Nie takiej gry i nie takiego wyniku spodziewali się kibice Chełmianki, którzy w liczbie ponad 100, wspierani przez fanów z Łęcznej, zjawili się na kameralnym stadionie w Tuczempach. Podopieczni Artura Bożyka zawiedli na całej linii.

Zamiast oczekiwanego zwycięstwa chełmianie wrócili do domu bez punktów i w fatalnych nastrojach.

Dla Chełmianki, po przegranej na inaugurację z Karpatami Krosno, mecz w Tuczempach miał olbrzymie znaczenie. Zespół trenera Artura Bożyka przed meczem znał wyniki innych spotkań i w przypadku zwycięstwa zmniejszyłby stratę do upragnionego siódmego miejsca. Niestety, chełmscy piłkarze rozegrali w Tuczempach bardzo słaby mecz i zasłużenie zeszli z boiska pokonani…

Spotkanie rozegrano w cieniu tragedii, jaka miała miejsce pod Kolbuszową, gdzie zginęli czterej piłkarze Wólczanki Wólka Pełkińska. Wiadomość o tym zdarzeniu zszokowała w Tuczempach wszystkich. Wólczanka to drużyna z gminy Jarosław, tej samej co Piast. Wielu graczy z Tuczemp doskonale znało tragicznie zmarłych piłkarzy.

Trener Chełmianki Artur Bożyk, w porównaniu do pojedynku z Karpatami, dokonał przed meczem trzech zmian w wyjściowym składzie. Na boisko zamiast: Oleksieja Pritulaka, Mateusza Poczwardowskiego i Michała Kobiałki od pierwszej minuty wybiegli: Patryk Mazurek, Przemysław Kwiatkowski i Marcin Figiel. Pritulak nie grał, bo w spotkaniu z Karpatami nabawił się urazu, który wyeliminował go z występu przeciwko Piastowi. Zawodnik być może będzie gotowy na Tomasovię.

Początek spotkania w wykonaniu chełmskiej drużyny do złudzenia przypominał pierwsze minuty pojedynku z Karpatami. Podopieczni Artura Bożyka nie potrafili opanować nerwów, grali bardzo chaotycznie, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. W 10 min. piłkę nieopodal własnego pola karnego zbyt krótko wybił Łukasz Sękowski, Mateusz Krzyżak nie zdążył do niej, przejęli ją rywale i po płaskim zagraniu na siódmy metr niepilnowany kapitan gospodarzy Karol Wota pokonał bezradnego Jacka Kozaczyńskiego. Chwilę później chełmianie zanotowali kolejną stratę piłki na własnej połowie i Piast mógł prowadzić 2:0, ale Pigan nie trafił z 8 m do bramki. Chełmianka odpowiedziała ładną akcją w 17 min. Po indywidualnym „popisie” i płaskim strzale Damiana Kopruchy z 20 m bramkarz Piasta odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Figiel i będąc w doskonałej sytuacji trafił w golkipera Piasta. Dziesięć minut później Koprucha znów strzelał z dystansu, jednak i tym razem bramkarz gospodarzy był na posterunku. Piast grał z kontry i starał się wykorzystywać błędy chełmskiej drużyny, których w pierwszej połowie było stanowczo za dużo. W 36 min. powinno być 1:1. Po ładnej akcji Kopruchy i Huberta Tomalskiego, ten ostatni wbiegł w pole karne i mając przed sobą bramkarza, zdecydował się zagrać piłkę do Figla, lecz podanie okazało się niecelne. Tomalski powinien strzelać w krótki róg, co z całą pewnością zaskoczyłoby bramkarza Piasta, spodziewającego się podania w kierunku Figla.

W drugiej połowie Chełmianka zagrała jeszcze słabiej, a konkretnie bez żadnego pomysłu. Piłkarzom trenera Artura Bożyka bardzo trudno było przedostać się pod pole karne rywali. Obrona Piasta, umiejętnie kierowana przez doświadczonego, 43-letniego (!) Waldemara Jarocha wybijała chełmskich graczy z rytmu. Pierwszy i jedyny celny strzał na bramkę Piasta w 75 min. oddał Michał Kobiałka, ale trafił prosto w bramkarza. Chełmianka atakowała, Piast grał z kontry i trzeba przyznać, że jego szybkie akcje skrzydłami były bardzo groźne, zwłaszcza w ostatnim kwadransie spotkania. Boczni obrońcy, zwłaszcza Patryk Mazurek, zupełnie nie radzili sobie z szybkimi skrzydłowymi Piasta. W 78 min. bardzo ładną interwencją popisał się Kozaczyński wybijając na rzut rożny piłkę po strzale Woty z 10 m. Po wrzutce z rogu i zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła pod nogi niepilnowanego Kubasa, który zaskakującym strzałem po ziemi pokonał chełmskiego bramkarza. Ten gol podciął gościom skrzydła i odebrał wiarę w korzystny wynik. W 83 min. Chełmiankę dobił Wielgosz, który popisał się mocnym strzałem sprzed narożnika pola karnego. Napastnik Piasta dostał zagraną wzdłuż szesnastki piłki, co ciekawe, żaden z obrońców Chełmianki nie kwapił się, by futbolówkę wybić i zażegnać niebezpieczeństwo. Piłka po ładnym uderzeniu Wielgosa wpadła w długi róg bramki obok zupełnie zdezorientowanego Kozaczyńskiego.

