodarzy uchroniła miejscowych przed stratą gola. Chełmianie reklamowali jeszcze zagranie piłki ręką w polu karnym, ale sędzia Grzegorz Jabłoński z Krakowa nie dopatrzył się naruszenia przepisów. Analizując materiał filmowy arbiter chyba błędu nie popełnił. W 14 min. Bednara przed kolejną okazją stanął w 14 min. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zamykał akcję na drugim słupku, lecz nieczysto trafił w piłkę i Sokół mógł odetchnąć z ulgą.

Po kwadransie gry mecz się wyrównał, a z każdą minutą coraz groźniejsi byli zawodnicy Sokoła. Chwilami za łatwo dostawali się w okolice pola karnego Chełmianki. Pierwszy niebezpieczny strzał oddali w 24 min. Po złym wybiciu piłki przez Piotra Kożuchowskiego do futbolówki na 15 metrze dopadł Oskar Majda i na szczęście dla gości posłał ją wysoko nad poprzeczką. Miejscowi jeszcze raz poważnie zagrozili bramce Ciołka. W 39 min. Chełmianka zaliczyła szybką stratę piłki na swojej połowie po wrzucie z autu, Sokół wymienił dwa podania i jeden z zawodników zdecydował się na uderzenie z 18 m. Sebastian Ciołek był jednak na posterunku. Wcześniej kontratak przeprowadzili chełmianie. Skoczylas dograł na wolne pole do Dawida Brzozowskiego, ale ten nie trafił w bramkę. W samej końcówce po rzucie rożnym strzelał Wołos, lecz prosto w ręce bramkarza. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, ale też nie było za wielu spodziewanych przed meczem emocji. Piłkarze zaprezentowali w niej bardziej świąteczną formę.

Od początku drugiej połowy w chełmskim zespole na boisku pojawił się Przemysław Kanarek, który zastąpił mającego na koncie żółtą kartkę Piotra Kożuchowskiego. Trener Złomańczuk nie chciał ryzykować ewentualnego drugiego żółtka, które osłabiłoby drużynę.

Pierwsze minuty z obu stron były dość chaotyczne. W jednej i drugiej drużynie mnożyły się niedokładne zagranie i proste straty piłki, tyle że bez konsekwencji bramkowych. W 56 min. Kanarek źle zagrał futbolówkę przy linii bocznej, gospodarze szybko ją rozegrali i w dogodnej sytuacji znalazł się Paweł Hass. Na szczęście w ostatniej chwili Brzozowski ofiarnym wślizgiem zablokował uderzenie napastnika Sokoła. W odpowiedzi właśnie Brzozowski próbował dorzucić piłkę w pole karne, ta po rykoszecie odbiła się jeszcze od słupka i wpadła bramkarzowi w ręce. W 62 min. gości przed utratą gola uratował Ciołek, broniąc bardzo mocny strzał z 12 m. Ostatnie 25 minut należało już do przyjezdnych, którzy osiągnęli widoczną przewagę. W 69 min. bramkarz gospodarzy złapał w polu karnym Kanarka za nogi, powalił go na murawę i sędzia podyktował jedenastkę. Brzyski uderzył mocno, ale golkiper z Sieniawy naprawił swój błąd i obronił strzał, wybijając piłkę za bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową groźnie strzelał Myśliwiecki, jednak i on nie zdołał pokonać golkipera Sokoła. Chełmianka cały czas szukała swojej szansy na zdobycie zwycięskiego gola, ale i gospodarze mieli chrapkę na trzy punkty, licząc, że efekt przyniesie szybki kontratak. W 88 min. w polu karnym chełmskiego zespołu powstało potworne zamieszanie, lecz strzał jednego z graczy był niecelny i skończyło się na strachu. Minutę później w stuprocentowej sytuacji znalazł się Hubert Kotowicz. Mając przed sobą tylko bramkarza posłał, niestety, futbolówkę prosto w niego. Wydawało się, że była to piłka meczowa, ale goście o zwycięskiego gola walczyli do ostatniego gwizdka sędziego. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Brzyski świetnie dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, piłka przeszła po czuprynie jednego z defensorów Sokoła, a tuż przed bramką czyhał na nią zupełnie niepilnowany Kanarek. Zawodnik Chełmianki z bliskiej odległości oddał strzał głową i futbolówka ku wielkiej radości całej chełmskiej ekipy w końcu zatrzepotała w siatce. Jak się okazało, było to trafienie na wagę trzech punktów. Dzięki niemu piłkarze do domów wracali w świetnych nastrojach, a kibice Chełmianki w dobrych humorach mogli zasiąść do świątecznych stołów.

Już w najbliższą sobotę 10 kwietnia, Chełmianka po raz pierwszy w tym roku zagra na stadionie miejskim w Chełmie. O godz. 16.00 podopieczni Tomasza Złomańczuka zmierzą się z Orlętami Radzyń Podlaski, które ostatnio prezentują dobrą formę. Ostatnie dwa ligowe boje obu tych zespołów zakończyły się dwukrotnym zwycięstwem Chełmianki po 2:0. Mecze z Orlętami zawsze należały jednak do ciekawych, zatem i tym razem zapowiada się interesujący piłkarski spektakl. Ponieważ w dalszym ciągu mecze odbywają się bez udziału publiczności, ze spotkania zostanie przeprowadzona transmisja w Internecie.

SOKÓŁ SIENIAWA – ChKS CHEŁMIANKA 0:1 (0:0)

0:1 – Kanarek (90+1).

ChKS: Ciołek – Brzozowski, Wołos, Mazurek, Kożuchowski (46 Kanarek), Skoczylas (68 Prytuliak), Brzyski, Bednara (68 Wójcik), Grądz, Bonin (86 Wawryszczuk), Myśliwiecki (79 Kotowicz).