Piast wygrał zasłużenie, bo walczył od pierwszej do ostatniej minuty o każdą piłkę, grał twardo, po męsku, był zdeterminowany. Odniósł najwyższe zwycięstwo w III lidze na własnym boisku. Niestety, tej determinacji zabrakło podopiecznym Artura Bożyka. Chełmianie chcieli, ale nie wiedzieli jak zaskoczyć obronę rywala. Bili głową w mur. W dodatku bardzo słabo, podobnie jak w spotkaniu z Karpatami, chełmski zespół zaprezentował się w defensywie. Powrót Kwiatkowskiego miał poprawić grę tej formacji, ale o ile sam „Kwiatek” spisywał się poprawnie, o tyle inni jego koledzy z obrony, Krzyżak i Mazurek, zupełnie sobie nie radzili. Brakowało im szybkości, zwrotności i dokładności.

Sytuacja Chełmianki w tabeli robi się coraz trudniejsza, zespół trenera Bożyka spadł na piętnaste miejsce. Do końca sezonu pozostało 13. spotkań. Jeszcze nic nie jest stracone, ale pod warunkiem, że Chełmianka zanotuje teraz serię kilku zwycięstw z rzędu. Przed nią mecze z Tomasovią, Orłem Przeworsk i Izolatorem Boguchwała. Tylko komplet punktów w tych spotkaniach przedłuży szanse chełmian na pozostanie w III lidze. Nadzieja umiera ostatnia…

A już w najbliższą niedzielę 3 kwietnia o 15.00 chełmianie zagrają u siebie z Tomasovią. Jeśli jeszcze marzą o utrzymaniu się w nowej trzeciej lidze, to spotkanie muszą wygrać!

Na konferencji prasowej po meczu w Tuczempach trener Bożyk w kilku zdaniach skomentował występ swoich zawodników: – Pierwsza akcja i bramka, po naszym błędzie. Piast wykorzystał wszystkie nasze słabości, skończyło się wynikiem jakiego dawno nie doświadczyłem jako trener Chełmianki.

Z kolei szkoleniowiec Piasta Marek Strawa był bardzo zadowolony z gry swoich zawodników. – Zostawiliśmy dziś dużo zdrowia na boisku. Jestem pełen uznania dla moich piłkarzy, tym bardziej, że przed meczem dowiedzieliśmy się o tragedii, jaka dotknęła nasz zaprzyjaźniony klub Wólczankę Wólka Pełkińska. W mojej drużynie grają chłopcy, których ściągnęliśmy z klubów z okręgówki i klasy „A”. Ambicją i walką można wiele zdziałać. Chełmianka lepiej operowała piłką, co było widać, ale to my byliśmy groźniejsi pod bramką przeciwnika. Tutaj w Tuczempach jeszcze nie jedna drużyna straci punkty.

PIAST TUCZEMPY – ChKS CHEŁMIANKA 3:0 (1:0)

1:0 – Wota (10), 2:0 – Kubas (79), 3:0 – Wielgosz (83).

PIAST: Strawa – Jaroch, Kubas, Kwaśny (90 Nasiewicz), Noga (62 Gil), Pigan (88 Zając), Sas, Wota, Karkowskij, Aab (52 Tołpa), Wielgosz.

ChKS: Kozaczyński – Mazurek, Sękowski, Krzyżak (70 Wacewicz), Kwiatkowski (75 Fornal), Jankowski, Wójcik (70 Poczwardowski), Uliczny, Tomalski, Figiel (60 Kobiałka), Koprucha.

Sędziował: Piotr Kozłowski (Lublin). Żółte kartki: Mazurek, Sękowski i Poczwardowski (C). Widzów: 300 (ponad 100 z Chełma i Łęcznej).